[D]- Olga możemy porozmawiać?
[O]- Ale my nie mamy o czym rozmawiać.
[D]- Daj mi coś powie...
[O]- Nie Dean, to ty mi daj coś powiedzieć. - przerwałam mu - Zostawiłeś mnie w tej najtrudniejszej chwili. Dobrze wiedziałeś co się dzieje a nawet nie przyszło ci na myśl żeby mi pomóc. Po co to wszystko? Po co ta cała wyprowadzka, te wszystkie kłamstwa? Mogłeś od razu powiedzieć żebym się wyniosła, a nie udawać że wszystko jest OK i zdradzać mnie na każdym kroku. Mam cie już dość rozumiesz?! - wydarłam się i trzasnęłam drzwiami. Szybkim krokiem zmierzyłam w stronę łóżka i rzuciłam się na nie, złapałam za telefon i włożyłam słuchawki do uszu. Szybko znalazłam moją ulubioną piosenkę - Ignorance is bliss.
"Im falling deeper everyday...
Im geting lost and i can't find my way..."
Te słowa opisywały dokładnie to co czułam. Każdego dnia było ze mną gorzej. Nawet Emily i babcia przestały się mną interesować. Po chwili znów usłyszałam pukanie do drzwi.
[O]- Zostaw mnie w spokoju !
[K]- Olga mogę wejść? To ja - uchylił lekko drzwi, wystawił twarz i uśmiechnął się do mnie.
[O]- Kieran - szepnęłam i przytuliłam sie do niego - już myślałam że ty też mnie zostawisz.
[K]- Ja? Ja cię nigdy nie zostawię doskonale o tym wiesz a teraz się ubieraj jedziesz ze mną.
[O]- Gdzie? - skrzywiłam się i popatrzyłam na bruneta.
[K]- Wiesz, gramy dzisiaj koncert w O2 Arenie, chłopacy już przyjechali i idziesz z nami.
[O]- Ale po co tam ja?
[K]- Musisz się trochę rozluźnić i zapomnieć o tym wszystkim. Aha no i mam dobre wieści. Policja w końcu złapała tego psychola więc jesteś już bezpieczna.
[O]- Ta, fajnie - udałam zadowoloną. Od chwili kiedy ten facet to zrobił totalnie się załamałam. Byłam w totalnej rozsypce...
[K]- Oj już przestań się smucić i chodź idziemy. - złapał mnie za rękę i udaliśmy się do jego mieszkania. Był tam Kit, Sean, Ashley oraz Robbie. Rozmawialiśmy przez jakiś czas, ale po godzinie przyszedł Dean i oznajmił że musimy już jechać. Niestety na moje NIEszczęście w busie musiałam usiąść właśnie obok niego. Świetnie.
Na szczęście przez całą i dosyć długą drogę ani razu się do siebie nie odezwaliśmy.
Na koncert udało mi się zająć miejsce z 1 rzędzie. Po krótkiej chwili usłyszeliśmy pierwsze nuty Tonight.
Uwielbiam tą piosenkę, ma w sobie coś magicznego. Zawsze gdy jej słucham poprawia mi się humor. I tak było również tym razem. Muzyka całkowicie mnie ogarnęła. Nigdy wcześniej nie czułam się tak wspaniale. Mniej więcej w połowie koncertu Kieran powiedział coś bardzo ważnego.
(...) Najmądrzejsze słowa które kiedykolwiek słyszałem : Wstań, otrzep się z piasku i idź dalej uważając żeby nie upaść w tym samym miejscu.
Właśnie w tej chwili zrozumiałam, że to bez sensu by ciągle myśleć o tym jak bardzo mi źle czy o tym jak bardzo cierpię. W tamtej chwili postanowiłam, że nie będę wracać do tych wszystkich złych wspomnień a zacznę myśleć o pozytywach. Kiedy zaczynali już kolejną piosenkę brunet spojrzał na mnie przez krótką chwilę i zaczął śpiewać. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z koncertu. Postanowiłam się trochę przejść, a że było lato, to mimo późnej godziny było jasno. Spacerowałam po ulicach zatłoczonego Londynu i nagle świat nabrał kolorów. Było cudownie. W końcu powróciła stara Olga, która niczym się nie przejmowała ale "otrzepała się z piasku i szła dalej". Nagle poczułam silne ręce które objęły mnie w pasie. Odwróciłam głowię i ujrzałam Kierana.
[K]- Ładnie to tak uciekać? - pocałował mnie w policzek i stanął wedle mnie.
[O]- Kieran dziękuję ci. - stanęłam na przeciwko niego z wielkim uśmiechem na ustach. - Jesteś wspaniały - zaśmiałam się.
[K]- A co ja takiego zrobiłem? Chodzi ci o to co powiedziałem na koncercie?
Przytaknęłam.
[K]- Widzisz, miałem już dość tego że wciąż siedziałaś w tym pustym pokoju i cały czas się smuciłaś. Czas zacząć życie od nowa i nie przejmować się tym co było kiedyś. Najlepiej by było gdybyście się z Deanem pogodzili i żeby wszystko było jak dawniej.
[O]- Tak, masz rację. Jeszcze dzisiaj z nim porozmawiam. Dziękuję jeszcze raz.
Razem z brunetem udaliśmy się do klubu gdzie była już reszta towarzystwa. Na szczęście nie było tam Vanessy. Tylko ja i moi najlepsi kumple. Podeszłam do stolika przy którym popijali piwo i usiadłam koło Deana. Kieran poszedł zamówić dla nas jakieś picie.
[O]- Hi boyzzz - powiedziałam i zaśmialiśmy się wszyscy - Jak tam po koncercie?
[KIT]- No jak widzisz rozładowujemy adrenalinę - wskazał oczami na kufel pełny piwa - Lepiej powiedz jak ci się podobało.
[O]- Było super, jeden z waszych lepszych koncertów. Chyba zacznę na nie chodzić częściej.
[K]- Proszę to dla ciebie - powiedział stawiając przede mną wielki kufel piwa i usiadł obok mnie.
[O]- Dziękuję - uśmiechnęłam się - Dean? Możemy pogadać? - popatrzyłam na jego smutną twarz.
[D]- Nie mamy o czym gadać.
Oj widzę że zaczął mnie naśladować. To nie wróżyło nic dobrego, ale postanowiłam się nie poddawać.
Złapałam go za rękę, a drugą poklepałam Kierana żeby nas przepuścił, a że Dean nie miał siły się obronić od razu uległ i poszedł ze mną. Poszliśmy do damskiej toalety.
[D]- Dlaczego do babskiego? - zmarszczył czoło.
[O]- Bo w męskim wali!
[D]- Oj nie przesadzaj. - walnął się w czoło.
[D]- Oj nie przesadzaj. - walnął się w czoło.
[O]- Dean... - zaczęłam dosyć niepewnie - Nie możemy się jakoś... No wiesz pogodzić? Mam już dość tych kłótni i tej niezdrowej atmosfery. Nie możemy zacząć wszystkiego od początku?
[D]- Ale jak ty to sobie wyobrażasz? Teraz już nic nie będzie ok. Ty miałaś problemy, ale musisz sobie uświadomić że ja też je miałem! Zawsze musiałaś być pępkiem świata a kiedy ja cię zostawiłem to od razu biegłaś z płaczem do Kierana! - ciągle krzyczał i szturchał mną - Zwykła z ciebie dziwka i puszczasz się z pierwszym lepszym!
Zamurowało mnie. Jeszcze kilka tygodni temu mówił jak bardzo mnie kocha, że jestem dla niego wszystkim a teraz wyskakuje do mnie z dziwką? A już myślałam że wszystko będzie ok... Blondyn wyszedł szybko z klubu a ja zostałam w toalecie i czułam się jakby ktoś sprzedał mi kulę w łeb. I znowu to zrobiłam. Kolejna rana na moim nadgarstku, tym razem głębsza. Już sama nad sobą nie panowałam. Oparłam się o ścianę i zjechałam na ziemię patrząc na strumień krwi który spływał po mojej ręce. Nagle zaczęło się robić coraz ciemniej i ciemniej aż w końcu się obudziłam.
Dawca krwi? No to niezle musialam nabroic. Podnioslam sie z lozka i usiadlam na nim po czym zlapalam za napoj ktory znalazlam na stoliku. Wzielam lyka i odlozylam butelke na miejsce. Nagle na calym ciele poczułam ciarki. Ktoś otworzył drzwi i wszedł do pokoju. Byli to Kit i Kieran.
[D]- Ale jak ty to sobie wyobrażasz? Teraz już nic nie będzie ok. Ty miałaś problemy, ale musisz sobie uświadomić że ja też je miałem! Zawsze musiałaś być pępkiem świata a kiedy ja cię zostawiłem to od razu biegłaś z płaczem do Kierana! - ciągle krzyczał i szturchał mną - Zwykła z ciebie dziwka i puszczasz się z pierwszym lepszym!
Zamurowało mnie. Jeszcze kilka tygodni temu mówił jak bardzo mnie kocha, że jestem dla niego wszystkim a teraz wyskakuje do mnie z dziwką? A już myślałam że wszystko będzie ok... Blondyn wyszedł szybko z klubu a ja zostałam w toalecie i czułam się jakby ktoś sprzedał mi kulę w łeb. I znowu to zrobiłam. Kolejna rana na moim nadgarstku, tym razem głębsza. Już sama nad sobą nie panowałam. Oparłam się o ścianę i zjechałam na ziemię patrząc na strumień krwi który spływał po mojej ręce. Nagle zaczęło się robić coraz ciemniej i ciemniej aż w końcu się obudziłam.
To było pierwsze co uwidziałam zaraz po przebudzeniu się. Pusta sala szpitalna. "Co ja zrobiłam że się tu znalazłam?". Z czasem zaczęłam sobie przypominać wczorajszy dzień. Nagle drzwi uchylily sie i ujrzalam przyjazna twarz pielęgniarki.
[P]- Dzien dobry - uśmiechnęła sie radosnie - Jak sie dzis czujemy? - powiedziała kładąc tackę z jedzeniem i piciem na szafke. - Tylko prosze to zjesc. Za chwilke przyjdzie do pani ktoś w odwiedziny.
[O]- Przepraszam, ale jak ja sie tutaj znalazłam?
[P]- Jak to jak? Nie pamięta pani?
Pokiwałam przecząco głowa.
[P]- Miala pani wypadek, a mianowicie potracil pania samochod. Znalezlismy rowniez swieza rane na pani nadgarstku i byl to powod wykrwawienia. Ale prosze sie nie matrwic - usmiechnela sie - Juz wszystko jest pod kontrola, znalezlismy dawce krwi ktory za chwilkę panią odwiedzi. Musze już lecieć, smacznego!
[KIT]- Hej mala. Jak tam? - dal mi buziaka w policzek. Kieran zrobił to samo.
[O]- Nie najlepiej. Powiecie mi może co się wczoraj stało?
[K]- No wiec o tym ze poklocilas sie z Deanem to chyba wiesz. I to co zrobilas ze swoja reka - spojrzał na nia i pokiwal przeczaco glowa - to chyba tez wiesz, no i po tym jak to zrobiłaś Dean wrócił do tego kibla i stwierdził ze zawiezie cie do domu no i mieliście wypadek.
[O]- Co? Nic nie pamiętam...
Nagle strasznie rozbolała mnie głowa. Złapałam się za nią i wróciłam do poprzedniej pozycji. Straszne uczucie pulsowania, chyba każdy tego nienawidzi.
[K]- Co się stało?
[O]- Nic, po prostu boli mnie głowa. Wiecie może kiedy mnie stąd wypuszczą? - powiedziałam zezłoszczona.
[KIT]- Najprawdopodobniej jutro, ale jeśli dziś się lepiej poczujesz to nawet dzisiaj.
[O]- Mam taką nadzieję. Chociaż w sumie wolę siedzieć tutaj niż później słuchać tych wykładów babci jaka to ja jestem nie odpowiedzialna bla bla bla - przewróciłam oczami.
[K]- Wcale nie musisz wracać do domu
W sumie Kieran miał rację. Jeśli bym tam weszła to znając życie już bym nie wyszła...
[KIT]- No właśnie, przecież możecie już wrócić do nas, a z Deanem jakoś się pogodzicie nie martw się..
I tak właśnie się stało. Wraz z Kieranem wróciliśmy do chłopaków a z Deanem poszliśmy na kompromis...
__________________
* - Cytat z książki OSHO Księga kobiet: Duchowa księga kobiecości
Mam nadzieję że rozdział się podobał :)
Przepraszam że tak późno, ale oczywiście KARA, która się już na szczęście skończyła :)
