- A więc co masz zamiar ze mną zrobić? Zabić? Porwać?
- Oszalałaś? Nic z tych rzeczy. Jesteś dobrą przyjaciółką Kierana prawda?
- I co w związku z tym?
-To że możesz mi pomóc. Chyba że nie chcesz...
- Zgadłeś, nie chcę a teraz wypuść mnie stąd i odwal się raz na zawsze. - podeszłam w jego stronę i spojrzałam mu prosto w oczy. Był o jakieś 10 centymetrów wyższy.
- Nie tak szybko kicia.
- Że co proszę? - zmarszczyłam czoło.
- Jeśli nie chcesz mi pomóc to muszę się jakoś tobą zabawić.
Spanikowałam, zupełnie nie wiedziałam co robić. Słysząc 'muszę się jakoś tobą zabawić' wiedziałam o co chodzi.
- Weź sobie nie żartuj i wypuść mnie! To wcale nie jest śmieszne. - poczułam jak łzy napływają mi na wysuszone od zmęczenia oczy.
- Jesteś bardzo ładna wiesz? Dobra figura, twarz też niczego sobie. Chętnie przyjeli by cię do pracy w takim jednym klubie. Wiesz co zmieniłem zdanie. Pojedziemy gdzieś - przerwał i włożył rękę w moje włosy - w jakieś ustronne miejsce gdzie nikt nas nie znajdzie.
Cała drżałam i głośno oddychałam. Bałam się cokolwiek zrobić po tym jak już kiedyś to się stało. Trauma powróciła. Było identycznie jak za pierwszym razem. Dlaczego ja zawsze muszę mieć takiego pecha...
Luke wziął mnie na ręce i zarzucił mnie przez ramię. Otworzył drzwi i szybko opuścił budynek. Nagle usłyszałam wielki huk i bum - leżymy na ziemi, Luke nieprzytomny. Popatrzyłam w górę i zobaczyłam Kierana.
- Boże Kieran! - wydarłam się szczęśliwa i przytuliłam go z całej siły. - Jak ty mnie znalazłeś? Już myślałam że to się stanie znowu nie wiedziałam co robić - mówiłam bez przerwy cała zadyszana. - Jak dobrze że jesteś - poczułam łzy na moich policzkach. Tym razem łzy szczęścia...
- Sweety, już wszystko wporządku nie masz się czego obawiać. Jestem z tobą - pocałował mnie w policzek i objął mocniej. - Chodź idziemy stąd - złapał mnie za rękę i udaliśmy się w stronę domu.
Po drodze spotkaliśmy Kita.
- Siemka - powitał się z Kieranem silnym uściskiem dłoni. - Hej mała - przytulił mnie i dał buziaka w policzek.
- Hej - uśmiechnęłam się
- Co ty Kiero taki nie w sosie?
- Nie, mieliśmy po prostu mały problem ale nie przejmuj się, wszystko jest już ok - spojrzał na mnie i puścił mi oczko. - Chodźcie. - poklepał przyjaciela po plecach i ruszyliśmy.
Po dojściu na miejsce od razu udałam się do mojego pokoju i położyłam się na łóżku. Rozmyślałam chwilę o niebieskich migdałach gdy nagle usłyszałam głośne krzyki dochodzące z pokoju Kierana.
Szybko podniosłam się z miejsca i postanowiłam podsłuchać kłótnię.
- Taki z ciebie brat?! Zabrałeś mi dziewczynę!
- Jak możesz tak gadać, przecież sam ją zostawiłeś, zdradziłeś. Nawet nie wiesz co się z nią działo przez ten czas i co się dzieje z nią teraz! Nawet nie udajesz że się starasz.
- A bo ty to robisz!
- Tak bo mi na niej zależy. A tobie nigdy na niej nie zależało przyznaj to!
- Wiesz co wal się! Walcie się wszyscy łącznie z tą waszą dziwką która puszcza się na prawo i lewo z pierwszym lepszym!
- Tak?! Ja się puszczam z pierwszym lepszym? Sam co zrobiłeś, zostawiłeś mnie w najtrudniejszym okresie. Taki z ciebie "przyjaciel"? Myślałam że może uda nam się jeszcze pogodzić ale widzę że już się nie da. Zmieniłeś się Dean. Kiedyś byłeś normalny, powiedz mi co się z tobą dzieje - opuściłam ręce zrezygnowana. Przypomniały mi się wszystkie chwile z nim spędzone. To tak cholernie bolało...
- No już dobrze, nie smuć się. Przepraszam - podszedł i wtulił mnie w siebie. Mimo tego że nie chciałam tak łatwo dawać mu kolejnej szansy odwzajemniłam uścisk.
- Dom wariatów - przewrócił oczami Kieran i wyszedł z pokoju. Uśmiechnęłam się do blondyna i poszłam spać. To był straszny dzień, ale mimo tego pogodziłam się z Deanem. Nie chciałam już się z nim wiązać i mogę się założyć że on też się do tego nie palił ale przynajmnie zeszliśmy ze stopy wojennej. Czułam że wszystko powraca do normalności aż do pewnego dnia... Do pewnego telefonu... Do pewego spotkania... I kolejnych rozczarowań...
________________
A więc to na tyle haha krótki rozdział ale chciałam dokończyć 1 część.
Teraz muszę wam coś przekazać być może dla kogoś to będzie coś smutnego dla kogoś wesołego nie wiem haha sami oceńcie...
No więc zastanawiam się nad zawieszeniem bloga.
jest dużo powodów dla których rozważam tą myśl ale ten najważniejszy to :
- Szkoła - kończę rok szkolny wcześniej od reszty uczniów ponieważ już 10 czerwca, jak więc możecie zauważyć mam mało czasu na poprawę ocen :( (1/2 z fyzyki, 3 z biologii itd.) a moi rodzice na pewno nie byliby z tego zadowoleni, a ja nie czułabym się dobrze z tym że kończę rok tak paskudnymi ocenami bo tylko tym sobię świadectwo niszczę :(
Do następnego piątku wszystko popoprawiam, ale to od was zależy czy blog zostanie zawieszony. Czekam tutaj pod tym rozdziałem o JAK NAJWIĘCEJ KOMENTARZY ! Piszcie swoje propozycje o to kto mógł zadzwonić do Olgi, o jakie spotkanie chodzi bo być może to właśnie wasza wersja zostanie wykorzystana do kontynuacji :) POZDRAWIAM WSZYSTKICH BARDZO GORĄCO I JEŚLI WY TEŻ POPRAWIACIE JAKIEŚ OCENY TO TRZYMAM ZA WAS MOCNO MOCNO KCIUKI. <3 !
@kieroismyhero
mam być szczera? no ff jak ff... nic zaskakującego. Nudne i przewidywalne... no i powinnaś pisać dłuższe rozdziały, ale to już swoją drogą. Tyle :)
OdpowiedzUsuńRozdział naprawdę troche słaby ale fajna fabuła. Rozumiem szkoła też muszę poprawić parę ocen. A co do tego kto do mniej zadzwonił to może siostra ? Nwm
OdpowiedzUsuńczekam na next
Czekam na nastepny <3 NIE ROB NAM TEGO nie zawierzszaj bloga proszeee ! :-(
OdpowiedzUsuńNie rob tego. Strasznie kocham tego bloga. Codziennie tu jestem. A rozdzial swietny. <3
OdpowiedzUsuńKochammmm <3 tylko staraj sie robic odrobine dluzsze :-)
OdpowiedzUsuń