piątek, 16 maja 2014

NOWY FAN-FIC

A więc tutaj macie link do nowego ff !

http://you-changed-me-fanfiction.blogspot.com/ 

mam nadzieję że spodoba wam sie równie dobrze jak ten :)

<3

@kieroismyhero

niedziela, 11 maja 2014

Przepraszam...

A więc chciałam wam przekazać że postanowiłam usunąć bloga.
Tzn. nie będę go usuwać, wszystko zostaje ale nie będę tutaj nic dodawać.
Źle go zaczęłam bo nie miałam w tym żadnego "doświadczenia" i według mnie nie ma dalszego sensu.
Chciałabym podziękować za wszystkie komentarze i wyświetlenia kocham was!
Być może zacznę pracę nad nowym blogiem, chociażby jutro kiedy już poprawię ocenę z fizyki. :)
Jeśli tylko coś się tam pojawi to link do niego na pewno pojawi się na grupach na FB.
To by było na tyle, jeszcze raz przepraszam i dziękuję za wszystko.

Tutaj mnie znajdziecie :
Facebook
Ask
Google+
Twitter : kieroismyhero
Instagram : olciakkkkk

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział X cz.2

Obróciłam się przodem do chłopaka i machnęłam rękoma.
- A więc co masz zamiar ze mną zrobić? Zabić? Porwać? 
- Oszalałaś? Nic z tych rzeczy. Jesteś dobrą przyjaciółką Kierana prawda?
- I co w związku z tym? 
-To że możesz mi pomóc. Chyba że nie chcesz...
- Zgadłeś, nie chcę a teraz wypuść mnie stąd i odwal się raz na zawsze. - podeszłam w jego stronę i spojrzałam mu prosto w oczy. Był o jakieś 10 centymetrów wyższy.
- Nie tak szybko kicia.
- Że co proszę? - zmarszczyłam czoło.
- Jeśli nie chcesz mi pomóc to muszę się jakoś tobą zabawić.
Spanikowałam, zupełnie nie wiedziałam co robić. Słysząc 'muszę się jakoś tobą zabawić' wiedziałam o co chodzi.
- Weź sobie nie żartuj i wypuść mnie! To wcale nie jest śmieszne. - poczułam jak łzy napływają mi na wysuszone od zmęczenia oczy.
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Dobra figura, twarz też niczego sobie. Chętnie przyjeli by cię do pracy w takim jednym klubie. Wiesz co zmieniłem zdanie. Pojedziemy gdzieś - przerwał i włożył rękę w moje włosy - w jakieś ustronne miejsce gdzie nikt nas nie znajdzie. 
Cała drżałam i głośno oddychałam. Bałam się cokolwiek zrobić po tym jak już kiedyś to się stało. Trauma powróciła. Było identycznie jak za pierwszym razem. Dlaczego ja zawsze muszę mieć takiego pecha...
Luke wziął mnie na ręce i zarzucił mnie przez ramię. Otworzył drzwi i szybko opuścił budynek. Nagle usłyszałam wielki huk i bum - leżymy na ziemi, Luke nieprzytomny. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam Kierana.
- Boże Kieran! - wydarłam się szczęśliwa i przytuliłam go z całej siły. - Jak ty mnie znalazłeś? Już myślałam że to się stanie znowu nie wiedziałam co robić - mówiłam bez przerwy cała zadyszana. - Jak dobrze że jesteś - poczułam łzy na moich policzkach. Tym razem łzy szczęścia...
- Sweety, już wszystko wporządku nie masz się czego obawiać. Jestem z tobą - pocałował mnie w policzek i objął mocniej. - Chodź idziemy stąd - złapał mnie za rękę i udaliśmy się w stronę domu.
Po drodze spotkaliśmy Kita.
- Siemka - powitał się z Kieranem silnym uściskiem dłoni. - Hej mała - przytulił mnie i dał buziaka w policzek.
- Hej - uśmiechnęłam się
- Co ty Kiero taki nie w sosie?
- Nie, mieliśmy po prostu mały problem ale nie przejmuj się, wszystko jest już ok - spojrzał na mnie i puścił mi oczko. - Chodźcie. - poklepał przyjaciela po plecach i ruszyliśmy.
Po dojściu na miejsce od razu udałam się do mojego pokoju i położyłam się na łóżku. Rozmyślałam chwilę o niebieskich migdałach gdy nagle usłyszałam głośne krzyki dochodzące z pokoju Kierana.
Szybko podniosłam się z miejsca i postanowiłam podsłuchać kłótnię.
- Taki z ciebie brat?! Zabrałeś mi dziewczynę!
- Jak możesz tak gadać, przecież sam ją zostawiłeś, zdradziłeś. Nawet nie wiesz co się z nią działo przez ten czas i co się dzieje z nią teraz! Nawet nie udajesz że się starasz. 
- A bo ty to robisz! 
- Tak bo mi na niej zależy. A tobie nigdy na niej nie zależało przyznaj to!
- Wiesz co wal się! Walcie się wszyscy łącznie z tą waszą dziwką która puszcza się na prawo i lewo z pierwszym lepszym!
- Tak?! Ja się puszczam z pierwszym lepszym? Sam co zrobiłeś, zostawiłeś mnie w najtrudniejszym okresie. Taki z ciebie "przyjaciel"? Myślałam że może uda nam się jeszcze pogodzić ale widzę że już się nie da. Zmieniłeś się Dean. Kiedyś byłeś normalny, powiedz mi co się z tobą dzieje - opuściłam ręce zrezygnowana. Przypomniały mi się wszystkie chwile z nim spędzone. To tak cholernie bolało...
- No już dobrze, nie smuć się. Przepraszam - podszedł i wtulił mnie w siebie. Mimo tego że nie chciałam tak łatwo dawać mu kolejnej szansy odwzajemniłam uścisk. 
- Dom wariatów - przewrócił oczami Kieran i wyszedł z pokoju. Uśmiechnęłam się do blondyna i poszłam spać. To był straszny dzień, ale mimo tego pogodziłam się z Deanem. Nie chciałam już się z nim wiązać i mogę się założyć że on też się do tego nie palił ale przynajmnie zeszliśmy ze stopy wojennej. Czułam że wszystko powraca do normalności aż do pewnego dnia... Do pewnego telefonu... Do pewego spotkania... I kolejnych rozczarowań...

________________

A więc to na tyle haha krótki rozdział ale chciałam dokończyć 1 część. 
Teraz muszę wam coś przekazać być może dla kogoś to będzie coś smutnego dla kogoś wesołego nie wiem haha sami oceńcie...
 No więc zastanawiam się nad zawieszeniem bloga
jest dużo powodów dla których rozważam tą myśl ale ten najważniejszy to :
  • Szkoła - kończę rok szkolny wcześniej od reszty uczniów ponieważ już 10 czerwca, jak więc możecie zauważyć mam mało czasu na poprawę ocen :( (1/2 z fyzyki, 3 z biologii itd.) a moi rodzice na pewno nie byliby z tego zadowoleni, a ja nie czułabym się dobrze z tym że kończę rok tak paskudnymi ocenami bo tylko tym sobię świadectwo niszczę :( 
Do następnego piątku wszystko popoprawiam, ale to od was zależy czy blog zostanie zawieszony. Czekam tutaj pod tym rozdziałem o JAK NAJWIĘCEJ KOMENTARZY ! Piszcie swoje propozycje o to kto mógł zadzwonić do Olgi, o jakie spotkanie chodzi bo być może to właśnie wasza wersja zostanie wykorzystana do kontynuacji :) POZDRAWIAM WSZYSTKICH BARDZO GORĄCO I JEŚLI WY TEŻ POPRAWIACIE JAKIEŚ OCENY TO TRZYMAM ZA WAS MOCNO MOCNO KCIUKI. <3 !

@kieroismyhero

piątek, 2 maja 2014

Rozdział X cz.1

Obudziłam się o 7 rano. Koniecznie w domu  pomyślałam i wstałam z łóżka. Tym razem nie dzieliłam pokoju z Deanem, ale miałam swój własny. Ściany były białe, podłogę pokrywały ciemne panele a meble oklejone były białą "śliską" okleiną. Dokładnie tak wyobrażałam sobie mój pokój. Zarzuciłam na siebie szlafrok i zmierzyłam w stronę kuchni. Postawiłam wodę na kawę, po czym złapałam za mój ulubiony kubek i nasypałam do niego kawę i cukier. Postanowiłam że zamiast czekać aż woda się zagotuje pójdę po telefon. Po drodze spotkałam Kita który właśnie wstał. Szybko wygrzebałam telefon w mojej torebce i odblokowywując go zauważyłam jedną nie przeczytaną wiadomość. Bez zastanowienia kliknęłam w ikonkę żółtej koperty z białym liścikiem  i ujrzałam wiadomość. Czytałam ją schodząc po schodach przez co wpadłam na Kierana. 



- Przepraszam - rzuciłam nie odciągając wzroku od wyświetlacza.
- Sweety, co się stało? - złapał mnie za bordę i podniósł moją głowę.
- Nic - odpowiedziałam z przerażeniem w oczach.
Kto mógł to napisać? Czyżby Vanessa? Ale nie, przecież ona chodzi z Deanem. Więc kto? 
- Pokaż mi to - złapał za telefon nie czekając aż ja mu go podam.
- Kto to napisał ? - zmarszczył czoło.
- Nie wiem, ale zaczynam się bać... - mruknęłam
- Nie przejmuj się tym, pewnie jakieś dzieciaki robią sobie jaja. Chodź - złapał mnie za rękę i poszliśmy do jego pokoju. 

- Co z Deanem? Rozmawialiście? - powiedział i zaciągnął mnie do łóżka (bez skojarzeń haha).
- Nie, i nie mam najmniejszego zamiaru z nim rozmawiać - położyłam się obok bruneta.
Zacichliśmy. Wtluliłam się w jego tors i zerkałam na niego ukratkiem. Jego włosy były 'ułożone' w perfekcyjny nieład. On nie potrzebuje niczego by wyglądać idealnie. Zauważyłam że on też się na mnie patrzy.
- Co? - spytałam robiąc wielkie oczy.
- Nic, tak po prostu się patrzę, nie mogę?
- Nie no, w porządku - zaśmiałam się.
- Jesteś bardzo ładna, wiesz? - mówił bez żadnych emocji.
- Ej, mam się ciebie bać ? - uśmiechnęłam się
- Nie bój się, ja po prostu głośno myślę - zaśmiał się.
- Haha ok. A więc co robimy? 
- Możemy leżeć cały dzień w łóżku i robić coś... No wiesz... Coś... Takiego fajnego na przykład... No nie wiem wymyśl coś! 
Wybuchłam śmiechem.
- Boże jakie ty masz myśli. - przewróciłam oczami - Już wiem! Zaśpiewaj mi coś !
- Teraz? 
- No nie, wczoraj. Dawaj. - uśmiechnęłam się.
Brunet podniósł się na łokciach, wstał i złapał za gitarę i wrócił na swoje miejsce.
Uważnie obserwowałam każdy jego ruch.
- A więc, co mam Ci zaśpiewać? 
- Hm... Może jakąś piosenkę która ci się ze mną kojarzy. - uśmiechnęłam się szeroko

                   This must be what love feels like

                        when I'm looking into your eyes

                          you know I'll make you mine
 this must be what love feels like
now I finally feel complete
you know your my missing piece
when I'm with you I don't need sleep
Cause I found the girl of my dreams


- Serio to kojarzy ci się ze mną? - zrobiłam wielkie oczy
- Tak, przecież doskonale o tym wiesz.
- Kieranku, Kieranku... - poklepałam go po ramieniu.
- Ooo! Tak na mnie kiedyś mówiłaś! To było takie mega sweet, a nie tylko "Kieran" - zrobił smutną minkę.
- Dobrze, więc od dzisiaj będę tak na ciebie mówić - westchnęłam.
- Ej, nie chcesz mi w czymś pomóc?
- W czym?
- Wiesz, nie mam jeszcze dokończonej jednej piosenki na album...
- Ok ok, pomogę. Więc co już masz?

No i po jakichś 2 godzinach napisaliśmy Kiss Me Like You Mean It.
- Super, teraz tylko nagrać, i płyta gotowa. Dziękuję - pocałował mnie w usta.
- Hm... Kiss me like you mean it - zaśmiałam się i całowaliśmy się dalej.
Nie mogłam uwierzyć że tak szybko znalazłam sobie 'pocieszenie' po Deanie. On chyba miał rację z tym że zachowuję się jak dziwka... Ale sam nie był lepszy...

~~~~~~~~~~~~~~~~

Po kilku minutach zeszliśmy na dół gdzie byli już Sean i Kit.
- Mamy już ostatnią piosenkę więc możemy już ją nagrać. - powiedział Kieran siadając obok Seana.
- Co? Tak szybko ją napisałeś?
- No tak, Olga mi pomogła i mamy. - pomachał kartką papieru przed oczami Seana i zaśmiał się.
- Pokaż - złapał i zaczął czytać a nawet śpiewać. - to jest świetne. Musimy to jak najszybciej nagrać. Dobra idę po Deana i jedziemy. - szybko zeskoczył z kanapy i niczym Superman 'poleciał' po Deana.
- Jedziesz z nami? - spytał Kieran.
- Nie no, nie chcę wam przeszkadzać, zostanę - uśmiechnęłam się
- A co Ty się jej pytasz, jedziesz i nie masz nic do gadania, w końcu to ty pomagałaś mu napisać tą piosenkę - wtrącił Kit.
 - No właśnie, jedziesz z nami i bez żadnego 'ale'. Chodź- złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
Po 3 godzinach piosenka była gotowa, a płyta gotowa do wydania.

Gdy wróciliśmy do domu od razu złapałam za laptopa i weszłam na Twittera.


Wieczorem wybraliśmy się do klubu, gdzie spotkałam Janę.

- Olga?!
- Jana? Co Ty tutaj robisz? - spytałam zdziwiona
- Wiesz przyjechałam tutaj z moją koleżanką, bo mieszka nie daleko. Ale zbieg okoliczności.
No i opowiadaj, jak tam z Deanem?
- Eh, to już histioria... -westchnęłam.
- Co się stało?
- Długa historia, może wpadniesz do nas kiedyś?
- Pewnie - powiedziała zesmucona.
- Co się stało?
- Nic. - wymusiła uśmiech.
- Jak to nic, przecież widzę, opowiadaj.
- Może chodźmy się gdzieś przejść i Ci opowiem.
- Ok czekaj, tylko powiem Kieranowi że wychodzimy. Moment.
Odeszłam a Jana skrzywiła się. W sumie to ona zawsze marzyła o tym żeby Kiero był jej chłopakiem...

- No więc opowiadaj... -zaczęłam nie pewnie.
- Wiesz, może pójdziemy do mnie. Tzn. do mojej koleżanki...
- No ok.
Po drodze w ogóle nie rozmiawiałyśmy jedynie Jana podśmiechiwała się pod nosem. W sumie nie wiedziałam o co jej chodzi, od kiedy wyjechałam ani razu się do mnie nie odezwała...
Po 20 minutach byliśmy już w 'domu' jej przyjaciółki. Domem to ja raczej tego nazwać nie mogłam, bo była to jakaś ruina.
- Chodź - złapała mnie mocno za rękę. Próbowałam się jej wyrwać ale na marne.
- A więc kochanie, to jest Luke. Być może znasz go z sms'a którego wysłał Ci dziś rano.
Teraz to nie była zwykłą, grzeczną i zawsze uśmiechniętą dziewczynką ale podstępną żmiją.
- A więc to jest Olga. Miło Cię poznać w końcu możemy się spotkać osobiście. - podał mi rękę ale gdy zobaczył moją obojętność zabrał ją sprzed mojej.
- Czego chcecie? - westchnęłam.
- Ciebie. W sumie, już Cię mamy.
- To może ja nie będę przeszkadzać - powiedziała Jana po czym wyszła.
- Pamiętasz wypadek sprzed kilku dni? To byłem ja.
  Pamiętasz porwanie na imprezie urodzinowej? Ja.
  Pamiętasz nachalnego przechodnię w nocy? Znów ja.
A teraz tak łatwo dałaś się złapać. Właściwie sama przyszłaś mi pod nos.
- Ok wiesz co nie bawię się w takie coś, narazie. - rzuciłam i zmierzyłam w stronę drzwi próbując je otworzyć. "Zamknięte" szepnęłam. W co ja się wpakowałam...
Szybko wyciągnęłam telefon z przedniej kieszonki spodenek i wystukałam smsa do Kierana.



Oto właśnie cała ja. Zawsze muszę wpakować się w niezłe gówno i wciągać do tego ludzi których kocham. Mogłam nie pisać tego sms'a i zostawić go w spokoju...

____________________________

A więc to chyba na tyle haha mam nadzieję że się spodobało.
Przepraszam że długo nie dodawałam, ale już jest :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Dla was to tylko chwilka, a dla mnie wiadomość, że nie piszę tego tylko dla siebie!

love, @kieroismyhero xx


sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział IX

'Co to jest miłość? Niedobrze że musimy stawiać tego rodzaju pytania. Miłość stała się jednym z najrzadszych doświadczeń ' *. Przynajmniej dla mnie. Nie potrafię już kogoś naprawdę pokochać, a ciągle myślenie o tym tylko pogłębiało moją depresję. Tak, mam depresję. Cały świat zaczął mnie nudzić, nie mogłam w nim znaleźć żadnego, nawet najmniejszego pozytywu. Nie mam już na nic ochoty a rany w moim sercu są coraz większe. Coraz więcej osób mnie zawodzi, ale na szczęście mam przy sobie Kierana. On jest jedyną osobą która mnie pociesza i mi pomaga. Dean od czasu mojej wyprowadzki ani razu się nie odezwał.  Aż do dziś. Nagle rozległ się dźwięk uderzania o drzwi. Leniwie podniosłam się z łóżka i otworzyłam je. Kolejne rozczarowanie.
[D]- Olga możemy porozmawiać?
[O]- Ale my nie mamy o czym rozmawiać.
[D]- Daj mi coś powie...
[O]- Nie Dean, to ty mi daj coś powiedzieć. - przerwałam mu - Zostawiłeś mnie w tej najtrudniejszej chwili. Dobrze wiedziałeś co się dzieje a nawet nie przyszło ci na myśl żeby mi pomóc. Po co to wszystko? Po co ta cała wyprowadzka, te wszystkie kłamstwa? Mogłeś od razu powiedzieć żebym się wyniosła, a nie udawać że wszystko jest OK i zdradzać mnie na każdym kroku. Mam cie już dość rozumiesz?! - wydarłam się i trzasnęłam drzwiami. Szybkim krokiem zmierzyłam w stronę łóżka i rzuciłam się na nie, złapałam za telefon i włożyłam słuchawki do uszu. Szybko znalazłam moją ulubioną piosenkę - Ignorance is bliss.

"Im falling deeper everyday...
Im geting lost and i can't find my way..."


Te słowa opisywały dokładnie to co czułam. Każdego dnia było ze mną gorzej. Nawet Emily i babcia przestały się mną interesować. Po chwili znów usłyszałam pukanie do drzwi.
[O]- Zostaw mnie w spokoju !
[K]- Olga mogę wejść? To ja - uchylił lekko drzwi, wystawił twarz i uśmiechnął się do mnie.
[O]- Kieran - szepnęłam i przytuliłam sie do niego - już myślałam że ty też mnie zostawisz.
[K]- Ja? Ja cię nigdy nie zostawię doskonale o tym wiesz a teraz się ubieraj jedziesz ze mną.
[O]- Gdzie? - skrzywiłam się i popatrzyłam na bruneta.
[K]- Wiesz, gramy dzisiaj koncert w O2 Arenie, chłopacy już przyjechali i idziesz z nami.
[O]- Ale po co tam ja?
[K]- Musisz się trochę rozluźnić i zapomnieć o tym wszystkim. Aha no i mam dobre wieści. Policja w końcu złapała tego psychola więc jesteś już bezpieczna.
[O]- Ta, fajnie - udałam zadowoloną. Od chwili kiedy ten facet to zrobił totalnie się załamałam. Byłam w totalnej rozsypce...
[K]- Oj już przestań się smucić i chodź idziemy. - złapał mnie za rękę i udaliśmy się do jego mieszkania. Był tam Kit, Sean, Ashley oraz Robbie. Rozmawialiśmy przez jakiś czas, ale po godzinie przyszedł Dean i oznajmił że musimy już jechać. Niestety na moje NIEszczęście w busie musiałam usiąść właśnie obok niego. Świetnie.
Na szczęście przez całą i dosyć długą drogę ani razu się do siebie nie odezwaliśmy. 

Na koncert udało mi się zająć miejsce z 1 rzędzie. Po krótkiej chwili usłyszeliśmy pierwsze nuty Tonight.
Uwielbiam tą piosenkę, ma w sobie coś magicznego. Zawsze gdy jej słucham poprawia mi się humor. I tak było również tym razem. Muzyka całkowicie mnie ogarnęła. Nigdy wcześniej nie czułam się tak wspaniale. Mniej więcej w połowie koncertu Kieran powiedział coś bardzo ważnego. 

(...) Najmądrzej­sze słowa które kiedy­kol­wiek słyszałem : Wstań, ot­rzep się z pias­ku i idź da­lej uważając żeby nie upaść w tym sa­mym miejscu. 

Właśnie w tej chwili zrozumiałam, że to bez sensu by ciągle myśleć o tym jak bardzo mi źle czy o tym jak bardzo cierpię. W tamtej chwili postanowiłam, że nie będę wracać do tych wszystkich złych wspomnień a zacznę myśleć o pozytywach. Kiedy zaczynali już kolejną piosenkę brunet spojrzał na mnie przez krótką chwilę i zaczął śpiewać. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z koncertu. Postanowiłam się trochę przejść, a że było lato, to mimo późnej godziny było jasno. Spacerowałam po ulicach zatłoczonego Londynu i nagle świat nabrał kolorów. Było cudownie. W końcu powróciła stara Olga, która niczym się nie przejmowała ale "otrzepała się z piasku i szła dalej". Nagle poczułam silne ręce które objęły mnie w pasie. Odwróciłam głowię i ujrzałam Kierana. 
[K]- Ładnie to tak uciekać? - pocałował mnie w policzek i stanął wedle mnie.
[O]- Kieran dziękuję ci. - stanęłam na przeciwko niego z wielkim uśmiechem na ustach. - Jesteś wspaniały - zaśmiałam się.
[K]- A co ja takiego zrobiłem? Chodzi ci o to co powiedziałem na koncercie?
Przytaknęłam.
[K]- Widzisz, miałem już dość tego że wciąż siedziałaś w tym pustym pokoju i cały czas się smuciłaś. Czas zacząć życie od nowa i nie przejmować się tym co było kiedyś. Najlepiej by było gdybyście się z Deanem pogodzili i żeby wszystko było jak dawniej.
[O]- Tak, masz rację. Jeszcze dzisiaj z nim porozmawiam. Dziękuję jeszcze raz. 


Razem z brunetem udaliśmy się do klubu gdzie była już reszta towarzystwa. Na szczęście nie było tam Vanessy. Tylko ja i moi najlepsi kumple. Podeszłam do stolika przy którym popijali piwo i usiadłam koło Deana. Kieran poszedł zamówić dla nas jakieś picie.
[O]- Hi boyzzz - powiedziałam i zaśmialiśmy się wszyscy - Jak tam po koncercie?
[KIT]- No jak widzisz rozładowujemy adrenalinę - wskazał oczami na kufel pełny piwa - Lepiej powiedz jak ci się podobało.
[O]- Było super, jeden z waszych lepszych koncertów. Chyba zacznę na nie chodzić częściej. 
[K]- Proszę to dla ciebie - powiedział stawiając przede mną wielki kufel piwa i usiadł obok mnie. 
[O]- Dziękuję - uśmiechnęłam się - Dean? Możemy pogadać? - popatrzyłam na jego smutną twarz.
[D]- Nie mamy o czym gadać. 
Oj widzę że zaczął mnie naśladować. To nie wróżyło nic dobrego, ale postanowiłam się nie poddawać.
Złapałam go za rękę, a drugą poklepałam Kierana żeby nas przepuścił, a że Dean nie miał siły się obronić od razu uległ i poszedł ze mną. Poszliśmy do damskiej toalety.
[D]- Dlaczego do babskiego? - zmarszczył czoło.
[O]- Bo w męskim wali!
[D]- Oj nie przesadzaj. - walnął się w czoło.
[O]- Dean... - zaczęłam dosyć niepewnie - Nie możemy się jakoś... No wiesz pogodzić? Mam już dość tych kłótni i tej niezdrowej atmosfery. Nie możemy zacząć wszystkiego od początku?
[D]- Ale jak ty to sobie wyobrażasz? Teraz już nic nie będzie ok. Ty miałaś problemy, ale musisz sobie uświadomić że ja też je miałem! Zawsze musiałaś być pępkiem świata a kiedy ja cię zostawiłem to od razu biegłaś z płaczem do Kierana! - ciągle krzyczał i szturchał mną - Zwykła z ciebie dziwka i puszczasz się z pierwszym lepszym!

Zamurowało mnie. Jeszcze kilka tygodni temu mówił jak bardzo mnie kocha, że jestem dla niego wszystkim a teraz wyskakuje do mnie z dziwką? A już myślałam że wszystko będzie ok... Blondyn wyszedł szybko z klubu a ja zostałam w toalecie i czułam się jakby ktoś sprzedał mi kulę w łeb. I znowu to zrobiłam. Kolejna rana na moim nadgarstku, tym razem głębsza. Już sama nad sobą nie panowałam. Oparłam się o ścianę i zjechałam na ziemię patrząc na strumień krwi który spływał po mojej ręce. Nagle zaczęło się robić coraz ciemniej i ciemniej aż w końcu się obudziłam.


To było pierwsze co uwidziałam zaraz po przebudzeniu się. Pusta sala szpitalna. "Co ja zrobiłam że się tu znalazłam?". Z czasem zaczęłam sobie przypominać wczorajszy dzień. Nagle drzwi uchylily sie i ujrzalam przyjazna twarz pielęgniarki.
[P]- Dzien dobry - uśmiechnęła sie radosnie - Jak sie dzis czujemy? - powiedziała kładąc tackę z jedzeniem i piciem na szafke. - Tylko  prosze to zjesc. Za chwilke przyjdzie do pani ktoś w odwiedziny.
[O]- Przepraszam, ale jak ja sie tutaj znalazłam?
[P]- Jak to jak? Nie pamięta pani?
Pokiwałam przecząco głowa.
[P]- Miala pani wypadek, a mianowicie potracil pania samochod. Znalezlismy rowniez swieza rane na pani nadgarstku i byl to powod wykrwawienia. Ale prosze sie nie matrwic - usmiechnela sie - Juz wszystko jest pod kontrola, znalezlismy dawce krwi ktory za chwilkę panią odwiedzi. Musze już lecieć, smacznego!

Dawca krwi? No to niezle musialam nabroic. Podnioslam sie z lozka i usiadlam na nim po czym zlapalam za napoj ktory znalazlam na stoliku. Wzielam lyka i odlozylam butelke na miejsce. Nagle na calym ciele poczułam ciarki. Ktoś otworzył drzwi i wszedł do pokoju. Byli to Kit i Kieran.
[KIT]- Hej mala. Jak tam? - dal mi buziaka w policzek. Kieran zrobił to samo.
[O]- Nie najlepiej. Powiecie mi może co się wczoraj stało?
[K]- No wiec o tym ze poklocilas sie z Deanem to chyba wiesz. I to co zrobilas ze swoja reka - spojrzał na nia i pokiwal przeczaco glowa - to chyba tez wiesz, no i po tym jak to zrobiłaś  Dean wrócił do tego kibla i stwierdził ze zawiezie cie do domu no i mieliście wypadek.
[O]- Co? Nic nie pamiętam...
Nagle strasznie rozbolała mnie głowa. Złapałam się za nią i wróciłam do poprzedniej pozycji. Straszne uczucie pulsowania, chyba każdy tego nienawidzi.
[K]-  Co się stało?
[O]- Nic, po prostu boli mnie głowa. Wiecie może kiedy mnie stąd wypuszczą? - powiedziałam zezłoszczona.
[KIT]- Najprawdopodobniej jutro, ale jeśli dziś się lepiej poczujesz to nawet dzisiaj.
[O]- Mam taką nadzieję. Chociaż w sumie wolę siedzieć tutaj niż później słuchać tych wykładów babci jaka to ja jestem nie odpowiedzialna bla bla bla - przewróciłam oczami.
[K]- Wcale nie musisz wracać do domu 
W sumie Kieran miał rację. Jeśli bym tam weszła to znając życie już bym nie wyszła...
[KIT]- No właśnie, przecież możecie już wrócić do nas, a z Deanem jakoś się pogodzicie nie martw się..

I tak właśnie się stało. Wraz z Kieranem wróciliśmy do chłopaków a z Deanem poszliśmy na kompromis...

__________________

* - Cytat z książki OSHO Księga kobiet: Duchowa księga kobiecości

Mam nadzieję że rozdział się podobał :) 
Przepraszam że tak późno, ale oczywiście KARA, która się już na szczęście skończyła :)

środa, 23 kwietnia 2014

PRZEPRASZAM

Tym razem to nie jest rozdział, ale przeprosiny.
Wiem że napisałam że za 10 komentarzy kolejny rozdział, ale miałam karę i część napisałam na kartce
i muszę to przepisać no i oczywiście dokończyć :)
Dziękuję za wszystkie komentarze i oczywiście wyświetlenia ! :)
Nowy rozdział powinnien być już jutro :) 

<3 xx

@kieroismyhero 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział VIII

Minęło kilka miesięcy... Chłopacy już skończyli trasę jak i po Anglii tak i po Polsce. Kieran poznał dziewczynę. Była polką. Nie byłam do niej zbytnio przekonana, ale to jego wybór, przecież ma swój rozum.
Nazywała się Vanessa, ale mówiliśmy na nią Van. Miała długie blond włosy, wielkie brązowe oczy i można by powiedzieć że była zwykłą "tapeciarą". Z zachowaniem też nikogo nie zachwycała, ale postanowiliśmy się przemóc i daliśmy jej szansę, więc z nami zamieszkała.
Od pierwszej minuty kiedy tylko się wprowadziła strasznie zaczęła przymilać się do Deana.
Dean to, Dean tamto. Nie ukrywam że miałam jej powoli dosyć....

[K]- Hej, idziesz z nami?
[O]- Gdzie?
[K]- Na imprezę, wszyscy idziemy chodź też. - powiedział podchodząc do łóżka na którym leżałam - Co się stało? Jesteś jakaś smutna - popatrzył na mnie.
[O]- Wcale nie... Wydaje ci się - uśmiechnęłam się sztucznie i wstałam z łóżka udając się w stronę biurka. - Tylko wiesz, nie lubię kiedy mi się zabiera chłopaka - złapałam za telefon i stanęłam na przeciwko bruneta - to nie za miłe uczucie, zwłaszcza kiedy to robi dziewczyna twojego przyjaciela! - krzyknęłam i wyszłam szybkim krokiem z pokoju. Wkrótce Kieran pobiegł za mną i złapał mnie za nadgarstek.
[O]- Ał!!
[K]- Przecież nie złapałem mocno! - krzyknął, wszedł do mojego pokoju i zamknął drzwi - Co ty tam masz? - zmarszczył czoło.
[O]- Nic. - powiedziałam pewnie i uśmiechnęłam się
[K]- To pokaż nadgarstek.
[O]- Nadgarstek jak nadgarstek, co ty Kiero, wariujesz - przewróciłam oczami gdy nagle brunet złapał mnie za rękę i popatrzył na nadgarstek. Odwróciłam głowę w drugą stronę by nie móc znowu na to patrzeć.
[K]- Mała co to ma być? - przyciągnął mnie do siebie
[O]- Nic, ja się tylko skaleczyłam. - dalej miałam odwróconą głowę i czułam jak łzy napływają mi do oczu. Wszystkie wspomnienia sprzed kilku miesięcy powróciły.
[K]- Nie wciskaj kitu, tylko mów! - krzyknął zdenerwowany.
[O]- Cicho bądź bo zaraz tu przyjdzie ta twoja Vanessa.
Nagle drzwi się otworzyły no i kogo zobaczyliśmy? Nikogo innego jak Vanessę.
[O]- O wilku mowa... - próbowałam mu się wyrwać, niestety na marne.
[V]- O jejku, a co tu się dzieje? Kieranku chodź idziemy na imprezkę, nie marnuj sobie na nią czasu. - podeszła i złapała go za drugą rękę.
[O]- No właśnie KIERANKU. Idź, lepiej jak zostanę sama - odwróciłam się i uśmiechnęłam się szeroko.
[K]- Nigdzie nie idę. Van, idź z chłopakami. Pójdziemy razem kiedy indziej.
[V]- Oj kochanie, co ja się z tobą mam - udawała obrażoną. Spuściła tylko głowę i wyszła z pokoju zatrzaskując za sobą drzwi.
[K]- Tak właściwie to gdzie Dean?
[O]- Z Vanessą - powiedziałam cicho i usiadłam na łóżko.
[K]- Nie ważne, lepiej powiedz mi dlaczego to robisz?
[O]- Może dlatego że mi smutno? Źle? Czuję się samotna?
[K]- Jak to? Przecież masz Deana, Seana, Kita i mnie.
[O]- Co do tego pierwszego nie jestem pewna... - odwróciłam głowę i patrzyłam na krople deszczu uderzające o parapet.
[K]- Co ty gadasz?
[O]- To co słyszysz.
[K]- Twierdzisz że Dean cię zdradza?
[O]- Ja to wiem - popatrzyłam mu prosto w oczy - nawet wiem z kim.
Kieran również popatrzył mi prosto w oczy i chyba domyślił się o co mi chodzi.
[O]- Poza tym... Dean coś ukrywa... Ja już go nie rozumiem. Od kiedy się tu wprowadziliśmy jest zupełnie inny.
[K]- Wiem, zauważyłem to. Ale nie rób tego więcej, proszę cię.
[O]- Czemu się tak przejmujesz? - wzruszyłam ramionami
[K]- Bo mnie to też boli. Nie chcę żebyś cierpiała z powodu mojego durnego brata. Chodź. - złapał mnie za rękę tym razem lekko.
[O]- Nigdzie nie idę, Kieran proszę Cie. - cofnęłam się i zmarszczyłam czoło.
[K]- Idziesz! Idziemy się zabawić i pokazać im że nie tylko oni będą się tak dobrze bawić. - uśmiechnął się szyderczo no i ja oczywiście uległam.
Szybko związałam włosy w luźnego kucyka, ubrałam czarną sukienkę do połowy ud i zeszłam na dół.
[K]- Wow, wyglądasz ślicznie. - zrobił wielkie oczy i złapał mnie za ramie.
[O]- Ty jeszcze lepiej - uśmiechnęłam się szeroko i wyszliśmy. Poszliśmy pieszo ponieważ do klubu mieliśmy dosyć blisko, jakieś 3 kilometry. Po drodze dużo rozmawialiśmy i ustaliliśmy parę spraw. W mgnieniu oka znaleźliśmy się pod klubem. Weszliśmy i pierwsze co zobaczyliśmy to Deana całującego się  z Vanessą.

* Z perspektywy Kierana *
Wiedziałem że tak będzie. Wiedziałem że on prędzej czy później ją zdradzi. Dean właśnie taki był.
[K]- Chodź - powiedziałem cicho i złapałem ją w pasie.
[O]- Nie Kieran, ja nie mogę - pokiwała głową i wybiegła z klubu.
[K]- Olga zaczekaj! - krzyknąłem dosyć ostro na co się odwróciła - Poddasz się tak łatwo? Dasz za wygraną? Myślisz że jak ja się czuje? Nie tylko ty zostałam zdradzona, wiem co czujesz.
[O]- Ale ja po prostu... Nie spodziewałam się tego po nim. Był dla mnie najważniejszy. - opuściła ramiona i podeszła do mnie obejmując mnie w pasie. Pogłaskałem ją po włosach i pocałowałem w czubek głowy obejmując ją jeszcze mocniej.
[K]- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...
[O]- Nie Kieran, już nic nie będzie dobrze - powiedziała smutno i zaczęła płakać jeszcze bardziej.
Postanowiłem że zabiorę ją do domu i tak właśnie zrobiłem.
[K]- Chodź mała, idziemy, położysz się i odpoczniesz. - objąłem ją w pasie i udaliśmy się w stronę domu. Sean leżał rozłożony na kanapie z puszką piwa w ręce a Kit żarł popcorn.
[S]- Co się stało? - spytał i od razu wstał z kanapy.
[K]- Potem pogadamy - pokiwałem głową przecząco i wskazałem oczami na Olgę.
[S]- Jasne, rozumiem. Czekam.

Przytaknąłem głową i zaprowadziłem ją do swojego pokoju. Ułożyłem ją na łóżku a ona od razu przykryła się cała kołdrą i odwróciła się do mnie plecami. Pogłaskałem tylko jej głowę i wyszedłem.
Na dole czekali już na mnie Sean i Kit. Deana dalej nie było.
[S]- Co się stało? Dlaczego ona płakała?
[K]- Bo Dean okazał się być zwykłym dupkiem - wyciągnąłem paczkę papierosów i wyciągnąłem jedną fajkę rzucając opakowanie na stół. - I jeszcze ta cała Vanessa, ja pie*dolę, znalazł swój swego.
[KIT]- On ją zdradził? I Van ciebie? - spytał z niedowierzaniem.
[K]- Wiesz, po niej to jeszcze bym się tego spodziewał, ale Olga bo Deanie nie. Wiedziałem że on prędzej czy później to zrobi - odpaliłem papierosa.
[S]- Ja sobie z nim pogadam. Jak można tak kogoś zranić, przecie...
I tutaj przerwała mu Olga. Weszła do salonu z walizką i popatrzyła na nas smutno.
[O]- Cześć - powiedziała krótko i zmierzyła w stronę drzwi.
[K]- Olga zaczekaj! - wydarłem się i pobiegłem za nią i złapałem ją za rękę - Gdzie Ty się wybierasz?
[O]- Nie wiem, nie ważne, ważne tylko żeby daleko stąd.
[K]- Co ty gadasz, przecież tutaj jest twój dom!
[O]- Kieran, ale ja już nie mogę, rozumiesz? Nie mogę mieszkać z nimi pod jednym dachem. To boli, to strasznie boli.
Nagle do domu weszła nasza zakochana para a gdy tylko nas zobaczyli puścili swoje splecione ręce.
[D]- Hej kochanie - powiedział i próbował pocałować Olgę - Gdzie się wybierasz?
[O]- Nie twoja sprawa KOCHANIE - odsunęła się tak aby jej nie pocałował i wyszła z domu.
[V]- Oh, nasza primadonna się zdenerwowała. Uważaj bo złość piękności szkodzi - wydarła się w jej stronę - albo w sumie nie, jej nie ma już co zaszkodzić.
[K]- Ty się już możesz wyprowadzać Vanessa. O wszystkim wiemy.
[V]- Ależ o czym ty mówisz kochanie - próbowała mi dać buziaka ale odsunąłem się w miarę szybko.
Wyszedłem z domu żeby poszukać Olgi. Widziałem ją siedzącą na ławce, całą zapłakaną.
Usiadłem koło niej i nic nie powiedziałem.
Nagle popatrzyła się w moją stronę i wtuliła się we mnie. Już długo chciałem żeby nastąpił taki moment. Przysunąłem się do niej i wziąłem ją na kolana.
[K]- Już dobrze. Wszystko będzie ok, zobaczysz.
[O]- Kieran, ale ja chcę wrócić do Londynu. Nie chcę być tutaj z Deanem.
[K]- Jeśli chcesz to jutro cię zawiozę, a sam zamieszkam w naszym starym mieszkaniu. Co prawda jest wystawione na sprzedaż, ale nic nie szkodzi.
[O]- Dziękuję Ci. Kocham Cię. - powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
Dean miał takie szczęście. Ona była wspaniała, a on wszystko zepsuł. Był zwykłym dupkiem i tyle. Teraz postaram się aby Olga była najszczęśliwszą osobą na świecie...
___________________________

Wiem, zepsułam, ale akacja musi trwać :)
Przepraszam że takie krótkie, ale nie mam teraz zbyt czasu na pisanie i mam tylko kilkanaście minut żeby napisać cokolwiek bo oczywiście KARA ;__;
Ale cieszę się że mam dostęp na neta chociaż na tą godzinę :)

10 komentarzy - kolejny rozdział   (muszę was jakoś zmotywować, bo w ogóle nie komentujecie)
I DZIĘKUJĘ ZA 1500 WYŚWIETLEŃ JESTEŚCIE WIELCY <3
love xx

@kieroismyhero

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział VII

Obudziłam się o 5 nad ranem. Spałam tylko godzinę, bo ciągle myślałam o Dean'ie. Wygramoliłam się z wielkiego łóżka, zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół. Był tam tylko Kieran, chyba też nie mógł spać.
[O]- Hej - lekko się uśmiechnęłam
[K]- Dzień dobry - popatrzył na mnie i zgasił papierosa - czemu nie śpisz?
[O]- Nie mogę usnąć. Ciągle o nim myślę. - opuściłam głowę - Co jeśli on z tego nie wyjdzie?
[K]- Wyjdzie! Nawet nie próbuj myśleć inaczej. Dean to twardy chłopak, zobaczysz że będzie ok.
[O]- Kieran?
[K]- Tak?
[O]- Pojedziemy do niego? Proszę.
[K]- Jest jeszcze za wcześnie, on pewnie śpi. Dajmy mu odpocząć.
[O]- To nic nie szkodzi. Poczekamy. Proszę - zrobiłam smutną minę.
[K]- Dobra - przytaknął - idź się ubrać i pojedziemy.
[O]- Dziękuję - powiedziałam po czym podeszłam do bruneta i przytuliłam go mocno.Po chwili wyszłam z jego uścisków i udałam się na górę żeby się ubrać.Znalazłam jakiś zwykł t-shirt, leginsy i bluzę. Szybko się przebrałam, rozczesałam włosy i byłam gotowa do wyjścia.Kieran czekał już na mnie na dole. Razem wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do szpitala.Byliśmy na miejscu o 7.Szliśmy przez korytarz i nagle zauważyliśmy lekarza który 'zajmował' się Dean'em. Powiedział że możemy już go odwiedzić, bo już się obudził. Szybkim krokiem zmierzyliśmy do sali numer 94 i pierwsze co zobaczyłam to jego smutek na twarzy.
[D]- Olga? Kieran? Co wy tu robicie tak wcześnie? - spytał ledwo co podnosząc się na łokciach.
[O]- Jak to co robimy. Przyjechaliśmy do ciebie - powiedziałam przytulając go delikatnie i usiadłam obok niego. Kieran zrobił to samo. - Jak się czujesz?
[D]- A jak mam się czuć? Coraz gorzej, ale dziś zaczynamy leczenie - uśmiechnął się od niechcenia.
[K]- Będziesz brał chemię ? - spytał zdziwiony, jakby to nie było coś oczywistego
[D]- Nie, będziemy czekać aż zdechnę wiesz? - przewrócił oczami
[O]- Dobra, ogarnijcie się. Dean potrzebujesz czegoś? Kupić Ci coś?
[D]- Potrzebuję tylko 1 rzeczy.
[O]- Jakiej?
[D]- Nie zostawiaj mnie - powiedział po czym popatrzył mi prosto w oczy - wtedy to ja już nie będę miał dla kogo żyć.Usłyszałam tylko ciche kroki i dźwięk zamykanych drzwi. Popatrzyłam na miejsce w którym przed chwilą siedział Kieran. Nie było go.
[O]- Dean, czy ty masz mnie za taką, która zwiąże się z kimś tylko na chwilę, a potem go zostawi? Kocham cię najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jeśli ciebie zabraknie... - i tu zatrzymałam i poczułam łzę która spłynęła po moim policzku.
[D]- Mała nawet tego nie mów! - złapał moją twarz w dłonie i wytarł łzę - wszystko będzie dobrze.
[O]- Boję się. - spuściłam wzrok
[D]- Ja też się boję... - w końcu przyznał prawdę. Powiedział jak jest. Przesiedziałam z nim tam cały dzień.Dużo żartowaliśmy i próbowaliśmy zapomnieć o jego chorobie. Ok. 17 przyszedł lekarz i powiadomił nas że Dean musi wziąć teraz chemię. Postanowiłam że przez ten czas poszukam Kieran'a. Nie zajęło mi to dużo czasu, bo siedział na krześle obok sali.
[O]- Kieran? Co Ty tu robisz? Dlaczego do nas nie przyszedłeś? Czekaliśmy na Ciebie - zmarszczyłam czoło.
[K]- Nie chciałem wam przeszkadzać - uśmiechnął się
[O]- Ale Ty nigdy nie przeszkadzasz! Dlaczego tak mówisz?
[K]- Wiesz Olga... To jest zupełnie inaczej niż myślisz...
[O]- A jak jest?
[K]- Nie ukrywam że to ja pierwszy chciałem z tobą być - powiedział po czym popatrzył mi się prosto w oczy. Zmarszczyłam tylko czoło i czekałam na to aż kontynuuje - Dean... On jest jeszcze młody. Nienawidzę jak jest smutny. Po za tym, nie pierwszy raz spodobała nam się ta sama dziewczyna. Ale ty jesteś jakaś inna, wyjątkowa. Do żadnej dziewczyny mnie tak nie ciągnęło jak do ciebie. Ale wiem że kochasz tylko i wyłącznie Dean'a więc nie myśl że jestem jakimś napalonym zboczeńcem - zaśmialiśmy się.
[O]- Kieran, nie wiedziałam. Przepraszam. - poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Było mi go szkoda.
[K]- Weź przestań. - uśmiechnął się - Nawet nie próbuj płakać. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i mi to odpowiada. Kocham cię jak siostrę. - powiedział po czym przytulił się do mnie - chodź jeszcze na chwilę do blondyna - powiedział wskazując na drzwi. Wstałam szybko z miejsca i wraz z Kieran'em weszliśmy do sali w której leżał Dean.
[O]- Hej - powiedziałam z uśmiechem - Jak tam? 
[D]- Dobrze - odwzajemnił uśmiech - Jedźcie już do domu, wszystko jest ok. - powiedział spuszczając wzrok. Jego oczy były takie zmęczone, a twarz blada. Tak strasznie się o niego bałam.
[O]- Nie Dean, nigdzie nie idę - usiadłam na jego łóżku i popatrzyłam na niego - nie zostawię cię.
[D]- Cały dzień tu siedziałaś. Jedź do domu, odpocznij i jutro wrócisz - powiedział zmartwiony
[K]- Dean ma racje... Jutro też przyjedziemy... 
[O]- Nie. - przerwałam mu - nie zostawię cię tutaj.

Bałam się. Bałam się że widzę go po raz ostatni. Wszystko jest możliwe. Nie chcę go zostawiać.

_____ 3 tygodnie później______


[Ks]- To był dobry człowiek. Niestety przegrał z chorobą. Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz - mówił ksiądz. Ja stałam na samym końcu, tak, że prawie nie słyszałam tego co mówi. Nie mogłam opanować płaczu. Nadszedł ten dzień, którego najbardziej się obawiałam. "Jego już z nami nie ma, pogódź się z tym kobieto". Dlaczego akurat on? Przecież był młody miał całe życie przed sobą. Tyle planów i marzeń. Nie wiem co teraz ze sobą zrobię...


[K]- OLGA! Wstawaj, już 14! Jedziemy po Deana, dzisiaj go wypuszczają, zapomniałaś?

[O]- Co ? To on żyje? Jezu, to był tylko sen. - powiedziałam ledwo słyszalnie przez łzy.
[K]- Potem mi o tym opowiesz, a teraz chodź bo twój księciunio już czeka - zaśmiał się
[O]- Kieran przytul mnie - powiedziałam cicho. Zrobił to. - tak bardzo się bałam - szepnęłam brunetowi do ucha.
[K]- Ja też, ale już po wszystkim. Już wszystko ok. Dean jest całkowicie zdrowy. A teraz chodź - powiedział puszczając mnie z objęć i zatrzymał się w progu drzwi. - Masz 5 minut, czekam - uśmiechnął się.
[O]- Jasne tatusiu - zaśmiałam się. Miałam cudowny humor. W końcu zobaczę Deana ale nie w tym okropnym pozbawionym życia pokoju. Szybko się ubrałam i pobiegłam do Kierana po czym razem udaliśmy się do szpitala. Dean czekał już przy wyjściu. Kiedy Kieran zatrzymał pojazd od razu z niego wyskoczyłam i wtuliłam się w blondyna.
[D]- Hej kochanie - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Nagle rzucił torbę na ziemię i wziął mnie na ręce.
[O]- Dean! Puszczaj jestem za gruba! 
[D]- Ta, chyba za chuda! - krzyknął i musnął moje usta -  w końcu stąd wyszedłem, jedyne czego teraz chcę to spędzić z wami jak najwięcej czasu. - powiedział dalej trzymając mnie na rękach.
[O]- Dobra dobra, a teraz mnie już puść - uśmiechnęłam się
[D]- Coś za coś - poruszał brwiami i uśmiechnął się szyderczo.
Przewróciłam tylko oczami i pocałowałam go.
[D]- Tak krótko? - zrobił minę w stylu małego szczeniaczka
[O]- A czego ty ode mnie oczekujesz? - zaśmiałam się
[D]- Ooo nie, poczekaj aż wrócimy do domu - zagroził palcem i postawił mnie na ziemię 
[K]- Chodźcie już gołąbeczki bo już mi się nudzi.
[D]- Musisz znaleźć sobie jakąś dziewczynę - przewrócił oczami po czym chwycił za torbę, złapał mnie za rękę i wsiedliśmy do auta.
[O]- Właśnie Kiero... Dlaczego ciągle nie masz dziewczyny? - spytałam zapinając pasy.
[K]- No bo... Wiecie... To wcale nie jest takie łatwe!
[D]- A co w tym trudnego? Idziesz do klubu, wybierasz jakąś dobrą du...
[O]- Dean! - walnęłam go w ramię.
[D]- No co? Mówię tylko że mógłby coś tam wyrwać, tam są zawsze dobre dup...

Znowu go walnęłam.
[K]- No bracie, dopiero wyszedłeś a już sobie grabisz, nie ładnie nie ładnie. Widzisz Olga, jakbyś była ze mną, to na pewno bym tak nie mówił. Przynajmniej nie przy tobie.
[O]- Ha-ha, bardzo śmieszne - powiedziałam z sarkazmem i wyciągnęłam telefon. Napisałam sms'a do Jany. Chciałam się z nią spotkać bo dawno się nie widziałyśmy.
[D]- Do kogo tak piszesz?
[O]- A do kochanka!
[D]- O, mogę też z nim popisać? Jaki jest? Przystojny? Dobry w łóżku?
[O]- Ja pierdole - zaśmiałam się - Co oni ci dawali w tym szpitalu.
Cała droga powrotna właśnie tak nam minęła. Gdy tylko wróciliśmy do domu to poszliśmy do naszej sypialni i walnęliśmy się na łóżku. Leżeliśmy i wspominaliśmy wszystkie chwile spędzone razem.
Ok. 22 przyszedł do nas Kit.
[KIT]- Uszanowanko. Idziemy na imprezę idziecie z nami?
[D]- Nieee, raczej zostaniemy. Chyba że ty chcesz iść? - popatrzył na mnie
[O]-Nie, nie chce mi się dzisiaj nigdzie łazić.
[KIT]- Ok, to my idziemy. Narka. - nie czekając na odpowiedź wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi. 
[D]- Więc... Chłopaków nie ma w domu... Zostaliśmy sami... - uśmiechnął się szyderczo
[O]- Czy ty coś sugerujesz?
[D]- Nie, po prostu tak sobie głośno myślę - zaśmiał się.
[O]- Dopiero co wyszedłeś i już takie myśli - złapałam się za głowę i pokiwałam nią przecząco.
[D]- Oj tam oj tam - powiedział po czym pocałował mnie w usta. Przerwał na chwilę, uśmiechnął się lekko i kontynuował. 


Podczas gdy reszty nie było w domu oglądaliśmy jakąś komedię, a potem poszliśmy spać.

To był chyba najlepszy dzień w moim życiu. W końcu Dean był już z nami i do tego cały i zdrowy....

__________

Hm... Sądzę że to totalnie spieprzyłam, ale komentarze zostawię dla was :)
Dziękuję za tyle wyświetleń, no i za to że w końcu zaczęliście komentować :D
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, bo mam ograniczony czas na neta (wiecie, rodzice... ;__;)

To chyba na tyle, narka :))

@_always_love_jb


środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział VI

Kolejny rozdzialik :D

Nie będę się rozpisywać, ale ciągle zachęcam do komentowania haha

+
wprowadzam jedną zmianę.
Teraz jak zamiast tego [ - ] gdy ktoś będzie coś "mówił" dam pierwszą literę jego imienia np.
[O]- Olga, [D]- Dean, [Kit]- not to tutaj wiadomo o kogo chodzi, [K]- Kieran itd.itd.
Sądzę że tak będzie lepiej i nie będę musiała zbędnie pisać "powiedział ..." :))

______

[O]-Babciu? - powiedziałam wchodząc do kuchni
[B]- No? Co się stało? - spytała odchodząc od garów i usiadła przy stole po czym wzięła łyka kawy.
[O]- Wiesz... - zaczęłam niepewnie - musimy pogadać... -zatrzymałam i usiadłam koło niej - No bo..... Dean i jego bracia z kolegą kupili dom... I...
[B]- Wiem. - powiedziała odkładając kubek na stół
[O]- Jak to wiesz?
[B]- Jak wracałam dziś ze sklepu to spotkałam Deana i pomógł mi zanieść zakupy do domu i rozmawiałam z nim chwilkę. Powiedział mi wszystko i zgadzam się - powiedziała z poważną miną
[O]- Zgadzasz się? - spytałam z niedowierzaniem
[B]-Pewnie! Ale musisz zacząć chodzić do szkoły. Sądzę że to będzie dla ciebie najlepsza lekcja życia - uśmiechnęła się a ja wstałam z miejsca i przytuliłam się do niej najmocniej jak tylko mogłam.
[O]- Dziękuję dziękuję dziękuję! Jesteś najlepszą babcią na świecie!
[B]- Dobrze dobrze, ale musisz mi obiecać kilka rzeczy

  • będziesz grzeczna
  • żadnego alkoholu
  • żadnych papierosów i tego typu rzeczy
  • żad...

Przerwałam jej bo pewnie wymieniała by tak bez końca...
[O]- Obiecuję że będę grzeczna i nie wywinę żadnego głupiego numeru ! A teraz muszę lecieć papa! - wykrzyczałam po czym wyszłam z naszego mieszkania i od razu wskoczyłam do mieszkania Lemono-Tantonowego (XD). Gdy weszłam zauważyłam Kit'a i Dean'a leżących przed telewizorem
[O]- Hej
[KIT]- Olga, nasza przyszła współlokatorka - powiedział Kit podnosząc i się z miejsca podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek.
[D]- Przyjacielu chyba nie chcesz żebym był zazdrosny - zaśmiał się i również podszedł do mnie i dał mi buziaka w usta.
[KIT] - Nie widzisz że jest zakochana tylko w tobie? Jesteś dla mnie za dużą konkurencją  - powiedział z uśmiechem i wyszedł z mieszkania bez pożegnania.
[O]- Dean... Dziękuję - uśmiechnęłam się
[D]- Ale za co? - udawał że nic nie wiedział
[O]- Za tą rozmowę z babcią. Musi cie bardzo lubić że się zgodziła...
[D]- Wiesz, to ten mój urok osobisty.
[O]- I skromność - zaśmiałam się

Siedzieliśmy w pokoju Deana i wpatrywaliśmy się w panoramę miasta. Miał piękny ywidok z pokoju, zawsze mu tego zazdrościłam. Trochę szkoda opuszczać mi to miejsce, bo dopiero niedawno się tu przeprowadziłam, a tu już kolejna zmiana. W sumie "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" będę tam z moim chłopakiem i najlepszymi przyjaciółmi. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Kieran bo wpadł do pokoju i rozsiadł się na łóżku.
[K]- Witam ekipo. I jak? Babcia się zgodziła ? - spytał zerkając na mnie.
[D]- Taaa, zgodziła - rzucił bez zastanowienie.

Siedzieliśmy tam dosyć długo i rozmawialiśmy o głupotach. Potem dołączyliśmy do Sean'a, Kit'a i reszty ludzi, bo chłopacy zrobili domówkę. Gdy wyszliśmy w trójkę z pokoju Dean'a dookoła można było zauważyć pełno butelek po pustym piwie i wódki a w powietrzu unosił się specyficzny zapach papierosów.
Poszliśmy razem na balkon gdzie spotkałam Jimmi'ego - chłopaka który odprowadził mnie po kłótni z Deanem do domu.
[J]- Cóż za zbieg okoliczności - powiedział wolno po czym zgasił papierosa i oparł się łokciami o barierkę balkonu.
[O]- Tsa...
[J]- To ten - wskazał na Dean'a - doprowadził cię wtedy do płaczu?
Popatrzyłam na niego złowrogo żeby już skończył.
[J]- Brawo stary, masz tupet.
[D]- To Ty masz tupet, przychodzić do mojego mieszkania i stwarzać jakieś dziwne sytuacje - odpowiedział głośno. Kieran nagle złapał mnie za rękę i pociągnął mnie za sobą do swojego pokoju, bo to był chyba tylko jedyny pokój w którym jeszcze jakoś wyglądało i nie śmierdziało w nim fajkami.
[K]- Olga? Kiedy Ty się pokłóciłaś z Dean'em? - spytał podejrzliwie łapiąc mnie za nadgarstki i popatrzył mi prosto w oczy.
[O]- Nie, to znaczy ja się z nim nie pokłóciłam, tylko wtedy jak powiedzieliście mi o tym domu, to... No po prostu zostałam całkowicie sama, bez ciebie, Kit'a, Sean'a a zwłaszcza Dean'a. I wtedy go spotkałam przylazł do mnie i nie chciał się odwalić to co miałam zrobić?
[K]- Uważaj na niego. To nie jest dobre towarzystwo dla ciebie...

No pięknie, kolejny który mi będzie wybierał towarzystwo.
[O]- Dobra, wcale nie miałam zamiaru się z nim jakoś specjalnie 'zakolegować'. Nie martw się wszystko jest ok.
[K]- Ok, sorry, ale jak mam się nie martwić. Chodź przytul swojego przyjaciela - wyciągnął ręce w moją stronę a ja podeszłam i przytuliłam się do niego mocno. Po krótkiej chwili wróciliśmy do reszty i znaleźliśmy w tłumie Deana. Nie obyło się oczywiście bez jakichś wrednych sąsiadów którzy co chwile robili aferę z powodu "za głośnej muzyki". Emily oczywiście też musiała się o coś przyczepić, no bo przecież jakżeby inaczej.
Razem z Dean'em i Kieran'em siedzieliśmy w salonie i popijaliśmy drinki a Kit i Sean musieli zabawiać towarzystwo. W pewnej chwili postanowiłam że sprawdzę która jest godzina bo obiecałam babci że wrócę wcześniej żeby pomóc jej jeszcze w sprzątaniu. Wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni i popatrzyłam na wyświetlacz - była 23. "Trudno, zrobimy to jutro" pomyślałam i napisałam do babci SMSa

        "Zostanę trochę dłużej, posprzątamy jutro. Wszystko ok, nie przejmuj się" 

Wystukałam szybko treść i schowałam telefon na jego poprzednie miejsce. Byłam już zmęczona i chciało mi się spać,ale nie chciałam zostawiać chłopaków więc zostałam dłużej. Położyłam głowę na ramieniu Dean'a i ziewłam.
[D]- Śpiąca?
[O]- Troszkę - rozciągnęłam się i przytuliłam się do blondyna i przymknęłam oczy.
[D]- Nie chcesz iść do siebie?
[O]- Wyganiasz mnie? - zrobiłam minę jak kot z Shreka.
[D]- Nie no coś Ty! Tak tylko pytam, wygodniej by ci było w łóżku...
[O]- Tam nie miałabym się do kogo przytulać - zaśmiałam się
[D]- Więc pójdę z tobą - powiedział po czym poruszał kilka razy brwiami.
[O]- Ok, więc chodź - powiedziałam bez zastanowienia i złapałam chłopaka za rękę po czym ledwo co przewinęliśmy się przez tłum ludzi. Gdy po chwili udało nam się wyjść spotkaliśmy na korytarzu naszego sąsiada - Marka. To chyba nasz jedyny normalny sąsiad z którym da się na luzie porozmawiać. Miał chyba 30 lat i od niedawna był lekarzem w szpitalu w Londynie.
[M]- Witam sąsiadów - uśmiechnął się. Właściwie to on uśmiecha się cały czas.
[D]- Dzień doberek a właściwie dobry wieczór :)
[M]- Panie Lemon czas udać się na badania, bo wie pan że ostatnio nie mogliśmy się zbytnio zgadać, ale teraz przy okazji tak mówię. Dawno pan nie był na kontroli po...
[D]- Tak tak, wiem. Przyjdę jutro rano i wtedy porozmawiamy - przerwał mu. Popatrzyłam na niego ze zmarszczonym czołem. Czy on mi czegoś nie powiedział?
[M]- Jasne, rozumiem. Jutro o 9, pasuje?
[D]- Pewnie. Narka - powiedział i podał rękę mężczyźnie po czym poszliśmy do mnie. Cicho zmierzyliśmy w stronę mojego pokoju, bo babcia i Emily już spały. Dean od razu zajął łóżko, a ja poszłam się jeszcze przebrać. Po powrocie chciałam jeszcze porozmawiać z nim o tym o czym mówił Mark. Usiadłam obok niego i spytałam niepewnie.
[O]- Dean? O co chodziło Mark'owi? Czy... ty jesteś... na coś chory? Proszę Cię powiedz mi prawdę. - powiedziałam patrząc prosto w oczy blondyna.
[D]- Nie bój się, to tylko taka wizyta kontrolna, wszystko jest w porządku.Przysięgam. A teraz chodź spać. - powiedział po czym położył się w łóżku, przykrył się kołdrą i odsłonił ją tak, abym mogła tam też "wejść".
Położyłam się koło niego i przytuliłam się i nawet nie wiem kiedy usnęłam.

_____ 2 dni później _____

Ok więc jedziemy. Nowy dom, nowe życie. Ciekawe jak tam będzie. Jana nawet kilka razy do mnie pisała, ale nie miałam ochoty się z nią spotykać. Zaraz zaczęło by się fangirlowanie i te sprawy... Pożegnałam się z babcią i około 14 wyjechaliśmy. Czekała nas dłuuuga podróż, w końcu jechaliśmy na drugi koniec Anglii.
Jechaliśmy takim "mini-busem" bo do normalnego auta byśmy się raczej w ośmiu nie zmieścili.
Jechali z nami również Ashley, Robbie i Luke bo wynajęli niedaleko naszego domu apartament. W sumie to fajnie mieć przy sobie taką zgraną ekipę. Zajęłam miejsce po koło Kieran'a i Dean'a i ruszyliśmy w drogę. Po drodze zadzwonił do Deana Mike, i powiedział żeby odebrał swoje wyniki na poczcie w naszym mieście. Po jakichś 3 godzinach w końcu dojechaliśmy na miejsce. Dom był przeogromny. Był cały biały a dodatki drzewa w niektórych częściach dodawały temu miejscu całego uroku. Dookoła było wiele wielkich drzew, kwiatów i krzewów, po prostu dom marzeń. Pierwsze co musiałam zobaczyć to oczywiście mój pokój. Biegałam po całym domu chyba jakieś 15 minut i stwierdziłam że to nie ma sensu i spytam chłopaków.
[O]- Gdzie mój pokój!? - zrobiłam wielkie oczy i zaśmiałam się cała zadyszana
[S]- Jak to gdzie? Wejdź po schodach 1 po lewej stronie
[D]- Dzięki!- wykrzyknęłam po czym według instrukcji udałam się do 'mojego' pokoju. Weszłam i pierwsze co można było zobaczyć to wielkie łóżko 2 osobowe a na jego tle okno rozłożone na całej powierzchni ściany z widokiem na miasto. - Wow - powiedziałam prawie niesłyszalnie.
[D]- I jak podoba się? - powiedział stojąc w progu drzwi.
[O]- Jest prześlicznie - podeszłam do blondyna i popatrzyłam na niego i nie powiedziałam żadnego słowa.

* Z perspektywy Deana *

[D]- Co się stało?
[O]- Martwię się o ciebie...
[D]- Olga... Mówiłem ci już że nie ma o co. Wyniki były dobre. - skłamałem.
[O]- Ok, wierzę ci. Kiedy macie koncert?
[D]- Dzisiaj. Chcesz też iść?
[O]- Jeśli chcesz to mogę pojechać. Mam nadzieję że wasze fanki mnie nie zgniotą.- zaśmiała się.
[D]- Nie masz się czego bać. A teraz idź się szykować a my już jedziemy bo musimy być na spotkaniu o 18. Potem po ciebie przyjadę ok?
[O]- Ok, to spadówa, bo się spóźnicie - uśmiechnęła się po czym wyszła z pokoju i udała się w stronę toalety. Zszedłem na dół i wraz z chłopakami pojechaliśmy na spotkanie. Czułem się coraz gorzej... Rak coraz bardziej dawał mi w kość...

* Z perspektywy Olgi*
Pierwszy koncert nowej trasy i już na niego jadę. Nie mogę się doczekać żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda na żywo. Ubrałam się całkiem na luzie, z makijażem też specjalnie nie przesadzałam. Wyprostowałam włosy i byłam już gotowa. Udałam się w stronę kuchni i zrobiłam sobie kilka tostów i nalałam sok pomarańczowy do szklanki. Gdy tosty były już gotowe chwyciłam za kubek i talerz i udałam się w stronę salonu. Usiadłam przed telewizorem i włączyłam jakiś kanał muzyczny i zjadłam swój posiłek. Kilkanaście minut później usłyszałam że ktoś otwiera drzwi więc szybko wstałam z miejsca i ruszyłam w stronę wyjścia. Zauważyłam Kit'a i Kieran'a którzy wesoło mnie przywitali i ruszyliśmy w drogę. Koncert miał się odbyć niedaleko, jakieś 15 kilometrów od naszego domu. Dojechaliśmy dosyć szybko i zmierzyliśmy w stronę backsteage'u. Był tam już Sean i Dean. Do czasu koncertu graliśmy na PS'ie a potem jakieś 5 minut przed udałam się na widownię. Było bardzo dużo osób, widać że chłopcy stawali się coraz bardziej popularni. Zakolegowałam się również z niejaką Maddie. Była średniego wzrostu i miała wielkie brązowe oczy i blond włosy, mniej więcej przed ramię. Nagle nadszedł ten moment. Pierwsza piosenka jaką zagrali było Tonight. Po jakichś 4 piosenkach usłyszałam za plecami tekst "Co się dzieje? Dean chyba źle się czuje bo jakoś dziwnie wygląda". Kilka osób przytaknęło dziewczynie a gdy spojrzałam na miejsce w którym powinien być blondyn nie było nikogo. Postanowiłam że spróbuję wydostać się z tłumu i zobaczyć co się stało. Nie było to zbyt łatwe wyzwanie bo kilka dziewczyn robiło z tego bóg wie jaki problem, ale na szczęście udało mi się dojść na backstage gdy nagle usłyszałam głos Kieran'a który powiadamia że muszą skończyć koncert bo Dean trafił do szpitala. CO? Dean? Przecież wszystko było ok. Mówił że wyniki są dobre. Szybko odnalazłam chłopaków i ruszyliśmy w stronę szpitala. Dowiedzieliśmy się od doktora że Dean ma raka. Nikt z nas o tym nie wiedział. Byliśmy w strasznym szoku. Dean ma raka? Przecież to niemożliwe... Jeszcze przed kilkoma godzinami wydurniał się z nami, a teraz leży w szpitalu i nie wiadomo czy przeżyje. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Kieran'a.
[K]- Chodź mała, lekarz powiedział że możemy się z nim na chwilę spotkać - powiedział po czym złapał mnie za ramię i udaliśmy się do pokoju w którym leżał Dean. Wyglądał na strasznie zmęczonego. Gdy tylko go zobaczyłam rozpłakałam się i przytuliłam się do niego.
[O]- Dlaczego nic mi nie powiedziałeś - spytałam przez łzy
[D]- Nie chciałem was martwić... Ej, nie płacz. Wszystko będzie ok, jasne?
[O]- Dean nie zostawiaj mnie - powiedziałam ściskając go jeszcze mocniej.
[D]- Nie zostawię cię. Obiecuję - dał mi buziaka w policzek gdy nagle do pokoju wszedł lekarz i kazał nam opuścić salę. Powiadomił nas że możemy przyjść jutro. Popatrzyłam smutno na blondyna i opuściłam pokój jako ostatnia. Zerknęłam na niego jeszcze przez okienko i wyszłam ze szpitala. Zauważyłam Kieran'a przy aucie i podeszłam do niego.
[O]- Masz fajki? - spytałam zdenerwowana
[K]- Od kiedy ty palisz?
[O]- Od teraz, dasz mi czy nie?
[K]- Nie, nie dam.
[O]- Świetnie dziękuję. -odburknęłam i stanęłam obok przyjaciela opierając się o auto. Widać że on też był załamany. W końcu Dean to jego najmłodszy brat. Są ze sobą bardzo zżyci. Kiedy myślałam o tym wszystkim co się stało nie mogłam w to uwierzyć. Jeszcze niedawno się poznaliśmy, imprezowaliśmy... To on we wszystkim mi pomagał. To on nigdy się ode mnie nie odwrócił. A teraz odchodzi... Mój kochany Dean odchodzi...

_________________

Hm... Może nie jest jakiś bardzo długi, ale jest tu dużo informacji :)
Zachęcam do komentowaniaaaa :3

CHCIAŁAM WAM RÓWNIEŻ  BARDZO PODZIĘKOWAĆ ZA TYLE WYŚWIETLEŃ :O
Ale komentarze też pocieszą :3 :D

Jeśli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach piszcie mi to w komentarzach lub na fejsie lub asku lub twitterze :))

tt : @_always_love_jb
ask : @bieberowa69
facebook : Olga Swaggy





niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdzial V

Zanim cokolwiek napisze, chcialabym podziekowac wam za tyle wyswietlen. Nie bylo mnie jeden dzien, a tutaj przybylo ponad 300. Jestescie genialni :3
Cigle zachecam do komentowania, jak nie tu to na fejsie :)

Letzzz goooł :D

PS Przepraszam za to że połowa opowiadania jest bez polskich znaków, ale opowiadanie pisałam w szkole, a że chodzę do szkoły do Czech, to nie mam tam polskich znaków. Myślę że nie będzie Wam to przeszkadzać :)

____________



Minelo kilka dni. Siostra Olgi wrocila juz do domu. Chyba nie za bardzo przypadlismy jej do gustu, bo ciagle miala jakies problemy.

Z Olga, nie widzielsmy sie kilka dni, bo Emily "uwiezila" ja w domu, wiec jedyne co nam zostalo to facebook i twitter...

* z perspektywy Olgi *
Wiedzialam ze tak bedzie... Tylko przyjechala a juz zaczyna sie rzadzic.
Po co ja jej w ogole mowilam o Deanie, moglam siedziec cicho i trzymac jezyk za zebami...
Dla niej muzycy zawsze beda na straconej pozycji...

  Wstalam rano i odrazu udalam sie do kuchn. Emily siedziala przy stole i pila kawe. Weszlam zaspana i odrazu zajrzalam do lodowki wyciagajac z niej sok pomaranczowy i mleko, zeby zrobic sobie platki.
- Dziwne polaczenie - powiedziala Emily.
- Mozesz sie nie czepiac? Zawsze masz jakis problem. Jak nie ze mna, to z tym co robie, a jak nie z tym co robie, to z kim sie zadaje. Juz powoli mnie to wkurwia...
- Juz sie na mnie tak nie zlosc. To dla Twojego dobra.
- Po 1 - PO CO NAM TU BABCIA?
  Po 2 to od kiedy ty sie mna tak przejmujesz?
- Bo babcia sie toba zajmie, kiedy ja bede w pracy a po 2 w Polsce nie mial by jej kto pomoc z zakupami itd... Poza tym, zadajesz sie z nie wlasciwymi ludzmi.
- W czym ty masz problem? Zazdroscisz mi czy co? - i po tym 2 zdaniu w Emily cos sie "zagotowalo". Chyba trafilam w jej czuly punkt...
- Strasznie sie zmienilas... Tak w ogole to czemu nie jestes w szkole?
- Nie bede chodzic do szkoly - powiedzialam cicho po czym zaczelam bawic sie moimi wlosami.
- Sama widzisz jak sie zmienilas. Kiedys lubilas szkole! Widzisz jak ten chlopak Cie zmienil?
   Od jutra do szkoly, i nie ma zadnego ale !
- Pie*dol pier*ol ja poslucham - powiedzialam prawie szeptem i udalam sie do mojego pokoju i zatrzasnelam za soba drzwi. Odrazu wlaczylam laptopa i zalogowalam sie na facebooka. Mialam tylko nadzieje ze Dean bedzie dostepny. Na moje szczescie byl, wiec bez zastanowienia do niego napisalam.
  •  Hej :)
  •  No hej, jak tam Emily?
  •  Daj spokoj, szkoda gadac... Mam jej juz powyzej uszu. Zachowuje sie jakbym miala 5 lat. Zastanawiam sie nad tym zeby sie wyprowadzic, bo jak mam wytrzymywac jej humory, to ja dziekuje bardzo...
  •  No to przerabane... Musimy cos wymyslec. 
  •  Co masz na mysli?
  •  Nie nic :) Po prostu cos wymysle razem z chlopakami. Co 4 glowy to nie jedna :) Tylko siedz w domu i nigdzie nie wychodz jasne?
  •  Ok, i tak nie mialam takiego zamiaru. Ok ide, bo zaraz ksiezniczka bedzie sie czepiac. Papa :*
  •  No hej. Nie przejmuj sie. ily 

Zamknelam laptopa i udalam sie do garderoby po czyste ciuchy i poszlam do lazienki wziac prysznic.
Po jakichs 30 minutach wyszlam, ubralam sie i zrobilam lekki makijaz, mimo tego ze i tak nie mialam nigdzie wychodzic.
Gdy wyszlam z lazienki Emily juz nie bylo. Zostawila jedynie papierek, na ktorym napisala zebym o 14 odebrala babcie z lotniska.
 "Super" pomyslalam po czym poszlam do mojego pokoju po laptopa i postawilam go na stole w kuchni, ale przypomnialo mi sie, ze przeciez Emily wziela moje klucze, zebym nie wychodzila z domu, wiec postanowilam ze do niej zadzwonie, ale kiedy popatrzyłam na telefon zobaczyłam od niej wiadomość "klucze znajdziesz w mojej szafce przy łóżku".
Poszłam więc znaleźć klucze, puki miałam jeszcze trochę czasu. Grzebałam w szafce aż w końcu znalazłam klucze, ale przez przypadek natknęłam się na zdjęcie Deana. "Co to do cholery jest" pomyślałam gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Rzuciłam zdjęcie na łóżko i złapałam za klucze po czym popędziłam w stronę drzwi. Gdy je otworzyłam, zobaczyłam jak zwykle uśmiechniętego Deana, który od razu się do mnie przytulił.
-Heeej - powiedział po czym dał mi buziaka.
-Cześć - odburknęłam
- Co się stało? - powiedział zamykając drzwi, po czym udał się za mną w stronę kuchni.
- Wiesz co znalazłam w pokoju Emily? - powiedziałam po czym zerknęłam na chłopaka - twoje zdjęcie w czerwonej ramce...
- Że co ? - zdziwił się ale też nie mógł powstrzymać śmiechu - to teraz wyjaśniło się to, dlaczego nie chciała żebyśmy się ze sobą zadawali. Co za suka.
- Wiesz ja już o tym nie myślę. Która jest godzina? - zerknęłam na zegarek po czym sama sobie odpowiedziałam - 13:24,  za pół godziny muszę odebrać babcię z lotniska.
- Pojadę z tobą, chodź - złapał mnie za rękę po czym udaliśmy się do jego auta. Do lotniska mieliśmy blisko, jakieś 20 minut drogi. Czekaliśmy na babcie, gdy nagle jakiejś dziewczynie wypadły wszystkie rzeczy z torebki. Postanowiłam że jej pomogę, bo Dean ciągle bawił się swoim telefonem.
- Hej, dzięki za pomoc.- powiedziała zadowolona. Po wyglądzie mogłam stwierdzić że była mniej-więcej w moim wieku.
- Nie ma za co. Olga - przedstawiłam się i podałam jej rękę.
- Jana, miło Cię poznać - uśmiechnęła się - O MÓJ BOŻE! CZY TY WIDZISZ TO CO JA?! - wykrzyczała po czym popatrzyła w stronę Deana - TO DEAN LEMON Z ROOM 94 ! NIE WIERZE! - ciągle krzyczała a ja nie mogłam przestać się śmiać - myślisz że to by było dziwne jeśli bym do niego podeszła i poprosiła o zdjęcie? - spytała przestraszona. Nie wiedziałam że mają aż taką jazdę z fankami. No ale co miałam poradzić, przecież są muzykami...
- Myślę że nie będzie miał nic przeciwko. - uśmiechnęłam się i złapałam znajomą za rękę po czym poszliśmy w stronę Deana. Jana wciąż nie mogła uwierzyć i nawet można było zauważyć łzy w jej oczach ( łzy szczęścia oczywiście).
- Dean? - powiedziałam uśmiechając się szeroko - oto Twoja fanka. :)
- Nic mi nie mówiłaś że go znasz - szepnęła mi do ucha.
- Nazywa się Jana i bardzo chciałaby zrobić sobie z tobą fotkę.
- Miło Cię poznać. Jasne, pewnie - powiedział po czym dziewczyna szybko wyciągnęła swój telefon i zrobiła sobie selfie z blondynem.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, ale niestety i Jana i my musieliśmy już iść, bo samolot w którym leciała babcia właśnie doleciał. Szybko ją znaleźliśmy i pojechaliśmy do Starbucksa na kawę. Dean przypadł babci do gustu, nie mogła przestać o nim nawijać. Żeby jeszcze tak było z Emily...

Po kilku godzinach w końcu dotarliśmy do domu, ale Dean musiał lecieć na próbę, więc postanowiłam że pomogę babci rozpakować jej bagaże. Miała ich dosyć sporo, bo dom w Polsce postanowiła sprzedać.
Ok. 20 wróciła Emily, więc stwierdziłam że nie będę dłużej z nimi siedzieć i wyszłam się przejść. Było dosyć ciepło jak na marzec, jakieś 15 stopni więc nie ubierałam się grubo.
Zarzuciłam na siebie bluzę od Deana i wyszłam.
Po drodze spotkałam dziewczynę którą poznałam na lotnisku. Okazało się, że mieszkamy blisko siebie, jakieś 6 domów dalej. "Fajnie" - pomyślałam. "Może w końcu udało znaleźć mi się jakąś koleżankę". Chodziłyśmy tak chwilę po parku gdy nagle zauważyłam Kierana. Nie chciałam żeby Jana szła zemną bo zaraz zaczęłaby fangirlować, więc powiedziałam że muszę już lecieć i pobiegłam za Kieranem.

- Heeej - powiedziałam po czym przytuliłam się do bruneta.
- No hej, co Ty tutaj robisz? Nie za ciepło Ci? - spytał z sarkazmem.
- A nic, chciałam się trochę przejść bo niestety Emily już wróciła... - Kieran znał całą sytuację. Chyba z nim najbardziej się zaprzyjaźniłam. To nie tak, że z Kitem i Seanem nie, ale Kieran najbardziej mnie rozumiał.
- Aha... Słyszałem że babcia się do was wprowadziła.
- No tak... - powiedziałam smutna
- Ej, mała. Nie smuć się. Z Deanem już coś wymyśliliśmy i jest to chyba najlepsze wyjście...
- O co ci chodzi?
- Wiesz... To on powinien ci to powiedzieć. Chodź jest chyba jeszcze w studiu, z chłopakami.

Poszłam z brunetem do studia, aby dowiedzieć się o co chodzi. Gdy weszliśmy, Dean siedział na Twitterze a Kit i Sean jedli pizze. Przywitałam się z nimi po czym Kieran zawołał Deana aby poszedł z nami na dwór.
Szliśmy przez ciemne ulice Londynu i rozmawialiśmy o jakichś głupotach więc w końcu spytałam o to, co właściwie powinni mi powiedzieć.
- Więc o co chodziło? Powie mi w końcu któryś?
- Hm... No dobrze, powiemy Ci... Bo wiesz... - zaczął Kieran.
- My... no kupiliśmy dom... Na drugim końcu Anglii....

" Co? Dom?" pomyślałam i zmarszczyłam czoło.
-Aha... Więc teraz zostanę tu sama. Wiecie co? Może to i nawet lepiej. Emily miała racje...- powiedziałam po czym ruszyłam z miejsca w stronę.... Właściwie nie wiem czego. Szłam po prostu przed siebie. Emily miała rację, po co w ogóle zaczęłam się z nimi zadawać. Nagle poczułam kilka łez spływających po moim policzku. Usiadłam na ławkę i wpatrywałam się w rękaw mojej czerwonej bluzy. Bluzy, którą dostałam od chłopaka, który był dla mnie wszystkim. A nagle kupują dom i wyjeżdżają, zostawiając mnie tutaj samą.
Totalnie samą...
Ściągnęłam nerwowo bluzę i zostawiłam ją na ławce po czym jeszcze szybszym krokiem ruszyłam przed siebie. Przeszłam jakieś 2 kilometry po czym znowu postanowiłam odpocząć. Usiadłam na ławce i wybuchłam płaczem. "Dlaczego on mi to zrobił" - to pytanie zadawałam sobie bez przerwy.
Schowałam głowę w dłonie gdy nagle ktoś podszedł i dosiadł się do mnie. Siedział w milczeniu i wpatrywał się w chodnik.
- Nie przeszkadzam? - spytał i popatrzył na mnie - Jimmy jestem - uśmiechnął się.
- Olga - uśmiechnęłam się sztucznie po czym wstałam i ruszyłam w stronę mieszkania. Nieznajomy szedł za mną i chyba nie miał zamiaru mnie opuszczać?
- Czego chcesz?! - wykrzyczałam zdenerwowana.
- Niczego...
- To po co za mną leziesz ?!
- O tej porze chodzą tu podejrzane typy, więc lepiej jeśli będę cię miał na oku, a przy okazji dowiem się gdzie mieszkasz.- zaśmiał się
- Dam sobie radę, nie bój się - powiedziałam
- Wolę nie ryzykować - znowu się zaśmiał
- Mi nie jest tak do śmiechu - powiedziałam zawiedziona i ruszyłam. Słyszałam że on dalej za mną idzie a kiedy doszłam już do domu, odszedł. Dziwne, ale z drugiej strony dosyć miłe...
Nie zawracałam sobie nim głowy... Gdy weszłam do mieszkania wszyscy już spali.
Przebrałam się tylko w piżamę i położyłam się do łóżka i złapałam za telefon by sprawdzić która jest godzina, ale gdy zobaczyłam tapetę, od razu wybuchłam płaczem. Było to nasze zdjęcie. Moje i Deana.



Rzuciłam telefonem na ziemię i przykryłam się cała kołdrą nie mogąc opanować płaczu.
Dosyć długo próbowałam się opanować, aż w końcu usnęłam.

Następnego dnia obudziłam się ok. 11. Pierwsze co chciałam zrobić to pójść do Deana, ale przypomniało mi się że przecież już z nami koniec. To najgorsze uczucie, kiedy ktoś udaje... Udaje że cie kocha...
Postanowiłam że nie będę o nim myśleć i pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było zmienienie tapety na telefonie.
Potem poszłam wziąć szybki prysznic po czym ubrałam się i poszłam do kuchni.
Była tam już Emily i babcia. Zjadłam szybko śniadanie i stwierdziłam że nie będę siedzieć cały dzień w domu, więc zadzwoniłam do Jany, jeśli nie miałaby ochoty się przejść. Powiedziała tylko że jest w centrum handlowym zupełnie sama i że jeśli bym chciała, mogę tam wpaść. "Czemu nie" pomyślałam po czym wyszłam z mieszkania. Przed drzwiami chłopaków stał Kit.
- Hej Olga - powiedział zadowolony. Chyba nie wiedział że już nie jestem z Deanem...
- Cześć cześć - powiedziałam smutno i wyszłam z budynku.
- Ej czekaj! - zawołał po czym przybiegł do mnie - co się stało?
- Nic - uśmiechnęłam się - co by się miało stać? - powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i udałam się w stronę centrum handlowego. Było wieeeelkie. Dosyć szybko znalazłam Janę i tak spędziłam ten dzień.
Wracając do domu natknęłam się na Kierana.
- Olga! - zawołał po czym podbiegł do mnie - Cześć.
- No hej... Czego chcesz?
- Olga nie obrażaj się...
- Ja wcale nie jestem obrażona. To jest wasze życie, wasz wybór...
- Ale po...
- Nie Kieran, to Ty mnie posłuchaj - przerwałam mu - Dean nie musiał udawać. Mógł powiedzieć że nie chce się ze mną zadawać na samym początku. To najgorsze kiedy przywiążesz się do kogoś, a on Cię nagle zostawi.
- NO WŁAŚNIE! WŁAŚNIE TO ROBISZ! Nie wiem jak było z Deanem, bo z nim nie gadałem ale właśnie ty mnie teraz zostawiasz! Byliśmy przyjaciółmi tak? - i tu przerwał. Czy ja właśnie zraniłam Kierana?
- Jesteś dla mnie ważna jak mało kto. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką...
- Jezu Kieran przepraszam - przytuliłam się do niego i rozpłakałam się. Myślałam że to Dean mnie rani, a tak na prawdę to ja raniłam mojego najlepszego przyjaciela...
- No już, nie płacz - powiedział i otarł mi łzy z policzków. - Przejdziemy się?
- Pewnie - uśmiechnęłam się

Poszliśmy na dosyć długi spacer. Pół drogi nic nie mówiliśmy więc postanowiłam przerwać tą ciszę
- Za ile wyjeżdżacie?
- Za 3 dni...
-  Będzie mi Was brakować - powiedziałam i popatrzyłam się na gwiazdy na niebie.
- Nam ciebie też... Nigdy nie poznałem tak fajnej dziewczyny jak ty... Serio ☺
- A ja takich chłopaków jak wy ☺
Nagle zauważyliśmy że ktoś się do nas zbliża. Był to Dean.
- No super - powiedziałam cicho
- Hej -powiedział zadowolony - co tam?
- Nic... - odpowiedział Kieran
- Co się stało że tacy nie w sosie?
- Ty się pytasz co się stało? Przypomnij sobie. - rzucił po czym wyciągnął telefon i zaczął coś stukać.
- Ok, ja już pójdę. Cześć Kieran - powiedziałam po czym wstałam z miejsca i ruszyłam w stronę domu.
Słyszałam że ktoś za mną idzie i podejrzewałam że to Dean, ale nawet się nie oglądałam.
Gdy weszłam po klatce schodowej to oczywiście musiałam się wyjebać, a za mną oczywiście musiał stać Dean. Zajebiście...
- Chodź, wstawaj - powiedział po czym pomógł mi wstać.
- Dzięki - odburknęłam i weszłam po schodach na górę gdy nagle blondyn złapał mnie za nadgarstek.
- Czego chcesz? - spytałam zdenerwowana
- Musimy pogadać...
- Cały czas gadamy.
- Proszę cie, chodź, porozmawiajmy. Nie dałaś mi dokończyć...
- Dobra... Ale to już raczej nic nie zmieni...
-Chodź. - złapał mnie za rękę po czym wyszliśmy w budynku i skierowaliśmy się w stronę parku. Był naprzeciwko naszego bloku.
- No więc czego "nie dałam ci dokończyć"
- No bo powiedziałem Ci że wyprowadzamy się na drugi koniec Anglii...
- Tak, dokładnie to mi powiedziałeś.
- Ale nie dałaś mi dokończyć - uśmiechnął się - wprowadzamy się na drugi koniec Anglii, ale nie sami.
- A z kim? Już znalazłeś sobie nową dziewczynę? - uśmiechnęłam się sztucznie
- Wyprowadzamy się tam z tobą.
Ok, w tym momencie to mnie zaskoczył. I to bardzo. Ze mną? Po co im kolejny problem?
Po co im ja?
- Jak to ze mną?
- Pamiętasz jak pisaliśmy na fejsie? - spytał po czym przytaknęłam - Napisałem że musimy z chłopakami coś wymyślić. I wymyśliliśmy. - uśmiechnął się - Przecież dobrze wiesz że nigdy bym cię nie zostawił. Za bardzo cię kocham.
- Przepraszam - wyszeptałam i przytuliłam się do niego - jestem straszna - i teraz się rozpłakałam. - nie chciałam żeby tak wyszło ale myślałam że skoro się przeprowadzacie to że już nie chcecie mnie znać.
- Już ok. Nie myśl o tym - powiedział po czym przytulił mnie jeszcze mocniej.

Siedzieliśmy jeszcze chwilę na dworze ale zrobiło się chłodno więc wróciliśmy do domu.
Gdy byliśmy już pod drzwiami Dean wyciągnął klucze i chciał już otworzyć drzwi ale przerwałam mu
- O nie Dean,  dzisiaj idziemy do mnie
- Ale co z Emily i babcią?
- Emily nie ma nic do gadania, a babcia cie lubi. No chodź- powiedziałam po czym złapałam go za rękę i weszliśmy do mieszkania
- Już jestem - wydarłam się i ściągnęłam buty po czym weszliśmy z Deanem do salonu. W oczach Emily widziałam złość, ale nie przejmowałam się nią.
- O młodzież wróciła. Głodni jesteście? Tak marnie wyglądacie...
- No w sumie tak, cały dzień nic nie jadłam, ale zrobię coś sama.
- Nie nie! Po to tu jestem, żeby wam pomagać. Na co macie ochotę?
- A co Pani proponuje? - wtrącił zadowolony Dean
- Spaghetti ? - zaproponowała babcia i uśmiechnęła się szeroko
- O tak, babciu ty wiesz co dobre - zaśmiałam się - będziemy u mnie - dodałam.
- Pewnie ☺. Zawołam was jak już skończę.
Poszliśmy z Deanem do mojego pokoju i od razu padliśmy na łóżko. Leżeliśmy chwilę w ciszy gdy nagle blondyn zaczął rozmowę.
- Jak zamierzasz powiedzieć o tym babci?
- Jeszcze o tym nie myślałam... Jutro coś wymyślę - powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Myślisz że będzie zła?
- Nieee... Ona nigdy się nie złości. Jest naprawdę spoko.
- To dobrze...

Leżeliśmy tak jeszcze chwile, gdy nagle babcia nas zawołała. Zjedliśmy i poszliśmy jeszcze na chwilę do mojego pokoju. Włączyłam jakąś płytę Biebera bo oboje go lubiliśmy i rozmawialiśmy chyba pół nocy a potem usnęliśmy. Następny dzień spędziliśmy na pakowaniu się a wieczorem poszliśmy na imprezę.
Ciągle zastanawiałam się czy powinnam wyjechać, ale przecież oni zrobili to tylko i wyłącznie dla mnie. Jestem im za to bardzo wdzięczna...
___________

Uf, w końcu to napisałam :D
A więc jak mogliście 'zauważyć' dodaję 2 nowe postacie.
Babcię i Jane :D


Tak oto wygląda Jana :D


Mam nadzieję że rozdział się spodobał ;))

Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na ASKU lub na FEJSIE. :)