Nie będę się rozpisywać, ale ciągle zachęcam do komentowania haha
+
wprowadzam jedną zmianę.
Teraz jak zamiast tego [ - ] gdy ktoś będzie coś "mówił" dam pierwszą literę jego imienia np.
[O]- Olga, [D]- Dean, [Kit]- not to tutaj wiadomo o kogo chodzi, [K]- Kieran itd.itd.
Sądzę że tak będzie lepiej i nie będę musiała zbędnie pisać "powiedział ..." :))
______
[O]-Babciu? - powiedziałam wchodząc do kuchni
[B]- No? Co się stało? - spytała odchodząc od garów i usiadła przy stole po czym wzięła łyka kawy.
[O]- Wiesz... - zaczęłam niepewnie - musimy pogadać... -zatrzymałam i usiadłam koło niej - No bo..... Dean i jego bracia z kolegą kupili dom... I...
[B]- Wiem. - powiedziała odkładając kubek na stół
[O]- Jak to wiesz?
[B]- Jak wracałam dziś ze sklepu to spotkałam Deana i pomógł mi zanieść zakupy do domu i rozmawiałam z nim chwilkę. Powiedział mi wszystko i zgadzam się - powiedziała z poważną miną
[O]- Zgadzasz się? - spytałam z niedowierzaniem
[B]-Pewnie! Ale musisz zacząć chodzić do szkoły. Sądzę że to będzie dla ciebie najlepsza lekcja życia - uśmiechnęła się a ja wstałam z miejsca i przytuliłam się do niej najmocniej jak tylko mogłam.
[O]- Dziękuję dziękuję dziękuję! Jesteś najlepszą babcią na świecie!
[B]- Dobrze dobrze, ale musisz mi obiecać kilka rzeczy
- będziesz grzeczna
- żadnego alkoholu
- żadnych papierosów i tego typu rzeczy
- żad...
Przerwałam jej bo pewnie wymieniała by tak bez końca...
[O]- Obiecuję że będę grzeczna i nie wywinę żadnego głupiego numeru ! A teraz muszę lecieć papa! - wykrzyczałam po czym wyszłam z naszego mieszkania i od razu wskoczyłam do mieszkania Lemono-Tantonowego (XD). Gdy weszłam zauważyłam Kit'a i Dean'a leżących przed telewizorem
[O]- Hej
[KIT]- Olga, nasza przyszła współlokatorka - powiedział Kit podnosząc i się z miejsca podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek.
[D]- Przyjacielu chyba nie chcesz żebym był zazdrosny - zaśmiał się i również podszedł do mnie i dał mi buziaka w usta.
[KIT] - Nie widzisz że jest zakochana tylko w tobie? Jesteś dla mnie za dużą konkurencją - powiedział z uśmiechem i wyszedł z mieszkania bez pożegnania.
[O]- Dean... Dziękuję - uśmiechnęłam się
[D]- Ale za co? - udawał że nic nie wiedział
[O]- Za tą rozmowę z babcią. Musi cie bardzo lubić że się zgodziła...
[D]- Wiesz, to ten mój urok osobisty.
[O]- I skromność - zaśmiałam się
Siedzieliśmy w pokoju Deana i wpatrywaliśmy się w panoramę miasta. Miał piękny ywidok z pokoju, zawsze mu tego zazdrościłam. Trochę szkoda opuszczać mi to miejsce, bo dopiero niedawno się tu przeprowadziłam, a tu już kolejna zmiana. W sumie "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" będę tam z moim chłopakiem i najlepszymi przyjaciółmi. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Kieran bo wpadł do pokoju i rozsiadł się na łóżku.
[K]- Witam ekipo. I jak? Babcia się zgodziła ? - spytał zerkając na mnie.
[D]- Taaa, zgodziła - rzucił bez zastanowienie.
Siedzieliśmy tam dosyć długo i rozmawialiśmy o głupotach. Potem dołączyliśmy do Sean'a, Kit'a i reszty ludzi, bo chłopacy zrobili domówkę. Gdy wyszliśmy w trójkę z pokoju Dean'a dookoła można było zauważyć pełno butelek po pustym piwie i wódki a w powietrzu unosił się specyficzny zapach papierosów.
Poszliśmy razem na balkon gdzie spotkałam Jimmi'ego - chłopaka który odprowadził mnie po kłótni z Deanem do domu.
[J]- Cóż za zbieg okoliczności - powiedział wolno po czym zgasił papierosa i oparł się łokciami o barierkę balkonu.
[O]- Tsa...
[J]- To ten - wskazał na Dean'a - doprowadził cię wtedy do płaczu?
Popatrzyłam na niego złowrogo żeby już skończył.
[J]- Brawo stary, masz tupet.
[D]- To Ty masz tupet, przychodzić do mojego mieszkania i stwarzać jakieś dziwne sytuacje - odpowiedział głośno. Kieran nagle złapał mnie za rękę i pociągnął mnie za sobą do swojego pokoju, bo to był chyba tylko jedyny pokój w którym jeszcze jakoś wyglądało i nie śmierdziało w nim fajkami.
[K]- Olga? Kiedy Ty się pokłóciłaś z Dean'em? - spytał podejrzliwie łapiąc mnie za nadgarstki i popatrzył mi prosto w oczy.
[O]- Nie, to znaczy ja się z nim nie pokłóciłam, tylko wtedy jak powiedzieliście mi o tym domu, to... No po prostu zostałam całkowicie sama, bez ciebie, Kit'a, Sean'a a zwłaszcza Dean'a. I wtedy go spotkałam przylazł do mnie i nie chciał się odwalić to co miałam zrobić?
[K]- Uważaj na niego. To nie jest dobre towarzystwo dla ciebie...
No pięknie, kolejny który mi będzie wybierał towarzystwo.
[O]- Dobra, wcale nie miałam zamiaru się z nim jakoś specjalnie 'zakolegować'. Nie martw się wszystko jest ok.
[K]- Ok, sorry, ale jak mam się nie martwić. Chodź przytul swojego przyjaciela - wyciągnął ręce w moją stronę a ja podeszłam i przytuliłam się do niego mocno. Po krótkiej chwili wróciliśmy do reszty i znaleźliśmy w tłumie Deana. Nie obyło się oczywiście bez jakichś wrednych sąsiadów którzy co chwile robili aferę z powodu "za głośnej muzyki". Emily oczywiście też musiała się o coś przyczepić, no bo przecież jakżeby inaczej.
Razem z Dean'em i Kieran'em siedzieliśmy w salonie i popijaliśmy drinki a Kit i Sean musieli zabawiać towarzystwo. W pewnej chwili postanowiłam że sprawdzę która jest godzina bo obiecałam babci że wrócę wcześniej żeby pomóc jej jeszcze w sprzątaniu. Wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni i popatrzyłam na wyświetlacz - była 23. "Trudno, zrobimy to jutro" pomyślałam i napisałam do babci SMSa
"Zostanę trochę dłużej, posprzątamy jutro. Wszystko ok, nie przejmuj się"
Wystukałam szybko treść i schowałam telefon na jego poprzednie miejsce. Byłam już zmęczona i chciało mi się spać,ale nie chciałam zostawiać chłopaków więc zostałam dłużej. Położyłam głowę na ramieniu Dean'a i ziewłam.
[D]- Śpiąca?
[O]- Troszkę - rozciągnęłam się i przytuliłam się do blondyna i przymknęłam oczy.
[D]- Nie chcesz iść do siebie?
[O]- Wyganiasz mnie? - zrobiłam minę jak kot z Shreka.
[D]- Nie no coś Ty! Tak tylko pytam, wygodniej by ci było w łóżku...
[O]- Tam nie miałabym się do kogo przytulać - zaśmiałam się
[D]- Więc pójdę z tobą - powiedział po czym poruszał kilka razy brwiami.
[O]- Ok, więc chodź - powiedziałam bez zastanowienia i złapałam chłopaka za rękę po czym ledwo co przewinęliśmy się przez tłum ludzi. Gdy po chwili udało nam się wyjść spotkaliśmy na korytarzu naszego sąsiada - Marka. To chyba nasz jedyny normalny sąsiad z którym da się na luzie porozmawiać. Miał chyba 30 lat i od niedawna był lekarzem w szpitalu w Londynie.
[M]- Witam sąsiadów - uśmiechnął się. Właściwie to on uśmiecha się cały czas.
[D]- Dzień doberek a właściwie dobry wieczór :)
[M]- Panie Lemon czas udać się na badania, bo wie pan że ostatnio nie mogliśmy się zbytnio zgadać, ale teraz przy okazji tak mówię. Dawno pan nie był na kontroli po...
[D]- Tak tak, wiem. Przyjdę jutro rano i wtedy porozmawiamy - przerwał mu. Popatrzyłam na niego ze zmarszczonym czołem. Czy on mi czegoś nie powiedział?
[M]- Jasne, rozumiem. Jutro o 9, pasuje?
[D]- Pewnie. Narka - powiedział i podał rękę mężczyźnie po czym poszliśmy do mnie. Cicho zmierzyliśmy w stronę mojego pokoju, bo babcia i Emily już spały. Dean od razu zajął łóżko, a ja poszłam się jeszcze przebrać. Po powrocie chciałam jeszcze porozmawiać z nim o tym o czym mówił Mark. Usiadłam obok niego i spytałam niepewnie.
[O]- Dean? O co chodziło Mark'owi? Czy... ty jesteś... na coś chory? Proszę Cię powiedz mi prawdę. - powiedziałam patrząc prosto w oczy blondyna.
[D]- Nie bój się, to tylko taka wizyta kontrolna, wszystko jest w porządku.Przysięgam. A teraz chodź spać. - powiedział po czym położył się w łóżku, przykrył się kołdrą i odsłonił ją tak, abym mogła tam też "wejść".
Położyłam się koło niego i przytuliłam się i nawet nie wiem kiedy usnęłam.
_____ 2 dni później _____
Ok więc jedziemy. Nowy dom, nowe życie. Ciekawe jak tam będzie. Jana nawet kilka razy do mnie pisała, ale nie miałam ochoty się z nią spotykać. Zaraz zaczęło by się fangirlowanie i te sprawy... Pożegnałam się z babcią i około 14 wyjechaliśmy. Czekała nas dłuuuga podróż, w końcu jechaliśmy na drugi koniec Anglii.
Jechaliśmy takim "mini-busem" bo do normalnego auta byśmy się raczej w ośmiu nie zmieścili.
Jechali z nami również Ashley, Robbie i Luke bo wynajęli niedaleko naszego domu apartament. W sumie to fajnie mieć przy sobie taką zgraną ekipę. Zajęłam miejsce po koło Kieran'a i Dean'a i ruszyliśmy w drogę. Po drodze zadzwonił do Deana Mike, i powiedział żeby odebrał swoje wyniki na poczcie w naszym mieście. Po jakichś 3 godzinach w końcu dojechaliśmy na miejsce. Dom był przeogromny. Był cały biały a dodatki drzewa w niektórych częściach dodawały temu miejscu całego uroku. Dookoła było wiele wielkich drzew, kwiatów i krzewów, po prostu dom marzeń. Pierwsze co musiałam zobaczyć to oczywiście mój pokój. Biegałam po całym domu chyba jakieś 15 minut i stwierdziłam że to nie ma sensu i spytam chłopaków.
[O]- Gdzie mój pokój!? - zrobiłam wielkie oczy i zaśmiałam się cała zadyszana
[S]- Jak to gdzie? Wejdź po schodach 1 po lewej stronie
[D]- Dzięki!- wykrzyknęłam po czym według instrukcji udałam się do 'mojego' pokoju. Weszłam i pierwsze co można było zobaczyć to wielkie łóżko 2 osobowe a na jego tle okno rozłożone na całej powierzchni ściany z widokiem na miasto. - Wow - powiedziałam prawie niesłyszalnie.
[D]- I jak podoba się? - powiedział stojąc w progu drzwi.
[O]- Jest prześlicznie - podeszłam do blondyna i popatrzyłam na niego i nie powiedziałam żadnego słowa.
* Z perspektywy Deana *
[D]- Co się stało?
[O]- Martwię się o ciebie...
[D]- Olga... Mówiłem ci już że nie ma o co. Wyniki były dobre. - skłamałem.
[O]- Ok, wierzę ci. Kiedy macie koncert?
[D]- Dzisiaj. Chcesz też iść?
[O]- Jeśli chcesz to mogę pojechać. Mam nadzieję że wasze fanki mnie nie zgniotą.- zaśmiała się.
[D]- Nie masz się czego bać. A teraz idź się szykować a my już jedziemy bo musimy być na spotkaniu o 18. Potem po ciebie przyjadę ok?
[O]- Ok, to spadówa, bo się spóźnicie - uśmiechnęła się po czym wyszła z pokoju i udała się w stronę toalety. Zszedłem na dół i wraz z chłopakami pojechaliśmy na spotkanie. Czułem się coraz gorzej... Rak coraz bardziej dawał mi w kość...
* Z perspektywy Olgi*
Pierwszy koncert nowej trasy i już na niego jadę. Nie mogę się doczekać żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda na żywo. Ubrałam się całkiem na luzie, z makijażem też specjalnie nie przesadzałam. Wyprostowałam włosy i byłam już gotowa. Udałam się w stronę kuchni i zrobiłam sobie kilka tostów i nalałam sok pomarańczowy do szklanki. Gdy tosty były już gotowe chwyciłam za kubek i talerz i udałam się w stronę salonu. Usiadłam przed telewizorem i włączyłam jakiś kanał muzyczny i zjadłam swój posiłek. Kilkanaście minut później usłyszałam że ktoś otwiera drzwi więc szybko wstałam z miejsca i ruszyłam w stronę wyjścia. Zauważyłam Kit'a i Kieran'a którzy wesoło mnie przywitali i ruszyliśmy w drogę. Koncert miał się odbyć niedaleko, jakieś 15 kilometrów od naszego domu. Dojechaliśmy dosyć szybko i zmierzyliśmy w stronę backsteage'u. Był tam już Sean i Dean. Do czasu koncertu graliśmy na PS'ie a potem jakieś 5 minut przed udałam się na widownię. Było bardzo dużo osób, widać że chłopcy stawali się coraz bardziej popularni. Zakolegowałam się również z niejaką Maddie. Była średniego wzrostu i miała wielkie brązowe oczy i blond włosy, mniej więcej przed ramię. Nagle nadszedł ten moment. Pierwsza piosenka jaką zagrali było Tonight. Po jakichś 4 piosenkach usłyszałam za plecami tekst "Co się dzieje? Dean chyba źle się czuje bo jakoś dziwnie wygląda". Kilka osób przytaknęło dziewczynie a gdy spojrzałam na miejsce w którym powinien być blondyn nie było nikogo. Postanowiłam że spróbuję wydostać się z tłumu i zobaczyć co się stało. Nie było to zbyt łatwe wyzwanie bo kilka dziewczyn robiło z tego bóg wie jaki problem, ale na szczęście udało mi się dojść na backstage gdy nagle usłyszałam głos Kieran'a który powiadamia że muszą skończyć koncert bo Dean trafił do szpitala. CO? Dean? Przecież wszystko było ok. Mówił że wyniki są dobre. Szybko odnalazłam chłopaków i ruszyliśmy w stronę szpitala. Dowiedzieliśmy się od doktora że Dean ma raka. Nikt z nas o tym nie wiedział. Byliśmy w strasznym szoku. Dean ma raka? Przecież to niemożliwe... Jeszcze przed kilkoma godzinami wydurniał się z nami, a teraz leży w szpitalu i nie wiadomo czy przeżyje. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Kieran'a.
[K]- Chodź mała, lekarz powiedział że możemy się z nim na chwilę spotkać - powiedział po czym złapał mnie za ramię i udaliśmy się do pokoju w którym leżał Dean. Wyglądał na strasznie zmęczonego. Gdy tylko go zobaczyłam rozpłakałam się i przytuliłam się do niego.
[O]- Dlaczego nic mi nie powiedziałeś - spytałam przez łzy
[D]- Nie chciałem was martwić... Ej, nie płacz. Wszystko będzie ok, jasne?
[O]- Dean nie zostawiaj mnie - powiedziałam ściskając go jeszcze mocniej.
[D]- Nie zostawię cię. Obiecuję - dał mi buziaka w policzek gdy nagle do pokoju wszedł lekarz i kazał nam opuścić salę. Powiadomił nas że możemy przyjść jutro. Popatrzyłam smutno na blondyna i opuściłam pokój jako ostatnia. Zerknęłam na niego jeszcze przez okienko i wyszłam ze szpitala. Zauważyłam Kieran'a przy aucie i podeszłam do niego.
[O]- Masz fajki? - spytałam zdenerwowana
[K]- Od kiedy ty palisz?
[O]- Od teraz, dasz mi czy nie?
[K]- Nie, nie dam.
[O]- Świetnie dziękuję. -odburknęłam i stanęłam obok przyjaciela opierając się o auto. Widać że on też był załamany. W końcu Dean to jego najmłodszy brat. Są ze sobą bardzo zżyci. Kiedy myślałam o tym wszystkim co się stało nie mogłam w to uwierzyć. Jeszcze niedawno się poznaliśmy, imprezowaliśmy... To on we wszystkim mi pomagał. To on nigdy się ode mnie nie odwrócił. A teraz odchodzi... Mój kochany Dean odchodzi...
_________________
Hm... Może nie jest jakiś bardzo długi, ale jest tu dużo informacji :)
Zachęcam do komentowaniaaaa :3
CHCIAŁAM WAM RÓWNIEŻ BARDZO PODZIĘKOWAĆ ZA TYLE WYŚWIETLEŃ :O
Ale komentarze też pocieszą :3 :D
Jeśli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach piszcie mi to w komentarzach lub na fejsie lub asku lub twitterze :))
tt : @_always_love_jb
ask : @bieberowa69
facebook : Olga Swaggy
O matko tak bardzo płacze wiem że to tylko opowiadanie ale ja wszystko zawsze tak przeżywam piszesz wspaniale ale jak uśmiercisz Deana to ja cie normalnie zabije! I proszę o informowanie mnie na TT o nowym rozdziale kobiecznie :) @zuzia90210
OdpowiedzUsuńTo jest niesamowite
OdpowiedzUsuńChcę następny
OdpowiedzUsuńZAJEBISTY!
OdpowiedzUsuńMatko, córko, psie, Obamo i ufolufku! To jest tak mega świetne <3 czekam co dalej.
OdpowiedzUsuń@luvmytate
PS: spróbuj mi uśmiercić Dean'a, a ja uśmiercę cb! :D aha i wciąż utrzymuję, że Kieranowi trzeba dziewczyny <3
popieram :)
Usuń"mój kochany Dean odchodzi" - przecież rak to nie wyrok śmierci. nie dramatyzuj tak, bo zaczęłam to przeżywać :(
OdpowiedzUsuńjak to nie? Mój dziadek umarł na raka, pradziadek też...
UsuńTo tylko opowiadanie haha :) xx