A więc tutaj macie link do nowego ff !
http://you-changed-me-fanfiction.blogspot.com/
mam nadzieję że spodoba wam sie równie dobrze jak ten :)
<3
@kieroismyhero
piątek, 16 maja 2014
niedziela, 11 maja 2014
Przepraszam...
A więc chciałam wam przekazać że postanowiłam usunąć bloga.
Tzn. nie będę go usuwać, wszystko zostaje ale nie będę tutaj nic dodawać.
Źle go zaczęłam bo nie miałam w tym żadnego "doświadczenia" i według mnie nie ma dalszego sensu.
Chciałabym podziękować za wszystkie komentarze i wyświetlenia kocham was!
Być może zacznę pracę nad nowym blogiem, chociażby jutro kiedy już poprawię ocenę z fizyki. :)
Jeśli tylko coś się tam pojawi to link do niego na pewno pojawi się na grupach na FB.
To by było na tyle, jeszcze raz przepraszam i dziękuję za wszystko.
Tutaj mnie znajdziecie :
Facebook
Ask
Google+
Twitter : kieroismyhero
Instagram : olciakkkkk
Tzn. nie będę go usuwać, wszystko zostaje ale nie będę tutaj nic dodawać.
Źle go zaczęłam bo nie miałam w tym żadnego "doświadczenia" i według mnie nie ma dalszego sensu.
Chciałabym podziękować za wszystkie komentarze i wyświetlenia kocham was!
Być może zacznę pracę nad nowym blogiem, chociażby jutro kiedy już poprawię ocenę z fizyki. :)
Jeśli tylko coś się tam pojawi to link do niego na pewno pojawi się na grupach na FB.
To by było na tyle, jeszcze raz przepraszam i dziękuję za wszystko.
Tutaj mnie znajdziecie :
Ask
Google+
Twitter : kieroismyhero
Instagram : olciakkkkk
wtorek, 6 maja 2014
Rozdział X cz.2
Obróciłam się przodem do chłopaka i machnęłam rękoma.
- A więc co masz zamiar ze mną zrobić? Zabić? Porwać?
- Oszalałaś? Nic z tych rzeczy. Jesteś dobrą przyjaciółką Kierana prawda?
- I co w związku z tym?
-To że możesz mi pomóc. Chyba że nie chcesz...
- Zgadłeś, nie chcę a teraz wypuść mnie stąd i odwal się raz na zawsze. - podeszłam w jego stronę i spojrzałam mu prosto w oczy. Był o jakieś 10 centymetrów wyższy.
- Nie tak szybko kicia.
- Że co proszę? - zmarszczyłam czoło.
- Jeśli nie chcesz mi pomóc to muszę się jakoś tobą zabawić.
Spanikowałam, zupełnie nie wiedziałam co robić. Słysząc 'muszę się jakoś tobą zabawić' wiedziałam o co chodzi.
- Weź sobie nie żartuj i wypuść mnie! To wcale nie jest śmieszne. - poczułam jak łzy napływają mi na wysuszone od zmęczenia oczy.
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Dobra figura, twarz też niczego sobie. Chętnie przyjeli by cię do pracy w takim jednym klubie. Wiesz co zmieniłem zdanie. Pojedziemy gdzieś - przerwał i włożył rękę w moje włosy - w jakieś ustronne miejsce gdzie nikt nas nie znajdzie.
Cała drżałam i głośno oddychałam. Bałam się cokolwiek zrobić po tym jak już kiedyś to się stało. Trauma powróciła. Było identycznie jak za pierwszym razem. Dlaczego ja zawsze muszę mieć takiego pecha...
Luke wziął mnie na ręce i zarzucił mnie przez ramię. Otworzył drzwi i szybko opuścił budynek. Nagle usłyszałam wielki huk i bum - leżymy na ziemi, Luke nieprzytomny. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam Kierana.
- Boże Kieran! - wydarłam się szczęśliwa i przytuliłam go z całej siły. - Jak ty mnie znalazłeś? Już myślałam że to się stanie znowu nie wiedziałam co robić - mówiłam bez przerwy cała zadyszana. - Jak dobrze że jesteś - poczułam łzy na moich policzkach. Tym razem łzy szczęścia...
- Sweety, już wszystko wporządku nie masz się czego obawiać. Jestem z tobą - pocałował mnie w policzek i objął mocniej. - Chodź idziemy stąd - złapał mnie za rękę i udaliśmy się w stronę domu.
Po drodze spotkaliśmy Kita.
- Siemka - powitał się z Kieranem silnym uściskiem dłoni. - Hej mała - przytulił mnie i dał buziaka w policzek.
- Hej - uśmiechnęłam się
- Co ty Kiero taki nie w sosie?
- Nie, mieliśmy po prostu mały problem ale nie przejmuj się, wszystko jest już ok - spojrzał na mnie i puścił mi oczko. - Chodźcie. - poklepał przyjaciela po plecach i ruszyliśmy.
Po dojściu na miejsce od razu udałam się do mojego pokoju i położyłam się na łóżku. Rozmyślałam chwilę o niebieskich migdałach gdy nagle usłyszałam głośne krzyki dochodzące z pokoju Kierana.
Szybko podniosłam się z miejsca i postanowiłam podsłuchać kłótnię.
- Taki z ciebie brat?! Zabrałeś mi dziewczynę!
- Jak możesz tak gadać, przecież sam ją zostawiłeś, zdradziłeś. Nawet nie wiesz co się z nią działo przez ten czas i co się dzieje z nią teraz! Nawet nie udajesz że się starasz.
- A bo ty to robisz!
- Tak bo mi na niej zależy. A tobie nigdy na niej nie zależało przyznaj to!
- Wiesz co wal się! Walcie się wszyscy łącznie z tą waszą dziwką która puszcza się na prawo i lewo z pierwszym lepszym!
- Tak?! Ja się puszczam z pierwszym lepszym? Sam co zrobiłeś, zostawiłeś mnie w najtrudniejszym okresie. Taki z ciebie "przyjaciel"? Myślałam że może uda nam się jeszcze pogodzić ale widzę że już się nie da. Zmieniłeś się Dean. Kiedyś byłeś normalny, powiedz mi co się z tobą dzieje - opuściłam ręce zrezygnowana. Przypomniały mi się wszystkie chwile z nim spędzone. To tak cholernie bolało...
- No już dobrze, nie smuć się. Przepraszam - podszedł i wtulił mnie w siebie. Mimo tego że nie chciałam tak łatwo dawać mu kolejnej szansy odwzajemniłam uścisk.
- Dom wariatów - przewrócił oczami Kieran i wyszedł z pokoju. Uśmiechnęłam się do blondyna i poszłam spać. To był straszny dzień, ale mimo tego pogodziłam się z Deanem. Nie chciałam już się z nim wiązać i mogę się założyć że on też się do tego nie palił ale przynajmnie zeszliśmy ze stopy wojennej. Czułam że wszystko powraca do normalności aż do pewnego dnia... Do pewnego telefonu... Do pewego spotkania... I kolejnych rozczarowań...
________________
A więc to na tyle haha krótki rozdział ale chciałam dokończyć 1 część.
Teraz muszę wam coś przekazać być może dla kogoś to będzie coś smutnego dla kogoś wesołego nie wiem haha sami oceńcie...
No więc zastanawiam się nad zawieszeniem bloga.
jest dużo powodów dla których rozważam tą myśl ale ten najważniejszy to :
- Szkoła - kończę rok szkolny wcześniej od reszty uczniów ponieważ już 10 czerwca, jak więc możecie zauważyć mam mało czasu na poprawę ocen :( (1/2 z fyzyki, 3 z biologii itd.) a moi rodzice na pewno nie byliby z tego zadowoleni, a ja nie czułabym się dobrze z tym że kończę rok tak paskudnymi ocenami bo tylko tym sobię świadectwo niszczę :(
Do następnego piątku wszystko popoprawiam, ale to od was zależy czy blog zostanie zawieszony. Czekam tutaj pod tym rozdziałem o JAK NAJWIĘCEJ KOMENTARZY ! Piszcie swoje propozycje o to kto mógł zadzwonić do Olgi, o jakie spotkanie chodzi bo być może to właśnie wasza wersja zostanie wykorzystana do kontynuacji :) POZDRAWIAM WSZYSTKICH BARDZO GORĄCO I JEŚLI WY TEŻ POPRAWIACIE JAKIEŚ OCENY TO TRZYMAM ZA WAS MOCNO MOCNO KCIUKI. <3 !
@kieroismyhero
piątek, 2 maja 2014
Rozdział X cz.1
Obudziłam się o 7 rano. Koniecznie w domu pomyślałam i wstałam z łóżka. Tym razem nie dzieliłam pokoju z Deanem, ale miałam swój własny. Ściany były białe, podłogę pokrywały ciemne panele a meble oklejone były białą "śliską" okleiną. Dokładnie tak wyobrażałam sobie mój pokój. Zarzuciłam na siebie szlafrok i zmierzyłam w stronę kuchni. Postawiłam wodę na kawę, po czym złapałam za mój ulubiony kubek i nasypałam do niego kawę i cukier. Postanowiłam że zamiast czekać aż woda się zagotuje pójdę po telefon. Po drodze spotkałam Kita który właśnie wstał. Szybko wygrzebałam telefon w mojej torebce i odblokowywując go zauważyłam jedną nie przeczytaną wiadomość. Bez zastanowienia kliknęłam w ikonkę żółtej koperty z białym liścikiem i ujrzałam wiadomość. Czytałam ją schodząc po schodach przez co wpadłam na Kierana.
- Przepraszam - rzuciłam nie odciągając wzroku od wyświetlacza.
- Sweety, co się stało? - złapał mnie za bordę i podniósł moją głowę.
- Nic - odpowiedziałam z przerażeniem w oczach.
Kto mógł to napisać? Czyżby Vanessa? Ale nie, przecież ona chodzi z Deanem. Więc kto?
Kto mógł to napisać? Czyżby Vanessa? Ale nie, przecież ona chodzi z Deanem. Więc kto?
- Pokaż mi to - złapał za telefon nie czekając aż ja mu go podam.
- Kto to napisał ? - zmarszczył czoło.
- Nie wiem, ale zaczynam się bać... - mruknęłam
- Nie przejmuj się tym, pewnie jakieś dzieciaki robią sobie jaja. Chodź - złapał mnie za rękę i poszliśmy do jego pokoju.
- Co z Deanem? Rozmawialiście? - powiedział i zaciągnął mnie do łóżka (bez skojarzeń haha).
- Nie, i nie mam najmniejszego zamiaru z nim rozmawiać - położyłam się obok bruneta.
Zacichliśmy. Wtluliłam się w jego tors i zerkałam na niego ukratkiem. Jego włosy były 'ułożone' w perfekcyjny nieład. On nie potrzebuje niczego by wyglądać idealnie. Zauważyłam że on też się na mnie patrzy.
- Co? - spytałam robiąc wielkie oczy.
- Nic, tak po prostu się patrzę, nie mogę?
- Nie no, w porządku - zaśmiałam się.
- Jesteś bardzo ładna, wiesz? - mówił bez żadnych emocji.
- Ej, mam się ciebie bać ? - uśmiechnęłam się
- Nie bój się, ja po prostu głośno myślę - zaśmiał się.
- Haha ok. A więc co robimy?
- Możemy leżeć cały dzień w łóżku i robić coś... No wiesz... Coś... Takiego fajnego na przykład... No nie wiem wymyśl coś!
Wybuchłam śmiechem.
- Boże jakie ty masz myśli. - przewróciłam oczami - Już wiem! Zaśpiewaj mi coś !
- Teraz?
- No nie, wczoraj. Dawaj. - uśmiechnęłam się.
Brunet podniósł się na łokciach, wstał i złapał za gitarę i wrócił na swoje miejsce.
Uważnie obserwowałam każdy jego ruch.
- A więc, co mam Ci zaśpiewać?
- Hm... Może jakąś piosenkę która ci się ze mną kojarzy. - uśmiechnęłam się szeroko
This must be what love feels like
when I'm looking into your eyes
you know I'll make you mine
this must be what love feels like
now I finally feel complete
you know your my missing piece
when I'm with you I don't need sleep
Cause I found the girl of my dreams
- Serio to kojarzy ci się ze mną? - zrobiłam wielkie oczy
- Tak, przecież doskonale o tym wiesz.
- Kieranku, Kieranku... - poklepałam go po ramieniu.
- Ooo! Tak na mnie kiedyś mówiłaś! To było takie mega sweet, a nie tylko "Kieran" - zrobił smutną minkę.
- Dobrze, więc od dzisiaj będę tak na ciebie mówić - westchnęłam.
- Ej, nie chcesz mi w czymś pomóc?
- W czym?
- Wiesz, nie mam jeszcze dokończonej jednej piosenki na album...
- Ok ok, pomogę. Więc co już masz?
No i po jakichś 2 godzinach napisaliśmy Kiss Me Like You Mean It.
- Super, teraz tylko nagrać, i płyta gotowa. Dziękuję - pocałował mnie w usta.
- Hm... Kiss me like you mean it - zaśmiałam się i całowaliśmy się dalej.
Nie mogłam uwierzyć że tak szybko znalazłam sobie 'pocieszenie' po Deanie. On chyba miał rację z tym że zachowuję się jak dziwka... Ale sam nie był lepszy...
~~~~~~~~~~~~~~~~
Po kilku minutach zeszliśmy na dół gdzie byli już Sean i Kit.
- Mamy już ostatnią piosenkę więc możemy już ją nagrać. - powiedział Kieran siadając obok Seana.
- Co? Tak szybko ją napisałeś?
- No tak, Olga mi pomogła i mamy. - pomachał kartką papieru przed oczami Seana i zaśmiał się.
- Pokaż - złapał i zaczął czytać a nawet śpiewać. - to jest świetne. Musimy to jak najszybciej nagrać. Dobra idę po Deana i jedziemy. - szybko zeskoczył z kanapy i niczym Superman 'poleciał' po Deana.
- Jedziesz z nami? - spytał Kieran.
- Nie no, nie chcę wam przeszkadzać, zostanę - uśmiechnęłam się
- A co Ty się jej pytasz, jedziesz i nie masz nic do gadania, w końcu to ty pomagałaś mu napisać tą piosenkę - wtrącił Kit.
- No właśnie, jedziesz z nami i bez żadnego 'ale'. Chodź- złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
Po 3 godzinach piosenka była gotowa, a płyta gotowa do wydania.
Gdy wróciliśmy do domu od razu złapałam za laptopa i weszłam na Twittera.
Wieczorem wybraliśmy się do klubu, gdzie spotkałam Janę.
- Olga?!
- Jana? Co Ty tutaj robisz? - spytałam zdziwiona
- Wiesz przyjechałam tutaj z moją koleżanką, bo mieszka nie daleko. Ale zbieg okoliczności.
No i opowiadaj, jak tam z Deanem?
- Eh, to już histioria... -westchnęłam.
- Co się stało?
- Długa historia, może wpadniesz do nas kiedyś?
- Pewnie - powiedziała zesmucona.
- Co się stało?
- Nic. - wymusiła uśmiech.
- Jak to nic, przecież widzę, opowiadaj.
- Może chodźmy się gdzieś przejść i Ci opowiem.
- Ok czekaj, tylko powiem Kieranowi że wychodzimy. Moment.
Odeszłam a Jana skrzywiła się. W sumie to ona zawsze marzyła o tym żeby Kiero był jej chłopakiem...
- No więc opowiadaj... -zaczęłam nie pewnie.
- Wiesz, może pójdziemy do mnie. Tzn. do mojej koleżanki...
- No ok.
Po drodze w ogóle nie rozmiawiałyśmy jedynie Jana podśmiechiwała się pod nosem. W sumie nie wiedziałam o co jej chodzi, od kiedy wyjechałam ani razu się do mnie nie odezwała...
Po 20 minutach byliśmy już w 'domu' jej przyjaciółki. Domem to ja raczej tego nazwać nie mogłam, bo była to jakaś ruina.
- Chodź - złapała mnie mocno za rękę. Próbowałam się jej wyrwać ale na marne.
- A więc kochanie, to jest Luke. Być może znasz go z sms'a którego wysłał Ci dziś rano.
Teraz to nie była zwykłą, grzeczną i zawsze uśmiechniętą dziewczynką ale podstępną żmiją.
- A więc to jest Olga. Miło Cię poznać w końcu możemy się spotkać osobiście. - podał mi rękę ale gdy zobaczył moją obojętność zabrał ją sprzed mojej.
- Czego chcecie? - westchnęłam.
- Ciebie. W sumie, już Cię mamy.
- To może ja nie będę przeszkadzać - powiedziała Jana po czym wyszła.
- Pamiętasz wypadek sprzed kilku dni? To byłem ja.
Pamiętasz porwanie na imprezie urodzinowej? Ja.
Pamiętasz nachalnego przechodnię w nocy? Znów ja.
A teraz tak łatwo dałaś się złapać. Właściwie sama przyszłaś mi pod nos.
- Ok wiesz co nie bawię się w takie coś, narazie. - rzuciłam i zmierzyłam w stronę drzwi próbując je otworzyć. "Zamknięte" szepnęłam. W co ja się wpakowałam...
Szybko wyciągnęłam telefon z przedniej kieszonki spodenek i wystukałam smsa do Kierana.
Oto właśnie cała ja. Zawsze muszę wpakować się w niezłe gówno i wciągać do tego ludzi których kocham. Mogłam nie pisać tego sms'a i zostawić go w spokoju...
____________________________
A więc to chyba na tyle haha mam nadzieję że się spodobało.
Przepraszam że długo nie dodawałam, ale już jest :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Dla was to tylko chwilka, a dla mnie wiadomość, że nie piszę tego tylko dla siebie!
love, @kieroismyhero xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)
