niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział VII

Obudziłam się o 5 nad ranem. Spałam tylko godzinę, bo ciągle myślałam o Dean'ie. Wygramoliłam się z wielkiego łóżka, zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół. Był tam tylko Kieran, chyba też nie mógł spać.
[O]- Hej - lekko się uśmiechnęłam
[K]- Dzień dobry - popatrzył na mnie i zgasił papierosa - czemu nie śpisz?
[O]- Nie mogę usnąć. Ciągle o nim myślę. - opuściłam głowę - Co jeśli on z tego nie wyjdzie?
[K]- Wyjdzie! Nawet nie próbuj myśleć inaczej. Dean to twardy chłopak, zobaczysz że będzie ok.
[O]- Kieran?
[K]- Tak?
[O]- Pojedziemy do niego? Proszę.
[K]- Jest jeszcze za wcześnie, on pewnie śpi. Dajmy mu odpocząć.
[O]- To nic nie szkodzi. Poczekamy. Proszę - zrobiłam smutną minę.
[K]- Dobra - przytaknął - idź się ubrać i pojedziemy.
[O]- Dziękuję - powiedziałam po czym podeszłam do bruneta i przytuliłam go mocno.Po chwili wyszłam z jego uścisków i udałam się na górę żeby się ubrać.Znalazłam jakiś zwykł t-shirt, leginsy i bluzę. Szybko się przebrałam, rozczesałam włosy i byłam gotowa do wyjścia.Kieran czekał już na mnie na dole. Razem wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do szpitala.Byliśmy na miejscu o 7.Szliśmy przez korytarz i nagle zauważyliśmy lekarza który 'zajmował' się Dean'em. Powiedział że możemy już go odwiedzić, bo już się obudził. Szybkim krokiem zmierzyliśmy do sali numer 94 i pierwsze co zobaczyłam to jego smutek na twarzy.
[D]- Olga? Kieran? Co wy tu robicie tak wcześnie? - spytał ledwo co podnosząc się na łokciach.
[O]- Jak to co robimy. Przyjechaliśmy do ciebie - powiedziałam przytulając go delikatnie i usiadłam obok niego. Kieran zrobił to samo. - Jak się czujesz?
[D]- A jak mam się czuć? Coraz gorzej, ale dziś zaczynamy leczenie - uśmiechnął się od niechcenia.
[K]- Będziesz brał chemię ? - spytał zdziwiony, jakby to nie było coś oczywistego
[D]- Nie, będziemy czekać aż zdechnę wiesz? - przewrócił oczami
[O]- Dobra, ogarnijcie się. Dean potrzebujesz czegoś? Kupić Ci coś?
[D]- Potrzebuję tylko 1 rzeczy.
[O]- Jakiej?
[D]- Nie zostawiaj mnie - powiedział po czym popatrzył mi prosto w oczy - wtedy to ja już nie będę miał dla kogo żyć.Usłyszałam tylko ciche kroki i dźwięk zamykanych drzwi. Popatrzyłam na miejsce w którym przed chwilą siedział Kieran. Nie było go.
[O]- Dean, czy ty masz mnie za taką, która zwiąże się z kimś tylko na chwilę, a potem go zostawi? Kocham cię najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jeśli ciebie zabraknie... - i tu zatrzymałam i poczułam łzę która spłynęła po moim policzku.
[D]- Mała nawet tego nie mów! - złapał moją twarz w dłonie i wytarł łzę - wszystko będzie dobrze.
[O]- Boję się. - spuściłam wzrok
[D]- Ja też się boję... - w końcu przyznał prawdę. Powiedział jak jest. Przesiedziałam z nim tam cały dzień.Dużo żartowaliśmy i próbowaliśmy zapomnieć o jego chorobie. Ok. 17 przyszedł lekarz i powiadomił nas że Dean musi wziąć teraz chemię. Postanowiłam że przez ten czas poszukam Kieran'a. Nie zajęło mi to dużo czasu, bo siedział na krześle obok sali.
[O]- Kieran? Co Ty tu robisz? Dlaczego do nas nie przyszedłeś? Czekaliśmy na Ciebie - zmarszczyłam czoło.
[K]- Nie chciałem wam przeszkadzać - uśmiechnął się
[O]- Ale Ty nigdy nie przeszkadzasz! Dlaczego tak mówisz?
[K]- Wiesz Olga... To jest zupełnie inaczej niż myślisz...
[O]- A jak jest?
[K]- Nie ukrywam że to ja pierwszy chciałem z tobą być - powiedział po czym popatrzył mi się prosto w oczy. Zmarszczyłam tylko czoło i czekałam na to aż kontynuuje - Dean... On jest jeszcze młody. Nienawidzę jak jest smutny. Po za tym, nie pierwszy raz spodobała nam się ta sama dziewczyna. Ale ty jesteś jakaś inna, wyjątkowa. Do żadnej dziewczyny mnie tak nie ciągnęło jak do ciebie. Ale wiem że kochasz tylko i wyłącznie Dean'a więc nie myśl że jestem jakimś napalonym zboczeńcem - zaśmialiśmy się.
[O]- Kieran, nie wiedziałam. Przepraszam. - poczułam jak łzy napływają mi do oczu. Było mi go szkoda.
[K]- Weź przestań. - uśmiechnął się - Nawet nie próbuj płakać. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i mi to odpowiada. Kocham cię jak siostrę. - powiedział po czym przytulił się do mnie - chodź jeszcze na chwilę do blondyna - powiedział wskazując na drzwi. Wstałam szybko z miejsca i wraz z Kieran'em weszliśmy do sali w której leżał Dean.
[O]- Hej - powiedziałam z uśmiechem - Jak tam? 
[D]- Dobrze - odwzajemnił uśmiech - Jedźcie już do domu, wszystko jest ok. - powiedział spuszczając wzrok. Jego oczy były takie zmęczone, a twarz blada. Tak strasznie się o niego bałam.
[O]- Nie Dean, nigdzie nie idę - usiadłam na jego łóżku i popatrzyłam na niego - nie zostawię cię.
[D]- Cały dzień tu siedziałaś. Jedź do domu, odpocznij i jutro wrócisz - powiedział zmartwiony
[K]- Dean ma racje... Jutro też przyjedziemy... 
[O]- Nie. - przerwałam mu - nie zostawię cię tutaj.

Bałam się. Bałam się że widzę go po raz ostatni. Wszystko jest możliwe. Nie chcę go zostawiać.

_____ 3 tygodnie później______


[Ks]- To był dobry człowiek. Niestety przegrał z chorobą. Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz - mówił ksiądz. Ja stałam na samym końcu, tak, że prawie nie słyszałam tego co mówi. Nie mogłam opanować płaczu. Nadszedł ten dzień, którego najbardziej się obawiałam. "Jego już z nami nie ma, pogódź się z tym kobieto". Dlaczego akurat on? Przecież był młody miał całe życie przed sobą. Tyle planów i marzeń. Nie wiem co teraz ze sobą zrobię...


[K]- OLGA! Wstawaj, już 14! Jedziemy po Deana, dzisiaj go wypuszczają, zapomniałaś?

[O]- Co ? To on żyje? Jezu, to był tylko sen. - powiedziałam ledwo słyszalnie przez łzy.
[K]- Potem mi o tym opowiesz, a teraz chodź bo twój księciunio już czeka - zaśmiał się
[O]- Kieran przytul mnie - powiedziałam cicho. Zrobił to. - tak bardzo się bałam - szepnęłam brunetowi do ucha.
[K]- Ja też, ale już po wszystkim. Już wszystko ok. Dean jest całkowicie zdrowy. A teraz chodź - powiedział puszczając mnie z objęć i zatrzymał się w progu drzwi. - Masz 5 minut, czekam - uśmiechnął się.
[O]- Jasne tatusiu - zaśmiałam się. Miałam cudowny humor. W końcu zobaczę Deana ale nie w tym okropnym pozbawionym życia pokoju. Szybko się ubrałam i pobiegłam do Kierana po czym razem udaliśmy się do szpitala. Dean czekał już przy wyjściu. Kiedy Kieran zatrzymał pojazd od razu z niego wyskoczyłam i wtuliłam się w blondyna.
[D]- Hej kochanie - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Nagle rzucił torbę na ziemię i wziął mnie na ręce.
[O]- Dean! Puszczaj jestem za gruba! 
[D]- Ta, chyba za chuda! - krzyknął i musnął moje usta -  w końcu stąd wyszedłem, jedyne czego teraz chcę to spędzić z wami jak najwięcej czasu. - powiedział dalej trzymając mnie na rękach.
[O]- Dobra dobra, a teraz mnie już puść - uśmiechnęłam się
[D]- Coś za coś - poruszał brwiami i uśmiechnął się szyderczo.
Przewróciłam tylko oczami i pocałowałam go.
[D]- Tak krótko? - zrobił minę w stylu małego szczeniaczka
[O]- A czego ty ode mnie oczekujesz? - zaśmiałam się
[D]- Ooo nie, poczekaj aż wrócimy do domu - zagroził palcem i postawił mnie na ziemię 
[K]- Chodźcie już gołąbeczki bo już mi się nudzi.
[D]- Musisz znaleźć sobie jakąś dziewczynę - przewrócił oczami po czym chwycił za torbę, złapał mnie za rękę i wsiedliśmy do auta.
[O]- Właśnie Kiero... Dlaczego ciągle nie masz dziewczyny? - spytałam zapinając pasy.
[K]- No bo... Wiecie... To wcale nie jest takie łatwe!
[D]- A co w tym trudnego? Idziesz do klubu, wybierasz jakąś dobrą du...
[O]- Dean! - walnęłam go w ramię.
[D]- No co? Mówię tylko że mógłby coś tam wyrwać, tam są zawsze dobre dup...

Znowu go walnęłam.
[K]- No bracie, dopiero wyszedłeś a już sobie grabisz, nie ładnie nie ładnie. Widzisz Olga, jakbyś była ze mną, to na pewno bym tak nie mówił. Przynajmniej nie przy tobie.
[O]- Ha-ha, bardzo śmieszne - powiedziałam z sarkazmem i wyciągnęłam telefon. Napisałam sms'a do Jany. Chciałam się z nią spotkać bo dawno się nie widziałyśmy.
[D]- Do kogo tak piszesz?
[O]- A do kochanka!
[D]- O, mogę też z nim popisać? Jaki jest? Przystojny? Dobry w łóżku?
[O]- Ja pierdole - zaśmiałam się - Co oni ci dawali w tym szpitalu.
Cała droga powrotna właśnie tak nam minęła. Gdy tylko wróciliśmy do domu to poszliśmy do naszej sypialni i walnęliśmy się na łóżku. Leżeliśmy i wspominaliśmy wszystkie chwile spędzone razem.
Ok. 22 przyszedł do nas Kit.
[KIT]- Uszanowanko. Idziemy na imprezę idziecie z nami?
[D]- Nieee, raczej zostaniemy. Chyba że ty chcesz iść? - popatrzył na mnie
[O]-Nie, nie chce mi się dzisiaj nigdzie łazić.
[KIT]- Ok, to my idziemy. Narka. - nie czekając na odpowiedź wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi. 
[D]- Więc... Chłopaków nie ma w domu... Zostaliśmy sami... - uśmiechnął się szyderczo
[O]- Czy ty coś sugerujesz?
[D]- Nie, po prostu tak sobie głośno myślę - zaśmiał się.
[O]- Dopiero co wyszedłeś i już takie myśli - złapałam się za głowę i pokiwałam nią przecząco.
[D]- Oj tam oj tam - powiedział po czym pocałował mnie w usta. Przerwał na chwilę, uśmiechnął się lekko i kontynuował. 


Podczas gdy reszty nie było w domu oglądaliśmy jakąś komedię, a potem poszliśmy spać.

To był chyba najlepszy dzień w moim życiu. W końcu Dean był już z nami i do tego cały i zdrowy....

__________

Hm... Sądzę że to totalnie spieprzyłam, ale komentarze zostawię dla was :)
Dziękuję za tyle wyświetleń, no i za to że w końcu zaczęliście komentować :D
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, bo mam ograniczony czas na neta (wiecie, rodzice... ;__;)

To chyba na tyle, narka :))

@_always_love_jb


4 komentarze:

  1. No no, coraz lepiej! ;3 Na prawde ciekawe, pozytywne, słodkie (ale z umiarem) opowiadanie! ;) Mam nadzieję, że skończy się tzw "HAPPY EVER AFTER" czyli po prostu " Żyli długo i szczęśliwie"
    @luvmytate xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale sie wystraszylam jak przeczytalam o pogrzebie. To jest świetne. Jeden z wielu który mi sie na prawdę podoba. <3 Czekam na nexta. :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne opowiadanie
    @Hi_Im_LemonGirl :))

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam łzy w oczach jak był "pogrzeb" a tu nagle że to tylko sen, ulga! świetnie opowiadanie, czekam na dalszą część ♥

    OdpowiedzUsuń