poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział IV

Hey, hi, hello.
Kolejny rozdział yeey...
Chciałabym bardzo podziękować Wiktorii ( pozdrawiam Cię haha ) za zrobienie tego pięknego tła *o*.

Ok, a więc przejdźmy do rozdziału. :)
______________________________
Gdy dojechaliśmy już na miejsce Dean otworzył drzwi mi i Kieranowi.
- Proszę księżniczki. - powiedział wskazując ręką w stronę klubu.
- Dzię-ku-je-my! - zakrzyczał Kieran kładąc swoją rękę na mojej szyi a ja tylko uśmiechnęłam się do Deana na co on przewrócił tylko oczami. Przy wejściu do klubu stał solenizant - Mike. Nie zrobił na mnie zbyt dobrego 'pierwszego wrażenia' ale już dawno nauczono mnie żeby nie oceniać ludzi po pozorach.

* z perspektywy Deana*

- Hej Mike. - powiedziałem po czym silno uścisnąłem rękę znajomego.
- Siema siema... A co to za lalka?  - powiedział z tym swoim durnowatym uśmiechem na twarzy. Nigdy nie miał zbyt dobrego podejścia do dziewczyn. Nawet parę razy o coś tam go oskarżono, więc wolałem mieć Olgę na oku.
- Moja dziewczyna.- Powiedziałem po czym Mike przybliżył się do mnie i szepnął mi do ucha:
- Niezłą dupę wyrwałeś - powiedział po czym cicho się zaśmiał
- Bez żadnych głupich numerów, jasne?
- Nie bój żaby, ja tylko doceniam Twój dobry gust przyjacielu...

Zerknąłem na Olgę która właśnie zmierzała z Kieranem w naszą stronę.
- Hej - powiedziała zadowolona.
- Witaj. No Dean, może przedstawisz mi Twoją dziewczynę?
- Mike, to jest Olga. Olga, to jest Mike. - powiedziałem od niechcenia i spojrzałem na nią z miną w stylu "uważaj na niego". Chyba zrozumiała o co mi chodzi, bo od razu schyliła głowę w dół i zasmuciła się. Widać było że się bała. Żałuję że ją tu zabrałem...

Po jakimś czasie Kieran przywitał się z Mike'm a Olga wyszła z objęć mojego brata i podeszła do mnie łapiąc mnie za rękę, po czym weszliśmy do klubu. Było tam dosyć sporo ludzi, ok.450-500.
Pomyślałem sobie że nie będzie tak źle.
- Napijemy się czegoś? - zaproponowałem.
- Pewnie.
Podeszliśmy do baru i zamówiłem 2 piwa. Nie miałem zamiaru pić jakichś tandetnych drinków, a piwo lubi chyba każdy.
- I co jak Ci się podoba ?
- Hm... Jest całkiem spoko - powiedziała gdy nagle barmanka podała nam 2 wielkie kufle.
Olga od razu za niego chwyciła i wzięła łyka.
- To jest co co mi się podoba - zimne piwo - powiedziała po czym odstawiła kufel.
Siedzieliśmy tak ok. 30 minut potem trochę potańczyliśmy po czym wyszliśmy na fajkę.
Wyszliśmy przed klub po czym odpaliłem papierosa. Po krótkiej chwili doszedł do nas Kieran i Sean.
- Siemka. - rzucił Sean podchodząc do mnie i podając mi rękę.
- Cześć.
- Ładnie wyglądasz - rzucił do Olgi stając na przeciwko nas i wyciągną papierosa i odpalił go.
- Dzięki - uśmiechnęła się i odwróciła się w drugą stronę patrząc na ławkę oddaloną o ok.100 metrów od nas.
- Pójdę tam usiąść, trochę się zmęczyłam.- było słychać w jej głosie smutek, najwidoczniej nie zrobiłem dobrze zabierając ją tutaj.
Odeszła od nas i usiadła na ławce. Zerkałem na nią przez chwilę, ale potem zagadałem się z Seanem. Gadaliśmy tak może z 10 minut i gdy odwróciłem głowę w stronę ławki na której przed chwilą siedziała, już jej tam nie zauważyłem.
- Ej Sean, Olgi nie ma.- powiedziałem dosyć spokojnie.
- Rzeczywiście. Chodź sprawdzimy...

- Olga! Gdzie jesteś ? Ej, nie żartuj sobie ze mnie. Wiem że tutaj jesteś... - zakrzyczałem dosyć głośno. Zachciało się jej takich żartów, a przecież dobrze wie że się o nią boję. Zwłaszcza, kiedy na imprezie znajduje się ten debil Mike.

* z perspektywy Olgi *
Fuck fuck fuck. Co się ze mną dzieje? Widzę jakby przez mgłę. Chwila... Słyszę coś... Jakieś krzyki, ktoś mnie woła. To Dean i... chyba Sean. Tak to Sean. Słyszę coraz ciszej i czuję że się oddalam. Ktoś niesie mnie na rękach. Coraz ciemniej... I coraz ciszej...

* z perspektywy Deana *
- No super... Nie ma jej. - powiedziałem załamany i popatrzyłem w stronę klubu. Sean podszedł do mnie i złapał mnie za ramie.
- Dean, nie chcę nic mówić, ale Mike'a też nie ma... Ani tego jego debilowatego kumpla. - powiedział po czym usiadł na ziemię i zaczął głośno oddychać.
- Ok, jadę. - ruszyłem w stronę auta gdy nagle poczułem że ktoś złapał mnie za ramię.
- Co? - odwróciłem się i nerwowo popatrzyłem przed siebie. Przede mną stał Kieran a za nim Sean i Kit. Patrzyli na mnie i nie powiedzieli ani jednego słowa. Jedyne co było słychać to fale, które obijały się o brzeg morza.
- Jedziemy z tobą. - powiedział kładąc swoje ręce na biodrach.
- Lepiej będzie jak pojadę sam. Bez zbędnych świadków...
- Właśnie po to z tobą jedziemy. Żebyś nie zrobił nic głupiego. Poza tym chyba coś piłeś, nie?
- No, a po pijanemu się nie prowadzi kochany - wtrącił Kit.- No chodź...

Nie chciałem już nic mówić, więc machnąłem tylko ręką na znak by poszli ze mną. Wsiadłem na miejsce pasażera, a Kieran prowadził.
- Więc co? Gdzie jedziemy? - spytał wkładając kluczyki do stacyjki.
- Jedź do niego, a jeśli nie tam to wiem gdzie może być... - rzuciłem bez zastanowienia, bawiąc się zamkiem błyskawicznym mojej czerwonej bluzy.
- Nie denerwuj się, będzie ok.
- Jak mam się nie denerwować, jak nie wiem co się z nią dzieje. Nagle zobaczyłem jakąś postać oddaloną od nas jakieś 50 metrów. - Zatrzymaj się! - krzyknąłem po czym szybko odpiąłem pasy i wyszedłem z auta.
- OLGA! Co Ty tu robisz?! - wyglądała okropnie. Cała zapłakana, i w paru miejscach zakrwawiona.
- Dean! - zakrzyczała i przytuliła się do mnie bardzo mocno. - zabierz mnie stąd.- powiedziała cicho, po czym wziąłem ją na ręce i zaniosłem do auta. Usiadłem z przodu i wziąłem ją na kolana.
- Co się stało? - rzucili chórem. Popatrzyłem na nią i odgarnąłem włosy z jej twarzy. Miała wielkiego siniaka na twarzy. - Co za sukinsyn Ci to zrobił? Zabiję... Nie ręczę za siebie.
- Nie, Dean spokojnie. To nic... To nie szkodzi. - powiedziała po czym sztucznie się uśmiechnęła.
- Spokojnie? Chyba sobie żartujesz... Opowiedz jak to się stało...

* z perspektywy Olgi *
No i co miałam mu powiedzieć? Że jego kumpel mnie tak urządził? Nie chciałam niszczyć ich znajomości. Czułam się tak, jakbym tylko ciągle wszystkim przeszkadzała.
- Dean, później porozmawiamy, nie mam teraz na nic siły.
- Dobrze, przepraszam... Ale powiedz tylko czy dobrze się czujesz?
- Tak, nie przejmuj się już tak...- przytuliłam się do niego i w mgnieniu oka znaleźliśmy się już pod naszym mieszkaniem. Weszłam po schodach i zaczęłam szukać kluczy w torebce. Zorientowałam się że nie mam również portfela.Czułam się okropnie po tym co się stało. Nagle poczułam ręce Deana na moim brzuchu.
- Dzisiaj śpisz ze mną.- powiedział uśmiechając się szyderczo.
- Dean, proszę Cię... Już za dużo kłopotów na was ściągnęłam Lepiej zniknę Wam już z oczu.
- Chyba sobie żartujesz, o nie nie nie, dzisiaj śpisz u nas, i wcale nie ściągasz na nas żadnych problemów. Nawet tak nie mów. - powiedział po czym złapał mnie za rękę i zaprowadził do ich mieszkania.
Od razu weszliśmy do jego sypialni po czym Dean ściągnął koszulkę i spodnie po czym podszedł do mnie i pomógł rozpiąć sukienkę. Kiedy już się rozebrałam od razu rzuciłam się na łóżko i owinęłam się kołdrą.
- Nie no spoko, nie przejmuj się mną, mi jest ciepło. - powiedział z sarkazmem.
- Też się kocham. - odwróciłam się w jego stronę i dałam mu buziaka w policzek po czym usnęłam...

* następny dzień *
Gdy się obudziłam Deana nie było już w pokoju. Wstałam i popatrzyłam na telefon. Była 8:45. Wstałam i ubrałam sukienkę ( wolałam sukienkę niż wyjść do 4 chłopaków w samej bieliźnie ) i wyszłam z pokoju udając się do kuchni. Siedział tam Kieran i Dean.
- Hej - podeszłam do Deana i dałam mu buziaka w policzek.
- A ja? - spytał smutno Kieran i zrobił minkę jak kot z Shreka.
- No dobrze - uśmiechnęłam się i pocałowałam bruneta w policzek.
- Ten Dean to szczęściarz, zazdroszczę Ci bracie - zaśmiał się.
- Sam sobie zazdroszczę - ten też się zaśmiał i popatrzył na mnie.
- Ale proszę was.. Kto normalny chce się ze mną zadawać?
- Bo wiesz, my jesteśmy nienormalni haha - powiedział Kieran wychodząc z kuchni
- Nie to miałam na myśli ! - odwróciłam się w stronę Deana i zauważyłam że coś jest nie tak.
- Ej, co jest?
- Nic. Co by miało być. Powiesz mi co się wczoraj stało?
- Dean....
- Nie... Żadne "Dean". Powiedz. Przecież wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko..

Widać że ta cała sytuacja go smuciła. Postanowiłam więc że mu powiem.
- Ok, dobrze, ale tylko pójdę do siebie i ubiorę się w coś normalnego. Daj mi 5 minut, dobrze?
- Ok czekam przed domem.
Wyszłam z ich mieszkania i pierwsze co to weszłam do mojego pokoju i przebrałam się w czarne leginsy, białą bluzkę i czerwone Vansy. Na to założyłam czerwoną bluzę L.C którą dał mi Dean.
Rozczesałam tylko włosy i byłam gotowa.
Wyszłam przed dom, on już czekał.
- Gotowa? - spytał po czym złapał mnie za rękę i udaliśmy się w stronę parku.
- Więc powiesz mi, co się wczoraj stało?
- No... Bo pamiętasz jak wtedy poszłam na tą ławkę? No to siedziałam tam sobie chwilkę i ty gadałeś z Seanem. No i... Przyszedł Mike. Powiedział coś w stylu " niezła z ciebie dupa, ile bierzesz" czy coś takiego, więc stwierdziłam że go zignoruję i przejdę się. No i kiedy wstałam z tej ławki i przeszłam jakieś 10 metrów to zza klubu wyszedł jakiś gość i złapał mnie, a Mike zatkał usta żebym się nie darła. Potem wlali mi coś do buzi i wiem tylko że słyszałam przez chwilkę jak mnie wołacie, a potem po prostu usnęłam. No i... Potem właśnie mało brakowało... No wiesz o co chodzi... Próbowali się do mnie dobierać, ale udało mi się im uciec, chociaż i tak było trochę za późno...- gdy skończyłam opowiadać popatrzyłam prosto w jego oczy i widziałam złość. Nigdy nie widziałam żeby był tak zły. Mogłam nic nie mówić...
- Nie, ja za siebie nie ręczę, jak go spotkam to po prostu nie wiem co się stanie!
- Dean uspokój się. Chodź przejdziemy się i nie myśl o tym. Było minęło...
- Ale...
- Nie, nie ma żadnego 'ale'. Zrobił co zrobił, ale nie przejmuj się tym.
I wiesz... tak z innej beczki, to mam mały problem... Ja.. Przemyślałam jedną rzecz i nie chcę już chodzić do szkoły. Mam dość tych nauczycieli i znajomych. To nie dla mnie...
- Ale co masz na myśli? Przecież nie możesz przestać chodzić do szkoły.
- Nie wiem Dean, pomyślę nad tym. A tak w ogóle... To niby jesteśmy razem, ale ja dalej nie wiem czym wy się zajmujecie...

* z perspektywy Deana *
No i nastała ta chwila której najbardziej się obawiałem. Teraz dowie się co robię... W sumie, co było złego w graniu w zespole? Co prawda często wyjeżdżaliśmy, ale to chyba nie jest jakiś wielki problem...
- Wiesz, mamy z chłopakami taki mały zespół.
- Serio? Czemu nic o tym nie wiem?
- No nie wiem, tak jakoś.
- O nie Dean, koniecznie muszę posłuchać jakiejś waszej piosenki. - rozmawialiśmy tak chwilę o naszym zespole gdy nagle zadzwonił do mnie telefon.
           - No co jest?
           - Dean? Mamy próbę za 20 minut, przyjdź do studia jak najszybciej.
           - Ale jestem teraz z Olgą.
           - Może przyjść z tobą, ale szybko !
           - Ok Kiero, już idziemy, będziemy za 10 minut.

- Teraz będziesz miała okazję posłuchać nas na żywo- złapałem ją za rękę i udaliśmy się w stronę studia. Za 10 minut byliśmy już na miejscu. Gdy weszliśmy do studia poszedłem na zaplecze skombinować jakieś krzesło. Przyniosłem i postawiłem zaraz przed "sceną"? Tak, chyba tak to mogę nazwać.
- Ok, siadaj. Pooglądasz swojego mężczyznę w akcji- zaśmiałem się po czym wszedłem do studia i zaczęliśmy grać.

                                          Breaking the rules and breaking my heart,
                        Our happy ever after, now its fallen apart.
                        Even though you did this to me,
                       Still dumb enough to let you take me home
.



Oldze bardzo się spodobało. Siedzieliśmy tam jakieś 2 godziny, a potem poszliśmy do domu.
Usiedliśmy z nią na kanapie i postanowiliśmy obejrzeć jakiś film.
- No, to na co macie ochotę? - spytałem.
- Dawaj jakiś horror. - powiedziała Olga z Kieranem.
- Ok, poszukam czegoś. - przez chwilę szukałem czegoś dobrego i w końcu znalazłem - O, jest coś.

Do salonu przyszedł też Sean. Miał popcorn i jakieś napoje. Baaaardzo dużo popcornu. (XD)
Usiedliśmy i zaczęliśmy oglądać film. Nie był jakiś zbytnio ciekawy. Nagle poczułem jak Olga opiera mi się o ramie i zasypia. Razem z Seanem obejrzeliśmy film do końca, ale Kit gdzieś zniknął.
- Tak właściwie to gdzie jest Kiero? - spytałem zdziwiony.
- Poszedł do Robbiego - rzucił Sean.
- Aha, dobra. Idę odnieść Olgę i chyba też sam pójdę spać.
- Ja też. Jestem totalnie zmęczony.

Zaniosłem ją do łóżka a sam poszedłem wziąć prysznic. Nie jestem chyba jedyną osobą która dokonuje tam "życiowych decyzji". Po dosyć długim zastanawianiu się, wyszedłem, ubrałem się i umyłem zęby po czym sam poszedłem spać. Olga od razu przytuliła się do mnie i spała dalej. Ona jest dla mnie wszystkim. Nie spodziewałem się, że w tak krótkim czasie się zakocham. Myślałem tak dosyć krótką chwilę po czym szybko usnąłem...
_____________

Uff... W końcu koniec...
Wiem że spieprzyłam to totalnie, ale nie miałam już żadnego innego pomysłu co tu napisać, nawet nie czytałam tego całego bo po 1 nie mam już siły, a po 2 muszę iść się uczyć, bo jutro ważna kartkówka z historii, a nie chcę spieprzyć sobie tej 6 na koniec.
Mam już pomysły na kolejny rozdział, więc możecie się go szybko spodziewać.

PS MOŻECIE DODAWAĆ TERAZ ANONIMOWE KOMENTARZE TZN. JEŚLI NIE MACIE KONTA NA GOOLE TO MOŻECIE KOMENTOWAĆ. Bardzo mi zależy na komentarzach, to właśnie dzięki nim nabieram weny :)

Kolejny rozdział jutro ewentualnie po jutrze.
Narka <3
 

niedziela, 30 marca 2014

Rozdział III

Hej wszystkim :)
Tak więc nie wiem czy ktokolwiek to czyta, więc jeśli czytacie to zostawcie po sobie jakiś ślad.
Jeśli nie macie konta na Google+  to ja zawsze dodaję informacje o nowym rozdziale na grupach na fejsie, więc zostawcie jakiś komentarz w stylu "czytam" czy cokolwiek nawet durną kropkę żebym wiedziała że nie piszę tego tylko dla siebie i Ali haha ( jeśli to czytasz to pozdrawiam XDDDD ).

Zmieniłam również imię głównej bohaterki z Patty na Olga ( nie wiem dlaczego ale tak lepiej XD ).
Zmieniam również imię siostry z Agnieszka na Emily.



__________________________
Ok, właśnie skończyłam lekcje. W sumie nie było tak źle pomijając to że musiała się znaleźć jakaś laska która się na mnie od samego początku uwzięła. Już od pierwszej lekcji jakieś głupie komentarze i docinki, ale nie przejmuję się tym. Ok teraz muszę teraz tylko sprawdzić o której jedzie autobus i wracać jak najszybciej do domu.
- Boże co za durny telefon - syknęłam cicho pod nosem.
- On ci już chyba nie będzie potrzebny - przede mną stał uśmiechnięty Dean w samym podkoszulku. Oczywiście spodnie też miał, ale czy nie było mu zimno? Przecież jest -10 stopni.
- Dean, co Ty tu robisz? Nie jest ci zimno? - spytałam zdziwiona.
- A co mogę robić przed szkołą? Przyjechałem po Ciebie. Tak jest mi zimno więc szybko pakuj się do auta. - powiedział po czym przytuliłam się do niego i zmierzyliśmy w stronę auta.
- Nie musisz tego robić jeśli nie chcesz.
- A czy ja robię coś czego nie chcę?
- Wiesz, zawozisz mnie do szkoły, potem po mnie przyjeżdżasz... A poznaliśmy się dopiero wczoraj.
- Jeśli nie chcesz to nie będę tego robił - powiedział smutno wkładając kluczyki do stacyjki.
- Dean nie chodzi o to... Po prostu nie chcę żeby potem było gadanie że Cię wykorzystuję czy coś... Bo wiesz do czego zdolni są ludzie... Nie chcę żebyś miał przeze mnie problemy, masz już wystarczająco swoich. - powiedziałam patrząc mu się prosto w oczy - chcesz mieć taki problem na głowie ? - zaśmiałam się.
- A co jeśli powiem że chcę ?
- Wtedy go będziesz miał - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzka a on odpalił auto i ruszył w stronę domu. Po drodze zatrzymaliśmy się na małe zakupy, bo znając życie Agnieszka dalej spała.
Potem Dean pomógł zanieść mi zakupy do mieszkania, a gdy tam weszliśmy w kuchni na blacie znalazłam papierek od Agi
- "Jadę do pracy, niestety musisz poradzić sobie sama, dasz radę, wrócę za 3 dni" - przeczytałam na głos i popatrzyłam na Deana.
- No to masz wolną chatę, ciesz się.
- Jak mam się cieszyć jak będę tu sama? - powiedziałam smutno i usiadłam na krzesło w kuchni.
- Mała, mieszkam obok ciebie... Będę przy tobie - uśmiechnął się
- Mam nadzieję że mnie nie zostawisz tutaj samej
- Nigdy, przysięgam. Głodna?
- Trochę...
- To chodź pójdziemy do nas, Kit na pewno coś ugotował - podał mi rękę a ja z niechęcią złapałam za telefon i za jego rękę.- no, przecież nie będzie tak strasznie, a nawet fajnie! - zakrzyczał z entuzjazmem.
- Wiem że będzie fajnie, ale boję się jeść to co zrobił Kit - zaśmiałam się i wstałam.
- Ej, nie bój się, to ja uczyłem go gotować.
- Mam nadzieje że nie będzie to nic trującego. - zaśmiał się i poszliśmy do ich mieszkania.
- Chłopaki przyprowadziłem głodną dziewczynę więc proszę się nią zająć a ja muszę wyjść na chwilę do Ashleya. Tylko nie zamęczcie mi jej. - puścił moją rękę i puścił mi oczko.
- Nie Dean, nie zostawiaj mnie z nimi - powiedziałam cicho patrząc na niego wielkimi oczami.
- Nie bój się to na prawdę 'dobrzy' ludzie - zaśmiał się i wyszedł.
"No super" pomyślałam po czym skierowałam się w stronę kuchni gdzie był Kieran .
- Hej Kieraaaan - powiedziałam szczęśliwa.
- No hej piękna - krzyknął po czym przytulił mnie mocno.- Głodna? Mam jeszcze spaghetti.
- Pewnie. Dzisiaj jestem tylko po jednej bułce i kawie, bo siostra stwierdziła że wyjedzie sobie do pracy i mnie zostawi samą ;)
- Już ci odgrzewam i pogadamy.
Rozmawialiśmy ze sobą dosyć długo, potem doszedł do nas Kit i Sean. Nie obyło się bez śmiechu, krzyków i kłótni, ale udało nam się poznać. Po jakichś 3 godzinach wrócił Dean i wraz z nim poszłam do jego pokoju.
- Sorki że nie było mnie tak długo, ale musiałem pogadać z Ashleyem.
- Nie szkodzi. - uśmiechnęłam się i usiadłam obok Deana na jego łóżko-materacu.
- Mam nadzieje że chłopacy Cię zbytnio nie zamęczyli.
- Raczej ja ich - zaśmiałam się - Nie... Było ok - uśmiechnęłam się i obróciłam się w stronę Deana. Uwielbiałam jego włosy, oczy i głos. Patrzyliśmy się na tak na siebie przez krótką chwilę, ale Dean przerwał milczenie.
- Masz na coś ochotę?
- Nie... A Ty? Nie mam żadnych pomysłów...
- Może gdzieś pójdziemy? Na przykład do jakieś restauracji czy coś... - zaproponował
- Jeśli chcesz, to nie mam nic przeciwko. Daj mi tylko jakieś 30 minut.
- Ok przyjdę po Ciebie o 20, a teraz mykaj się szykować - dał mi buziaka w usta po czym poszłam do mojego mieszkania i zaczęłam się szykować. Miałam trochę czasu.więc zdążyłam się jeszcze wykąpać i umyć włosy. Włosy umyłam kwiatowym szamponem który pachniał nieziemsko, a ciało truskawkowo-malinowym płynem pod prysznic.
Po wyjściu spod prysznica, złapałam za ręcznik i szybko się wytarłam, po czym ubrałam bieliznę i zaczęłam suszyć włosy. Po wysuszeniu postanowiłam że trochę je podkręcę. Mówiąc trochę, miałam na myśli bardzo, ale to nie moja wina że one się tak kręcą. I w tej najmniej oczekiwanej chwili Dean wparował do mojej łazienki.
- Dean! - wykrzyknęłam zła
- Co się stało kochanie? - powiedział z sarkazmem.
- Jestem w samej bieliźnie ! - znowu wykrzyknęłam, ale tym razem mniej zezłoszczona.
- To mi się podoba jeszcze bardziej - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Wyjdź... - powiedziałam prawie szeptem
- Nie, nie mogę wyjść, bo jeszcze będziesz szła i się poślizgniesz i upadniesz i coś ci się stanie.- powiedział bez zastanowienia
- Dean... - zaśmiałam się - przynieś mi tylko sukienkę, mam ją na łóżku u mnie w pokoju, a ja za ten czas skończę się malować, dobrze? - spytałam podchodząc do niego i przytulając go.
- Dobrze - powiedział cicho z uśmiechem na twarzy i musnął mnie lekko w usta.
Zanim wrócił zdążyłam trochę się pomalować i ogarnąć włosy.
- O to chodziło?
- Tak, dziękuję. - podeszłam do niego i wzięłam od niego biało-czerwoną sukienkę i zaczęłam się ubierać.
Dean oczywiście musiał mi w tym towarzyszyć ale postanowiłam że nic już nie powiem.
- Zapniesz ? -spytałam uśmiechając się szeroko.
- Pewnie -odpowiedział z uśmiechem, podszedł do mnie i odgarniając moje włosy zapiął mi sukienkę. - wyglądasz ślicznie. -powiedział po czym przytulił się do mnie.
- Idziemy?
- Tak tak, przepraszam. -zaśmiał się.
Wyszliśmy z mojego mieszkania i ruszyliśmy w stronę garażu. Chłopcy mieli 2 auta w czym jedno było Deana a to drugie było wspólne. Wsiedliśmy do czarnego Audi Deana i skierowaliśmy się w stronę... W sumie to nie wiem czego...
- Dean, tak w ogóle to gdzie jedziemy?
- No więc chciałem zabrać Cię na kolację, ale potem Kieran zaproponował mi imprezę urodzinową naszego kumpla - Mike'a. Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko?
- Nie no, coś ty, ale mogłeś mnie uprzedzić, ubrałabym się trochę inaczej. - popatrzyłam się na chłopaka i zobaczyłam ten jego szyderczy uśmiech.
- Co cię tak śmieszy. Nie chcę wyglądać przy twoich znajomych jak jakaś no co najmniej nienormalna...
- Przecież wyglądasz prześlicznie! Nie bój się, gdybym uznał że coś jest nie tak, co wiem że zawsze wszystko jest tak jak ma być, to bym cię nigdzie nie brał!
-DEAN kochany braciszku mój ! - nie no mam zawał, po prostu mam zawał. Dean gwałtownie zatrzymał pojazd i obrócił się do tylu. Był to Kieran.
- Kiero, kurwa, co Ty tu robisz?!
- Dzięki za miłe przywitanie. Hej Olga. Co tam u Ciebie? Ślicznie wyglądasz.
Hmmm zastanówmy się co mogę robić w aucie z moim kochanym bratem i jego śliczną dziewczyną.
- Nie mogłeś wsiąść normalnie do auta tylko się składać?
- Ale to zbyt szalone... Nie chciałem was przestraszyć. A tak, to wszyscy spokojnie sobie jedziemy i miło rozmawiamy - powiedział z sarkazmem. - Co tak stoisz na tej drodze. Jedź bo tylko ruch wstrzymujesz - zakrzyczał po czym razem wybuchliśmy śmiechem. Dean co prawda był troszeczkę "załamany" ale można było zauważyć że nie jest zły i że się uśmiecha.
 - Ty chyba nie zamierzasz iść na tą imprezę tak ubrany Kiero? - spytał Dean po czym odwrócił się i spojrzał na bruneta dziwnym wzrokiem. Zrobiłam to samo, ale to jak się ubrał było dosyć śmieszne.
Miał na sobie taką koszulę więc postanowiłam że zadam mu jedno dosyć ważne pytanie...
- Kieran? Czy ta koszula, no wiesz... Nie kupiłeś jej może... W sklepie dla dziewczyn? - spytałam po czym popatrzyłam prosto w jego oczy i zauważyłam że jedna łza spływa mu po policzku. Mogłam się domyślić że było to udawane ale postanowiłam troszeczkę po wkurzać Deana.
- Nie Kieran, przepraszam nie tak to chciałam powiedzieć...
- Ale właśnie to zrobiłaś - udawał obrażonego po czym schował swoją twarz w dłonie i udawał że płacze, więc postanowiłam go "pocieszyć". Zdjęłam buty po czym zwinnie przeszłam z fotela pasażera na tylnie siedzenia.
- No już Kieranku, nie płacz - powiedziałam cicho po czym przytuliłam go jak małe dziecko.
No i tak właśnie mijała nam ta godzinna podróż. Nie obyło się oczywiście bez śmiechu i kłótni o to kto ma być przytulany, ale jakoś dało się wytrzymać. Poczułam, że coraz bardziej przywiązuję się do Deana i że Kieran jest wspaniałym przyjacielem. Co prawda nie znałam ich dość długo, na to by osądzać jacy są naprawdę, ale świetnie czułam się w ich towarzystwie i chciałam żeby to nigdy się nie skończyło.

sobota, 22 marca 2014

Rozdział II

Błagam Paty... Tylko się nie zakochaj, tylko się nie zakochaj, tylko się nie zakochaj.
F*ck... to już się raczej stało. Uśmiechnęłam się do Deana szeroko, a on przyglądał mi się bez przerwy.
- Tooo cooo ? Robimy coś czy będziemy tutaj tak stać i gapić się na siebie ? - rzucił Sean.
- Tak, tak przepraszam - powiedział Dean i zaśmiał się pod nosem. - Więc co robimy?
- PARTY HARDYYY !! - krzyknął z entuzjazmem Kieran.
- Jestem za
- Ok, więc ja też!
- A Ty Paty ? - spytał Dean.
- Jeśli nie będę przeszkadzać to się zgadam. - W sumie nie wiem co ja właśnie robiłam. Dopiero co przyjechałaś, dziewczyno opanuj się... No ale w sumie... Nie mam nic do stracenia. Zamyśliłam się przez krótką chwilę i ruszyłam za chłopakami. Pojechaliśmy do klubu, jakieś 30 minut drogi od nas.
Po drodze bardzo dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się i nawet poznaliśmy się. Wow...
W klubie "troszeczkę" przesadziliśmy... Byliśmy pijani w 3 d*py tak brzydko mówiąc.
Na szczęście Ashley był trzeźwy więc nas odwiózł. Bałam się reakcji Agnieszki, zaraz pewnie zacznie prawić te swoje morały bo twierdzi że zjadła wszystkie rozumy świata. Chyba nigdy w życiu tak świetnie się nie bawiłam. Wróciliśmy do domu, ale trochę trudniej było z wejściem po schodach. To znaczy.. Ja sobie z tym poradziłam, ale oni nie za bardzo... Ja pomagałam wejść Deanowi i Kitowi, a Ashley reszcie. Gdy tylko weszliśmy do ich mieszkania, stwierdziłam że nie mogę iść do domu, bo siostra mnie zabije. No ale gdzie zostanę, przecież z nimi na pewno nie. Posiedziałam tam z nimi jeszcze jakieś 2 godziny, no i trochę już wytrzeźwieli.
- Więc co Paty... Podoba Ci się nasze towarzystwo? - spytał Kieran, z tym swoim łobuzerskim uśmiechem.
- Nie wliczając tego że tak się upiliście i musiałam Was wnosić bo schodach to tak. - zaśmiałam się.
- Nie mów że Ci się nie podobało! Byłaś przecież tak blisko mnie. - powiedział Dean z uśmiechem na twarzy.
- Nie zaprzeczam że lubię być tak blisko Ciebie.
- No nie! No nie, przyjechała tu kilka godzin temu i już podrywa mojego najmłodszego brata. No nie wierzę ! - wydarł się Sean wychodząc z kuchni z popcornem w rękach.
- No co, zazdrościsz? - spytał Dean, wstał zabierając mu popcorn i usiadł koło mnie. - Chcesz?
- Nie dziękuję - zaśmiałam się.
- No to masz - wziął dosyć sporą garść i wsadził mi do buzi
- Dean! Idioto ! - zaczęłam się śmiać zabierając mu go z ręki rzucałam nim w niego.
- Niegrzeczna dziewczynka... To ja taki miły, chciałem się z Tobą podzielić, a Ty jeszcze bezczelnie nim we mnie rzucasz... Zawiodłem się na Tobie.. - powiedział smutny, ale i tak wiem że udawał.
- A więc jak mam Ci to wynagrodzić?
- No nie wiem musisz coś wymyślić...
- Przytulasek? - zaproponowałam
- Nieeee, to za mało, jak za tyle zła wyrządzonego na mnie...
- Buziak w czółko ? - zaśmiałam się
- Niżej...
- Nosek?
-Niżej....
- Hmm... Policzek? - jak ja uwielbiałam się z nim droczyć
- Tutaj - wskazał na usta z łobuzerskim uśmiechem.
- Mam jakiś inny wybór ?
- Możesz dzisiaj ze mną spać - i w tym momencie wszyscy popatrzyliśmy się na niego z miną w stylu "WTF".- To znaczy tak wiesz, jak przyjaciele haha.
- Już wolę to niż całowanie... Oczywiście jeśli nie będę przeszkadzać... Rozumiesz, moja siostra może się "TROSZECZKĘ" zdenerwować..
- Kochana, ja nie mam nic przeciwko i moi bracia i kumpel raczej też nic prawda? - spytał spoglądając na resztę towarzystwa.
- A czemu mamy mieć coś przeciwko, chyba każdy chciałby nocować taką laskę- stwierdził Kit i spoglądną na resztę. Wszyscy przytaknęli.
- Więc chodź Paty, pokażę Ci twój pokój - zaśmiał się- a raczej... Nasz pokój - złapał mnie za rękę i puścił mi oczko.- A więc tutaj dzisiaj kimniesz.
W sumie to nie było tak źle. A wręcz przeciwnie. Ten pokój miał coś w sobie. Ciemna podłoga świetnie dopasowywała się z białymi ścianami. Materac ustawiony w lewym rogu pokoju i ten nieład na nim dodawały temu pokoju całkiem fajnego klimatu. kilka półek po prawej stronie, a na nich zakurzone książki i świeczki. Po prostu nie wierzyłam że to może być pokój Deana. Po nim spodziewałam się raczej całego pokoju wypełnionego pustymi puszkami po piwie lub WKD... Nie żebym go miała za jakiegoś pijaka lub coś ale naprawdę tego właśnie się spodziewałam.
- Nie chcesz mnie adoptować? - zaśmiałam się i popatrzyłam mu prosto w oczy niczym kot z Shreka.
- Haha, pewnie. - uśmiechnął się i przyciągnął mnie do siebie, a ja wtuliłam się w jego tors.
- Czy nie uważasz że to dziwne że moją pierwszą noc tutaj, spędzę u was?
- Niee, dlaczego tak uważasz?
- Haha bo dobrze wiem że to jest dziwne... - powiedziałam ze smutkiem.
- Mała nie przejmuj się co powiedzą ludzie, rób to co Ci się podoba- zacytował tekst ich piosenki.
- Boże, Dean jesteśmy nienormalni - zaśmiałam się i uderzyłam go lekko z pięści w klatkę piersiową po czym odsunęłam i przejechałam ręką po włosach. Stałam tak i patrzyłam przez okno na spadający śnieg. Dean podszedł i przytulił mnie od tyłu całując mnie we włosy. Czułam się jakbyśmy znali się wieki.
To nie był już niegrzeczny chłopak z rockowego zespołu, ale zwyczajny 19 latek z którym możesz porozmawiać o wszystkim. Nie wyśmieje Cie, tylko ci pomoże. Zawsze możesz na niego liczyć.
Czekałam na taką osobę całe życie. Wiem że może nie wiem o nim wszystkiego ale chcę go poznać jak najszybciej.
- Chcesz coś pić lub jeść?
- Nie, nie będę Ci robiła problemu. Wrócę już do mieszkania tak będzie lepiej.
- Nie zostaniesz? - posmutniał. Ale tym razem naprawdę.
- Może innym razem. - obróciłam się i  tym razem byłam do niego przodem. Podniosłam głowę i zrobiłam minę w stylu "dzióbek" na znak że chcę buziaka.On poruszył brwiami i uśmiechnął się po czym dał mi buziaka w usta.
- To ja już pójdę. - uśmiechnęłam się i wyszłam z jego pokoju. On poszedł odprowadzić mnie do drzwi.
- To cześć chłopaki. Do zobaczenia. - krzyknęłam i Dean dał mi jeszcze buziaka w policzek.
- Wolę nie wiedzieć co tam się działo ! - krzyknął Kieran i zaśmiał się- Cześć Paty, wpadaj częściej.
- Jasne. Cześć - uśmiechnęłam się do Deana i wyszłam.
Kiedy weszłam do domu Agnieszki nie było więc były tylko 2 wyjścia: albo mnie szuka, albo gdzieś sobie poszła. Mam nadzieję że wybrała tą 2 wersję. Nie zastanawiając się chwili dłużej wpadłam do mojego pokoju, złapałam za piżamę i czystą bieliznę i skierowałam się w stronę łazienki. Zmyłam makijaż i wykąpałam się, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko się przebrałam i założyłam na siebie szlafrok. Gdy otworzyłam drzwi po drugiej stronie zauważyłam pijaną Agnieszkę. No pięknie. To ja się zamartwiam czy to ja nie będę miała przypału, a ona sobie przychodzi pijana w środku nocy. No ok, w sumie to dobrze bo nie musiałam się bać że to ja dostanę opieprz. Agnieszka bez zbędnych kłótni udała się w stronę swojej sypialni i od razu poszła spać. Ja za ten czas sprawdziłam jeszcze parę stronek w necie i też poszłam spać, no bo w końcu jutro muszę iść do szkoły. Szczerze mówiąc, nawet chciałam do niej iść i zobaczyć jak wygląda to tutaj- w Anglii. Myślę że zbytnich zmian nie będzie ale wolę dmuchać na zimne.
Położyłam się spać po czym nastawiłam budzik w telefonie i zasnęłam.
___ Następny dzień____
Obudziłam się i od razu spojrzałam na telefon. Była 6:30. Akurat żeby się umyć, spakować, zjeść i tak dalej.
"Ok Paty, musisz wstawać" pomyślałam i zerwałam się z łóżka. Wyciągnęłam z szafy jakąś zwykłą ciemno-niebieską bluzkę i czarne leginsy, potem tylko szybko nałożyłam tusz na rzęsy i wyszłam z pokoju. by coś zjeść. Zajrzałam tylko do lodówki i stwierdziłam że dzisiaj muszę obyć się chyba bez śniadania, bo zapomniałam że moja siostra wolała imprezować niż zrobić zakupy. Ok - zjem coś w szkole. Poszłam tylko do pokoju i spakowałam wszystkie książki i wyszłam z mieszkania. Zamykając drzwi nagle ktoś złapał mnie od tyłu za oczy, ale ja od razu wiedziałam że to Dean. Poczułam to po jego perfumach.
- Dean! Cześć. - powiedziałam szczęśliwa z wielkim uśmiechem na twarzy.
- No hej piękna - powiedział dając mi buziaka w policzek na przywitanie.- Gdzie tak pędzisz?
- A gdzie mogę pędzić o 7 rano? - zaśmiałam się pod nosem
- Do mnie - powiedział z szyderczym uśmiechem.
- Chciałabym, ale niestety muszę lecieć do szkoły. A Ty gdzie tak z rana?
- Do Ciebie, ale że Ty musisz iść do szkoły, to chętnie Cię tam zawiozę.
- Wiesz Dean... Bo ja .. No wiesz jestem trochę... Dobra może nie trochę, ale strasznie głodna a w lodówce nie mam nic do jedzenia, ani kasy w portfelu.... - próbowałam jakoś zagadać
- Ok a więc zabiorę Cię do Starbucksa na kawę i jakąś słodką bułkę, zgadzasz się? - powiedział szczęśliwy
- Pewnie, ale w trybie ekspresowym, bo nie chcę się spóźnić do szkoły już w pierwszy dzień.
- Obiecuję - przysięgną i złapał mnie w pasie wychodząc z budynku.
Wsiedliśmy do jego auta i udaliśmy się do Starbucksa.  Na szczęście miałam do szkoły na 9, więc mogliśmy tam chwilę posiedzieć. Dean oczywiście musiał kręcić jakieś durne widea, na przykład to : 

- Dean proszę Cię - nie wiem co dali mi do tej kawy, ale nie mogłam przestać się śmiać.
- Ale co Ci nie pasuje? Muszę mieć jakieś Twoje fotki.
- No ok, ale w takim razie ja też chcę twoje! 
No i tak spędziliśmy tam trochę czasu, a potem zawiózł mnie do szkoły.
__________________________

Przepraszam że tak długo musieliście czekać na ten rozdział, ale naprawdę nie miałam czasu. Teraz weekend to napisałam już ten i jeszcze dzisiaj piszę kolejny, także być może dodam go jutro ale nic nie obiecuję. 
Mam nadzieje że rozdział się podoba, chciałam żeby był jak najdłuższy.
Komentujcie żebym wiedziała czy pisać dalej :))



niedziela, 16 marca 2014

Rozdział I

- Paty... Odezwiesz się czy będziesz obrażona już do końca życia ? - spytała po raz kolejny Agnieszka.
- Co mam Ci powiedzieć ? Że nie podoba mi się to że muszę z Tobą wyjechać ? Myślałam że to już dawno wiedziałaś... - powiedziałam zdenerwowana - Nie chcę, rozumiesz?
- Ale Pat... - nie zdążyła dokończyć, bo od razu jej przerwałam.
- Co ? Dlaczego muszę jechać z Tobą? Dlaczego nie mogę zostać w domu. Babcia mieszka niedaleko, równie dobrze mogłabym z nią zamieszkać...
- Kiedy w końcu zrozumiesz, że babcia jest chora, i ma już za dużo swoich problemów, by zajmować się jeszcze naszymi?
   W sumie miała racje. Myślałam tylko o sobie... Ale kto by chciał wyjechać z denerwującą siostrą, zostawiając wszystko i wszystkich? Z resztą... I tak tutaj nikogo nie miałam, nie wliczając tylko Amandy - mojej przyjaciółki, która jako jedyna mnie rozumiała i pomagała. Moją siostrę nie obchodziły moje problemy.
- Dobra, nie chce mi się już z Tobą gadać. - odpowiedziałam krótko, i włożyłam słuchawki do uszu.
Po jakichś 20 minutach Agnieszka szarpła mnie za ramie, wyciągnęła słuchawkę i oznajmiła że jesteśmy już na lotnisku. Wysiadłam z auta i szybkim krokiem podeszłam do bagażnika, by wyciągnąć swoją torbę.
To samo zrobiła moja siostra, po czym udałyśmy się na samolot. Czekałyśmy tak jeszcze z 10 minut po czym weszłyśmy do samolotu i teraz tylko wytrzymać z nią te 2 godziny. Ok Paty, dasz radę...
_____
2 godziny później.

- Patrycja, obudź się, jesteśmy na miejscu. - powiedziała cicho Aga, lekko szarpiąc mnie za kolano.
- Dobra, opanuj się, nie śpię... - odburknęłam.
Po jakichś 40 minutach byliśmy już na miejscu. Tak, w naszym nowym mieszkaniu. Wchodząc do niego, spojrzałam kątem oka na mieszkanie obok, ponieważ stała tam zapłakana dziewczyna. No nic - powiedziałam sobie w głowie. Pewnie chłopak ją zostawił czy coś...
Po rozpakowaniu się poszłam wziąć kąpiel, a potem stwierdziłam że poszukam Agi. Nigdzie jej nie było więc pomyślałam że poszła na zakupy.
Usiadłam na sofę i włączyłam jakiś program muzyczny, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
Bez zastanowienia wstałam, bo pomyślałam że to Aga zapomniała kluczy.

- Hej, jestem Kieran, Ty pewnie jesteś Paty. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Tak, coś się stało ? - rzuciłam i dałam mu znak by wszedł do naszego mieszkania.
- Od dzisiaj jesteśmy sąsiadami. Widziałem przez okno że już przyjechałyście, więc stwierdziłem że się przywitam. - muszę przyznać, że był bardzo miły, i przystojny.
- No to jestem szczęściarą że mam takiego przystojnego sąsiada. - no i super. Pomyślałam sobie "boże, Paty, co ty wygadujesz, już lepiej trzymaj język za zębami " - Przepraszam...
- Ale ja się wcale nie gniewam. To ja jestem szczęściarzem że mam taką śliczną sąsiadkę. - uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech.
- To co może usiądziesz? Napijesz się czegoś ?
- Z miłą chęcią, pod warunkiem że opowiesz mi coś o sobie. Chciałbym Cię poznać. :)
- No pewnie. Usiądź. - wskazałam na fotel. - Więc czego się napijesz?
- A co proponujesz?
- No wiesz... Zbyt wiele to ja tutaj nie mam, więc proponuję kawę, herbatę lub wodę.
- Wiesz co... Wpadłem na lepszy pomysł... Ty wpadnij do nas. - "Do nas" ? czyli on nie mieszka sam.... Pewnie ma dziewczynę... Ale zaraz.. O czym ja od razu myślę...
- A nie będę wam przeszkadzać ?
- No pewnie że nie... Chłopaki na pewno ucieszą się że przyprowadziłem taką ładną dziewczynę. - zaśmiał się.
- W takim razie pozostańmy na twojej propozycji. - zaśmiałam się, i Kieran zaprowadził mnie do ich mieszkania. Było ich tam 3. Kieran i jego 2 braci - Dean i Sean, a oprócz tego ich przyjaciel Kit.
- Chłopaki ! -  wydarł się Dean, podchodząc do mnie i Kierana.
- No co się stało ?! - wydarli się równo - OMG ! - i znowu to samo
- Co się stało ? - spytał Kieran.
- To ja może lepiej już pójdę... - rzuciłam obracając się na pięcie. Już prawie wyszłam, ale Dean złapał mnie za nadgarstek i obrócił przodem do siebie i ciągle patrzył mi się w oczy. Nie mogliśmy oderwać do siebie wzroku, kiedy nagle Kit pomachał Deanowi przed twarzą i spytał czy wszystko OK.
- T- taaak... - powiedział przy czym potrząsł lekko głową i zaśmiał się pod nosem. Zresztą... Ja zrobiłam to samo... Boże.. Jaki on był przystojny. Nie chcę mówić że się zakochałam, bo jestem tutaj od niecałej godziny, ale nigdy nie czułam czegoś takiego...
__________________________________

A więc to jest I rozdział.   : DD hah, mam nadzieję że chociaż ktoś będzie to czytał.
Podoba się? - Zostaw komentarz.
2 komentarze - II rozdział.

Bohaterowie



   
                                                         Olga Olszewska





Miła i spokojna 16 latka. Uwielbia śpiewać i tańczyć. W życiu nie miała łatwo, ale nigdy jej niczego nie brakowało. Jest sympatyczna i szybko nawiązuje nowe znajomości, ale na jej zaufanie trzeba sobie zasłużyć.


Emily Olszewska


Siostra Olgi. Właśnie skończyła 20 lat. Wyjeżdża wraz ze swoją młodszą siostrą do Anglii, w poszukiwaniu nowej pracy. Ma dobre kontakty z siostrą, chociaż ostatnio dużo się kłóciły.

Kit Tanton 

Urodzony 5 sierpnia 1992 roku. Basista w zespole ROOM 94. 



Dean Lemon


Urodzony 19 lipca 1994 roku. Perkusista w zespole ROOM 94. 


Kieran Lemon 


Urodzony 27 kwietnia 1992 roku. Wokalista w zespole ROOM 94.

Sean Lemon 


Urodzony 21 kwietnia 1988 roku. Gitarzysta w zespole ROOM 94.