Cigle zachecam do komentowania, jak nie tu to na fejsie :)
Letzzz goooł :D
PS Przepraszam za to że połowa opowiadania jest bez polskich znaków, ale opowiadanie pisałam w szkole, a że chodzę do szkoły do Czech, to nie mam tam polskich znaków. Myślę że nie będzie Wam to przeszkadzać :)
____________
Minelo kilka dni. Siostra Olgi wrocila juz do domu. Chyba nie za bardzo przypadlismy jej do gustu, bo ciagle miala jakies problemy.
Z Olga, nie widzielsmy sie kilka dni, bo Emily "uwiezila" ja w domu, wiec jedyne co nam zostalo to facebook i twitter...
* z perspektywy Olgi *
Wiedzialam ze tak bedzie... Tylko przyjechala a juz zaczyna sie rzadzic.
Po co ja jej w ogole mowilam o Deanie, moglam siedziec cicho i trzymac jezyk za zebami...
Dla niej muzycy zawsze beda na straconej pozycji...
Wstalam rano i odrazu udalam sie do kuchn. Emily siedziala przy stole i pila kawe. Weszlam zaspana i odrazu zajrzalam do lodowki wyciagajac z niej sok pomaranczowy i mleko, zeby zrobic sobie platki.
- Dziwne polaczenie - powiedziala Emily.
- Mozesz sie nie czepiac? Zawsze masz jakis problem. Jak nie ze mna, to z tym co robie, a jak nie z tym co robie, to z kim sie zadaje. Juz powoli mnie to wkurwia...
- Juz sie na mnie tak nie zlosc. To dla Twojego dobra.
- Po 1 - PO CO NAM TU BABCIA?
Po 2 to od kiedy ty sie mna tak przejmujesz?
- Bo babcia sie toba zajmie, kiedy ja bede w pracy a po 2 w Polsce nie mial by jej kto pomoc z zakupami itd... Poza tym, zadajesz sie z nie wlasciwymi ludzmi.
- W czym ty masz problem? Zazdroscisz mi czy co? - i po tym 2 zdaniu w Emily cos sie "zagotowalo". Chyba trafilam w jej czuly punkt...
- Strasznie sie zmienilas... Tak w ogole to czemu nie jestes w szkole?
- Nie bede chodzic do szkoly - powiedzialam cicho po czym zaczelam bawic sie moimi wlosami.
- Sama widzisz jak sie zmienilas. Kiedys lubilas szkole! Widzisz jak ten chlopak Cie zmienil?
Od jutra do szkoly, i nie ma zadnego ale !
- Pie*dol pier*ol ja poslucham - powiedzialam prawie szeptem i udalam sie do mojego pokoju i zatrzasnelam za soba drzwi. Odrazu wlaczylam laptopa i zalogowalam sie na facebooka. Mialam tylko nadzieje ze Dean bedzie dostepny. Na moje szczescie byl, wiec bez zastanowienia do niego napisalam.
- Hej :)
- No hej, jak tam Emily?
- Daj spokoj, szkoda gadac... Mam jej juz powyzej uszu. Zachowuje sie jakbym miala 5 lat. Zastanawiam sie nad tym zeby sie wyprowadzic, bo jak mam wytrzymywac jej humory, to ja dziekuje bardzo...
- No to przerabane... Musimy cos wymyslec.
- Co masz na mysli?
- Nie nic :) Po prostu cos wymysle razem z chlopakami. Co 4 glowy to nie jedna :) Tylko siedz w domu i nigdzie nie wychodz jasne?
- Ok, i tak nie mialam takiego zamiaru. Ok ide, bo zaraz ksiezniczka bedzie sie czepiac. Papa :*
- No hej. Nie przejmuj sie. ily
Zamknelam laptopa i udalam sie do garderoby po czyste ciuchy i poszlam do lazienki wziac prysznic.
Po jakichs 30 minutach wyszlam, ubralam sie i zrobilam lekki makijaz, mimo tego ze i tak nie mialam nigdzie wychodzic.
Gdy wyszlam z lazienki Emily juz nie bylo. Zostawila jedynie papierek, na ktorym napisala zebym o 14 odebrala babcie z lotniska.
"Super" pomyslalam po czym poszlam do mojego pokoju po laptopa i postawilam go na stole w kuchni, ale przypomnialo mi sie, ze przeciez Emily wziela moje klucze, zebym nie wychodzila z domu, wiec postanowilam ze do niej zadzwonie, ale kiedy popatrzyłam na telefon zobaczyłam od niej wiadomość "klucze znajdziesz w mojej szafce przy łóżku".
Poszłam więc znaleźć klucze, puki miałam jeszcze trochę czasu. Grzebałam w szafce aż w końcu znalazłam klucze, ale przez przypadek natknęłam się na zdjęcie Deana. "Co to do cholery jest" pomyślałam gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Rzuciłam zdjęcie na łóżko i złapałam za klucze po czym popędziłam w stronę drzwi. Gdy je otworzyłam, zobaczyłam jak zwykle uśmiechniętego Deana, który od razu się do mnie przytulił.
-Heeej - powiedział po czym dał mi buziaka.
-Cześć - odburknęłam
- Co się stało? - powiedział zamykając drzwi, po czym udał się za mną w stronę kuchni.
- Wiesz co znalazłam w pokoju Emily? - powiedziałam po czym zerknęłam na chłopaka - twoje zdjęcie w czerwonej ramce...
- Że co ? - zdziwił się ale też nie mógł powstrzymać śmiechu - to teraz wyjaśniło się to, dlaczego nie chciała żebyśmy się ze sobą zadawali. Co za suka.
- Wiesz ja już o tym nie myślę. Która jest godzina? - zerknęłam na zegarek po czym sama sobie odpowiedziałam - 13:24, za pół godziny muszę odebrać babcię z lotniska.
- Pojadę z tobą, chodź - złapał mnie za rękę po czym udaliśmy się do jego auta. Do lotniska mieliśmy blisko, jakieś 20 minut drogi. Czekaliśmy na babcie, gdy nagle jakiejś dziewczynie wypadły wszystkie rzeczy z torebki. Postanowiłam że jej pomogę, bo Dean ciągle bawił się swoim telefonem.
- Hej, dzięki za pomoc.- powiedziała zadowolona. Po wyglądzie mogłam stwierdzić że była mniej-więcej w moim wieku.
- Nie ma za co. Olga - przedstawiłam się i podałam jej rękę.
- Jana, miło Cię poznać - uśmiechnęła się - O MÓJ BOŻE! CZY TY WIDZISZ TO CO JA?! - wykrzyczała po czym popatrzyła w stronę Deana - TO DEAN LEMON Z ROOM 94 ! NIE WIERZE! - ciągle krzyczała a ja nie mogłam przestać się śmiać - myślisz że to by było dziwne jeśli bym do niego podeszła i poprosiła o zdjęcie? - spytała przestraszona. Nie wiedziałam że mają aż taką jazdę z fankami. No ale co miałam poradzić, przecież są muzykami...
- Myślę że nie będzie miał nic przeciwko. - uśmiechnęłam się i złapałam znajomą za rękę po czym poszliśmy w stronę Deana. Jana wciąż nie mogła uwierzyć i nawet można było zauważyć łzy w jej oczach ( łzy szczęścia oczywiście).
- Dean? - powiedziałam uśmiechając się szeroko - oto Twoja fanka. :)
- Nic mi nie mówiłaś że go znasz - szepnęła mi do ucha.
- Nazywa się Jana i bardzo chciałaby zrobić sobie z tobą fotkę.
- Miło Cię poznać. Jasne, pewnie - powiedział po czym dziewczyna szybko wyciągnęła swój telefon i zrobiła sobie selfie z blondynem.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, ale niestety i Jana i my musieliśmy już iść, bo samolot w którym leciała babcia właśnie doleciał. Szybko ją znaleźliśmy i pojechaliśmy do Starbucksa na kawę. Dean przypadł babci do gustu, nie mogła przestać o nim nawijać. Żeby jeszcze tak było z Emily...
Po kilku godzinach w końcu dotarliśmy do domu, ale Dean musiał lecieć na próbę, więc postanowiłam że pomogę babci rozpakować jej bagaże. Miała ich dosyć sporo, bo dom w Polsce postanowiła sprzedać.
Ok. 20 wróciła Emily, więc stwierdziłam że nie będę dłużej z nimi siedzieć i wyszłam się przejść. Było dosyć ciepło jak na marzec, jakieś 15 stopni więc nie ubierałam się grubo.
Zarzuciłam na siebie bluzę od Deana i wyszłam.
Po drodze spotkałam dziewczynę którą poznałam na lotnisku. Okazało się, że mieszkamy blisko siebie, jakieś 6 domów dalej. "Fajnie" - pomyślałam. "Może w końcu udało znaleźć mi się jakąś koleżankę". Chodziłyśmy tak chwilę po parku gdy nagle zauważyłam Kierana. Nie chciałam żeby Jana szła zemną bo zaraz zaczęłaby fangirlować, więc powiedziałam że muszę już lecieć i pobiegłam za Kieranem.
- Heeej - powiedziałam po czym przytuliłam się do bruneta.
- No hej, co Ty tutaj robisz? Nie za ciepło Ci? - spytał z sarkazmem.
- A nic, chciałam się trochę przejść bo niestety Emily już wróciła... - Kieran znał całą sytuację. Chyba z nim najbardziej się zaprzyjaźniłam. To nie tak, że z Kitem i Seanem nie, ale Kieran najbardziej mnie rozumiał.
- Aha... Słyszałem że babcia się do was wprowadziła.
- No tak... - powiedziałam smutna
- Ej, mała. Nie smuć się. Z Deanem już coś wymyśliliśmy i jest to chyba najlepsze wyjście...
- O co ci chodzi?
- Wiesz... To on powinien ci to powiedzieć. Chodź jest chyba jeszcze w studiu, z chłopakami.
Poszłam z brunetem do studia, aby dowiedzieć się o co chodzi. Gdy weszliśmy, Dean siedział na Twitterze a Kit i Sean jedli pizze. Przywitałam się z nimi po czym Kieran zawołał Deana aby poszedł z nami na dwór.
Szliśmy przez ciemne ulice Londynu i rozmawialiśmy o jakichś głupotach więc w końcu spytałam o to, co właściwie powinni mi powiedzieć.
- Więc o co chodziło? Powie mi w końcu któryś?
- Hm... No dobrze, powiemy Ci... Bo wiesz... - zaczął Kieran.
- My... no kupiliśmy dom... Na drugim końcu Anglii....
" Co? Dom?" pomyślałam i zmarszczyłam czoło.
-Aha... Więc teraz zostanę tu sama. Wiecie co? Może to i nawet lepiej. Emily miała racje...- powiedziałam po czym ruszyłam z miejsca w stronę.... Właściwie nie wiem czego. Szłam po prostu przed siebie. Emily miała rację, po co w ogóle zaczęłam się z nimi zadawać. Nagle poczułam kilka łez spływających po moim policzku. Usiadłam na ławkę i wpatrywałam się w rękaw mojej czerwonej bluzy. Bluzy, którą dostałam od chłopaka, który był dla mnie wszystkim. A nagle kupują dom i wyjeżdżają, zostawiając mnie tutaj samą.
Totalnie samą...
Ściągnęłam nerwowo bluzę i zostawiłam ją na ławce po czym jeszcze szybszym krokiem ruszyłam przed siebie. Przeszłam jakieś 2 kilometry po czym znowu postanowiłam odpocząć. Usiadłam na ławce i wybuchłam płaczem. "Dlaczego on mi to zrobił" - to pytanie zadawałam sobie bez przerwy.
Schowałam głowę w dłonie gdy nagle ktoś podszedł i dosiadł się do mnie. Siedział w milczeniu i wpatrywał się w chodnik.
- Nie przeszkadzam? - spytał i popatrzył na mnie - Jimmy jestem - uśmiechnął się.
- Olga - uśmiechnęłam się sztucznie po czym wstałam i ruszyłam w stronę mieszkania. Nieznajomy szedł za mną i chyba nie miał zamiaru mnie opuszczać?
- Czego chcesz?! - wykrzyczałam zdenerwowana.
- Niczego...
- To po co za mną leziesz ?!
- O tej porze chodzą tu podejrzane typy, więc lepiej jeśli będę cię miał na oku, a przy okazji dowiem się gdzie mieszkasz.- zaśmiał się
- Dam sobie radę, nie bój się - powiedziałam
- Wolę nie ryzykować - znowu się zaśmiał
- Mi nie jest tak do śmiechu - powiedziałam zawiedziona i ruszyłam. Słyszałam że on dalej za mną idzie a kiedy doszłam już do domu, odszedł. Dziwne, ale z drugiej strony dosyć miłe...
Nie zawracałam sobie nim głowy... Gdy weszłam do mieszkania wszyscy już spali.
Przebrałam się tylko w piżamę i położyłam się do łóżka i złapałam za telefon by sprawdzić która jest godzina, ale gdy zobaczyłam tapetę, od razu wybuchłam płaczem. Było to nasze zdjęcie. Moje i Deana.
Dosyć długo próbowałam się opanować, aż w końcu usnęłam.
Następnego dnia obudziłam się ok. 11. Pierwsze co chciałam zrobić to pójść do Deana, ale przypomniało mi się że przecież już z nami koniec. To najgorsze uczucie, kiedy ktoś udaje... Udaje że cie kocha...
Postanowiłam że nie będę o nim myśleć i pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było zmienienie tapety na telefonie.
Potem poszłam wziąć szybki prysznic po czym ubrałam się i poszłam do kuchni.
Była tam już Emily i babcia. Zjadłam szybko śniadanie i stwierdziłam że nie będę siedzieć cały dzień w domu, więc zadzwoniłam do Jany, jeśli nie miałaby ochoty się przejść. Powiedziała tylko że jest w centrum handlowym zupełnie sama i że jeśli bym chciała, mogę tam wpaść. "Czemu nie" pomyślałam po czym wyszłam z mieszkania. Przed drzwiami chłopaków stał Kit.
- Hej Olga - powiedział zadowolony. Chyba nie wiedział że już nie jestem z Deanem...
- Cześć cześć - powiedziałam smutno i wyszłam z budynku.
- Ej czekaj! - zawołał po czym przybiegł do mnie - co się stało?
- Nic - uśmiechnęłam się - co by się miało stać? - powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i udałam się w stronę centrum handlowego. Było wieeeelkie. Dosyć szybko znalazłam Janę i tak spędziłam ten dzień.
Wracając do domu natknęłam się na Kierana.
- Olga! - zawołał po czym podbiegł do mnie - Cześć.
- No hej... Czego chcesz?
- Olga nie obrażaj się...
- Ja wcale nie jestem obrażona. To jest wasze życie, wasz wybór...
- Ale po...
- Nie Kieran, to Ty mnie posłuchaj - przerwałam mu - Dean nie musiał udawać. Mógł powiedzieć że nie chce się ze mną zadawać na samym początku. To najgorsze kiedy przywiążesz się do kogoś, a on Cię nagle zostawi.
- NO WŁAŚNIE! WŁAŚNIE TO ROBISZ! Nie wiem jak było z Deanem, bo z nim nie gadałem ale właśnie ty mnie teraz zostawiasz! Byliśmy przyjaciółmi tak? - i tu przerwał. Czy ja właśnie zraniłam Kierana?
- Jesteś dla mnie ważna jak mało kto. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką...
- Jezu Kieran przepraszam - przytuliłam się do niego i rozpłakałam się. Myślałam że to Dean mnie rani, a tak na prawdę to ja raniłam mojego najlepszego przyjaciela...
- No już, nie płacz - powiedział i otarł mi łzy z policzków. - Przejdziemy się?
- Pewnie - uśmiechnęłam się
Poszliśmy na dosyć długi spacer. Pół drogi nic nie mówiliśmy więc postanowiłam przerwać tą ciszę
- Za ile wyjeżdżacie?
- Za 3 dni...
- Będzie mi Was brakować - powiedziałam i popatrzyłam się na gwiazdy na niebie.
- Nam ciebie też... Nigdy nie poznałem tak fajnej dziewczyny jak ty... Serio ☺
- A ja takich chłopaków jak wy ☺
Nagle zauważyliśmy że ktoś się do nas zbliża. Był to Dean.
- No super - powiedziałam cicho
- Hej -powiedział zadowolony - co tam?
- Nic... - odpowiedział Kieran
- Co się stało że tacy nie w sosie?
- Ty się pytasz co się stało? Przypomnij sobie. - rzucił po czym wyciągnął telefon i zaczął coś stukać.
- Ok, ja już pójdę. Cześć Kieran - powiedziałam po czym wstałam z miejsca i ruszyłam w stronę domu.
Słyszałam że ktoś za mną idzie i podejrzewałam że to Dean, ale nawet się nie oglądałam.
Gdy weszłam po klatce schodowej to oczywiście musiałam się wyjebać, a za mną oczywiście musiał stać Dean. Zajebiście...
- Chodź, wstawaj - powiedział po czym pomógł mi wstać.
- Dzięki - odburknęłam i weszłam po schodach na górę gdy nagle blondyn złapał mnie za nadgarstek.
- Czego chcesz? - spytałam zdenerwowana
- Musimy pogadać...
- Cały czas gadamy.
- Proszę cie, chodź, porozmawiajmy. Nie dałaś mi dokończyć...
- Dobra... Ale to już raczej nic nie zmieni...
-Chodź. - złapał mnie za rękę po czym wyszliśmy w budynku i skierowaliśmy się w stronę parku. Był naprzeciwko naszego bloku.
- No więc czego "nie dałam ci dokończyć"
- No bo powiedziałem Ci że wyprowadzamy się na drugi koniec Anglii...
- Tak, dokładnie to mi powiedziałeś.
- Ale nie dałaś mi dokończyć - uśmiechnął się - wprowadzamy się na drugi koniec Anglii, ale nie sami.
- A z kim? Już znalazłeś sobie nową dziewczynę? - uśmiechnęłam się sztucznie
- Wyprowadzamy się tam z tobą.
Ok, w tym momencie to mnie zaskoczył. I to bardzo. Ze mną? Po co im kolejny problem?
Po co im ja?
- Jak to ze mną?
- Pamiętasz jak pisaliśmy na fejsie? - spytał po czym przytaknęłam - Napisałem że musimy z chłopakami coś wymyślić. I wymyśliliśmy. - uśmiechnął się - Przecież dobrze wiesz że nigdy bym cię nie zostawił. Za bardzo cię kocham.
- Przepraszam - wyszeptałam i przytuliłam się do niego - jestem straszna - i teraz się rozpłakałam. - nie chciałam żeby tak wyszło ale myślałam że skoro się przeprowadzacie to że już nie chcecie mnie znać.
- Już ok. Nie myśl o tym - powiedział po czym przytulił mnie jeszcze mocniej.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę na dworze ale zrobiło się chłodno więc wróciliśmy do domu.
Gdy byliśmy już pod drzwiami Dean wyciągnął klucze i chciał już otworzyć drzwi ale przerwałam mu
- O nie Dean, dzisiaj idziemy do mnie
- Ale co z Emily i babcią?
- Emily nie ma nic do gadania, a babcia cie lubi. No chodź- powiedziałam po czym złapałam go za rękę i weszliśmy do mieszkania
- Już jestem - wydarłam się i ściągnęłam buty po czym weszliśmy z Deanem do salonu. W oczach Emily widziałam złość, ale nie przejmowałam się nią.
- O młodzież wróciła. Głodni jesteście? Tak marnie wyglądacie...
- No w sumie tak, cały dzień nic nie jadłam, ale zrobię coś sama.
- Nie nie! Po to tu jestem, żeby wam pomagać. Na co macie ochotę?
- A co Pani proponuje? - wtrącił zadowolony Dean
- Spaghetti ? - zaproponowała babcia i uśmiechnęła się szeroko
- O tak, babciu ty wiesz co dobre - zaśmiałam się - będziemy u mnie - dodałam.
- Pewnie ☺. Zawołam was jak już skończę.
Poszliśmy z Deanem do mojego pokoju i od razu padliśmy na łóżko. Leżeliśmy chwilę w ciszy gdy nagle blondyn zaczął rozmowę.
- Jak zamierzasz powiedzieć o tym babci?
- Jeszcze o tym nie myślałam... Jutro coś wymyślę - powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Myślisz że będzie zła?
- Nieee... Ona nigdy się nie złości. Jest naprawdę spoko.
- To dobrze...
Leżeliśmy tak jeszcze chwile, gdy nagle babcia nas zawołała. Zjedliśmy i poszliśmy jeszcze na chwilę do mojego pokoju. Włączyłam jakąś płytę Biebera bo oboje go lubiliśmy i rozmawialiśmy chyba pół nocy a potem usnęliśmy. Następny dzień spędziliśmy na pakowaniu się a wieczorem poszliśmy na imprezę.
Ciągle zastanawiałam się czy powinnam wyjechać, ale przecież oni zrobili to tylko i wyłącznie dla mnie. Jestem im za to bardzo wdzięczna...
___________
Uf, w końcu to napisałam :D
A więc jak mogliście 'zauważyć' dodaję 2 nowe postacie.
Babcię i Jane :D
Tak oto wygląda Jana :D
Mam nadzieję że rozdział się spodobał ;))
Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na ASKU lub na FEJSIE. :)

OMG :D rozdziały mega długie (moje zycie >>>>>>>>>>>>>) jest świetne :D Matko nie znoszę Jany.;_; ALE KOCHAM KIERAN'A <3 spraw mu jakąś laskę! (wcale nie sugeruję, że mnie xd) Kocham cię @luvmytate x
OdpowiedzUsuńwiesz, niedługo przeprowadzka więc Kieran na pewno kogoś pozna :D
Usuńdziękuję za komentarz <3 ilyt xx
No co mogę powiedzieć... zwykły prymitywny ff. za bardzo nic się nie dzieje no i to potoczne słownictwo. Nie moja bajka. Wolę troszkę bardziej ambitniejsze opowiadania... (PS. KTO CI ROBIŁ TEN OKROPNY NAGŁÓWEK??)
OdpowiedzUsuńdzięki za wyrażenie swojej opinii :) postaram się to poprawić.
UsuńDlaczego okropny? Mi się podoba :)