- Paty... Odezwiesz się czy będziesz obrażona już do końca życia ? - spytała po raz kolejny Agnieszka.
- Co mam Ci powiedzieć ? Że nie podoba mi się to że muszę z Tobą wyjechać ? Myślałam że to już dawno wiedziałaś... - powiedziałam zdenerwowana - Nie chcę, rozumiesz?
- Ale Pat... - nie zdążyła dokończyć, bo od razu jej przerwałam.
- Co ? Dlaczego muszę jechać z Tobą? Dlaczego nie mogę zostać w domu. Babcia mieszka niedaleko, równie dobrze mogłabym z nią zamieszkać...
- Kiedy w końcu zrozumiesz, że babcia jest chora, i ma już za dużo swoich problemów, by zajmować się jeszcze naszymi?
W sumie miała racje. Myślałam tylko o sobie... Ale kto by chciał wyjechać z denerwującą siostrą, zostawiając wszystko i wszystkich? Z resztą... I tak tutaj nikogo nie miałam, nie wliczając tylko Amandy - mojej przyjaciółki, która jako jedyna mnie rozumiała i pomagała. Moją siostrę nie obchodziły moje problemy.
- Dobra, nie chce mi się już z Tobą gadać. - odpowiedziałam krótko, i włożyłam słuchawki do uszu.
Po jakichś 20 minutach Agnieszka szarpła mnie za ramie, wyciągnęła słuchawkę i oznajmiła że jesteśmy już na lotnisku. Wysiadłam z auta i szybkim krokiem podeszłam do bagażnika, by wyciągnąć swoją torbę.
To samo zrobiła moja siostra, po czym udałyśmy się na samolot. Czekałyśmy tak jeszcze z 10 minut po czym weszłyśmy do samolotu i teraz tylko wytrzymać z nią te 2 godziny. Ok Paty, dasz radę...
_____
2 godziny później.
- Patrycja, obudź się, jesteśmy na miejscu. - powiedziała cicho Aga, lekko szarpiąc mnie za kolano.
- Dobra, opanuj się, nie śpię... - odburknęłam.
Po jakichś 40 minutach byliśmy już na miejscu. Tak, w naszym nowym mieszkaniu. Wchodząc do niego, spojrzałam kątem oka na mieszkanie obok, ponieważ stała tam zapłakana dziewczyna. No nic - powiedziałam sobie w głowie. Pewnie chłopak ją zostawił czy coś...
Po rozpakowaniu się poszłam wziąć kąpiel, a potem stwierdziłam że poszukam Agi. Nigdzie jej nie było więc pomyślałam że poszła na zakupy.
Usiadłam na sofę i włączyłam jakiś program muzyczny, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
Bez zastanowienia wstałam, bo pomyślałam że to Aga zapomniała kluczy.
- Hej, jestem Kieran, Ty pewnie jesteś Paty. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Tak, coś się stało ? - rzuciłam i dałam mu znak by wszedł do naszego mieszkania.
- Od dzisiaj jesteśmy sąsiadami. Widziałem przez okno że już przyjechałyście, więc stwierdziłem że się przywitam. - muszę przyznać, że był bardzo miły, i przystojny.
- No to jestem szczęściarą że mam takiego przystojnego sąsiada. - no i super. Pomyślałam sobie "boże, Paty, co ty wygadujesz, już lepiej trzymaj język za zębami " - Przepraszam...
- Ale ja się wcale nie gniewam. To ja jestem szczęściarzem że mam taką śliczną sąsiadkę. - uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech.
- To co może usiądziesz? Napijesz się czegoś ?
- Z miłą chęcią, pod warunkiem że opowiesz mi coś o sobie. Chciałbym Cię poznać. :)
- No pewnie. Usiądź. - wskazałam na fotel. - Więc czego się napijesz?
- A co proponujesz?
- No wiesz... Zbyt wiele to ja tutaj nie mam, więc proponuję kawę, herbatę lub wodę.
- Wiesz co... Wpadłem na lepszy pomysł... Ty wpadnij do nas. - "Do nas" ? czyli on nie mieszka sam.... Pewnie ma dziewczynę... Ale zaraz.. O czym ja od razu myślę...
- A nie będę wam przeszkadzać ?
- No pewnie że nie... Chłopaki na pewno ucieszą się że przyprowadziłem taką ładną dziewczynę. - zaśmiał się.
- W takim razie pozostańmy na twojej propozycji. - zaśmiałam się, i Kieran zaprowadził mnie do ich mieszkania. Było ich tam 3. Kieran i jego 2 braci - Dean i Sean, a oprócz tego ich przyjaciel Kit.
- Chłopaki ! - wydarł się Dean, podchodząc do mnie i Kierana.
- No co się stało ?! - wydarli się równo - OMG ! - i znowu to samo
- Co się stało ? - spytał Kieran.
- To ja może lepiej już pójdę... - rzuciłam obracając się na pięcie. Już prawie wyszłam, ale Dean złapał mnie za nadgarstek i obrócił przodem do siebie i ciągle patrzył mi się w oczy. Nie mogliśmy oderwać do siebie wzroku, kiedy nagle Kit pomachał Deanowi przed twarzą i spytał czy wszystko OK.
- T- taaak... - powiedział przy czym potrząsł lekko głową i zaśmiał się pod nosem. Zresztą... Ja zrobiłam to samo... Boże.. Jaki on był przystojny. Nie chcę mówić że się zakochałam, bo jestem tutaj od niecałej godziny, ale nigdy nie czułam czegoś takiego...
__________________________________
A więc to jest I rozdział. : DD hah, mam nadzieję że chociaż ktoś będzie to czytał.
Podoba się? - Zostaw komentarz.
2 komentarze - II rozdział.
Awww przesłodko! Podoba mi się :D jeśli możesz mnie informować na tt to zwę się @luvmytate. Jeśli nie, to Wiktoria Urban na fb :D + zapraszam do mnie http://thief-fanfic.blogspot.com/ <- fanfiction o Kieranie :D ♥
OdpowiedzUsuńdzieki z checia poczytam :) ok bede informować :D :)) ♥
UsuńDíky Google translator čtu tvoji Ff česky. :)
OdpowiedzUsuńzačíná to moc hezky... ♥♥♥
wow :)
UsuńDiky <3