niedziela, 30 marca 2014

Rozdział III

Hej wszystkim :)
Tak więc nie wiem czy ktokolwiek to czyta, więc jeśli czytacie to zostawcie po sobie jakiś ślad.
Jeśli nie macie konta na Google+  to ja zawsze dodaję informacje o nowym rozdziale na grupach na fejsie, więc zostawcie jakiś komentarz w stylu "czytam" czy cokolwiek nawet durną kropkę żebym wiedziała że nie piszę tego tylko dla siebie i Ali haha ( jeśli to czytasz to pozdrawiam XDDDD ).

Zmieniłam również imię głównej bohaterki z Patty na Olga ( nie wiem dlaczego ale tak lepiej XD ).
Zmieniam również imię siostry z Agnieszka na Emily.



__________________________
Ok, właśnie skończyłam lekcje. W sumie nie było tak źle pomijając to że musiała się znaleźć jakaś laska która się na mnie od samego początku uwzięła. Już od pierwszej lekcji jakieś głupie komentarze i docinki, ale nie przejmuję się tym. Ok teraz muszę teraz tylko sprawdzić o której jedzie autobus i wracać jak najszybciej do domu.
- Boże co za durny telefon - syknęłam cicho pod nosem.
- On ci już chyba nie będzie potrzebny - przede mną stał uśmiechnięty Dean w samym podkoszulku. Oczywiście spodnie też miał, ale czy nie było mu zimno? Przecież jest -10 stopni.
- Dean, co Ty tu robisz? Nie jest ci zimno? - spytałam zdziwiona.
- A co mogę robić przed szkołą? Przyjechałem po Ciebie. Tak jest mi zimno więc szybko pakuj się do auta. - powiedział po czym przytuliłam się do niego i zmierzyliśmy w stronę auta.
- Nie musisz tego robić jeśli nie chcesz.
- A czy ja robię coś czego nie chcę?
- Wiesz, zawozisz mnie do szkoły, potem po mnie przyjeżdżasz... A poznaliśmy się dopiero wczoraj.
- Jeśli nie chcesz to nie będę tego robił - powiedział smutno wkładając kluczyki do stacyjki.
- Dean nie chodzi o to... Po prostu nie chcę żeby potem było gadanie że Cię wykorzystuję czy coś... Bo wiesz do czego zdolni są ludzie... Nie chcę żebyś miał przeze mnie problemy, masz już wystarczająco swoich. - powiedziałam patrząc mu się prosto w oczy - chcesz mieć taki problem na głowie ? - zaśmiałam się.
- A co jeśli powiem że chcę ?
- Wtedy go będziesz miał - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzka a on odpalił auto i ruszył w stronę domu. Po drodze zatrzymaliśmy się na małe zakupy, bo znając życie Agnieszka dalej spała.
Potem Dean pomógł zanieść mi zakupy do mieszkania, a gdy tam weszliśmy w kuchni na blacie znalazłam papierek od Agi
- "Jadę do pracy, niestety musisz poradzić sobie sama, dasz radę, wrócę za 3 dni" - przeczytałam na głos i popatrzyłam na Deana.
- No to masz wolną chatę, ciesz się.
- Jak mam się cieszyć jak będę tu sama? - powiedziałam smutno i usiadłam na krzesło w kuchni.
- Mała, mieszkam obok ciebie... Będę przy tobie - uśmiechnął się
- Mam nadzieję że mnie nie zostawisz tutaj samej
- Nigdy, przysięgam. Głodna?
- Trochę...
- To chodź pójdziemy do nas, Kit na pewno coś ugotował - podał mi rękę a ja z niechęcią złapałam za telefon i za jego rękę.- no, przecież nie będzie tak strasznie, a nawet fajnie! - zakrzyczał z entuzjazmem.
- Wiem że będzie fajnie, ale boję się jeść to co zrobił Kit - zaśmiałam się i wstałam.
- Ej, nie bój się, to ja uczyłem go gotować.
- Mam nadzieje że nie będzie to nic trującego. - zaśmiał się i poszliśmy do ich mieszkania.
- Chłopaki przyprowadziłem głodną dziewczynę więc proszę się nią zająć a ja muszę wyjść na chwilę do Ashleya. Tylko nie zamęczcie mi jej. - puścił moją rękę i puścił mi oczko.
- Nie Dean, nie zostawiaj mnie z nimi - powiedziałam cicho patrząc na niego wielkimi oczami.
- Nie bój się to na prawdę 'dobrzy' ludzie - zaśmiał się i wyszedł.
"No super" pomyślałam po czym skierowałam się w stronę kuchni gdzie był Kieran .
- Hej Kieraaaan - powiedziałam szczęśliwa.
- No hej piękna - krzyknął po czym przytulił mnie mocno.- Głodna? Mam jeszcze spaghetti.
- Pewnie. Dzisiaj jestem tylko po jednej bułce i kawie, bo siostra stwierdziła że wyjedzie sobie do pracy i mnie zostawi samą ;)
- Już ci odgrzewam i pogadamy.
Rozmawialiśmy ze sobą dosyć długo, potem doszedł do nas Kit i Sean. Nie obyło się bez śmiechu, krzyków i kłótni, ale udało nam się poznać. Po jakichś 3 godzinach wrócił Dean i wraz z nim poszłam do jego pokoju.
- Sorki że nie było mnie tak długo, ale musiałem pogadać z Ashleyem.
- Nie szkodzi. - uśmiechnęłam się i usiadłam obok Deana na jego łóżko-materacu.
- Mam nadzieje że chłopacy Cię zbytnio nie zamęczyli.
- Raczej ja ich - zaśmiałam się - Nie... Było ok - uśmiechnęłam się i obróciłam się w stronę Deana. Uwielbiałam jego włosy, oczy i głos. Patrzyliśmy się na tak na siebie przez krótką chwilę, ale Dean przerwał milczenie.
- Masz na coś ochotę?
- Nie... A Ty? Nie mam żadnych pomysłów...
- Może gdzieś pójdziemy? Na przykład do jakieś restauracji czy coś... - zaproponował
- Jeśli chcesz, to nie mam nic przeciwko. Daj mi tylko jakieś 30 minut.
- Ok przyjdę po Ciebie o 20, a teraz mykaj się szykować - dał mi buziaka w usta po czym poszłam do mojego mieszkania i zaczęłam się szykować. Miałam trochę czasu.więc zdążyłam się jeszcze wykąpać i umyć włosy. Włosy umyłam kwiatowym szamponem który pachniał nieziemsko, a ciało truskawkowo-malinowym płynem pod prysznic.
Po wyjściu spod prysznica, złapałam za ręcznik i szybko się wytarłam, po czym ubrałam bieliznę i zaczęłam suszyć włosy. Po wysuszeniu postanowiłam że trochę je podkręcę. Mówiąc trochę, miałam na myśli bardzo, ale to nie moja wina że one się tak kręcą. I w tej najmniej oczekiwanej chwili Dean wparował do mojej łazienki.
- Dean! - wykrzyknęłam zła
- Co się stało kochanie? - powiedział z sarkazmem.
- Jestem w samej bieliźnie ! - znowu wykrzyknęłam, ale tym razem mniej zezłoszczona.
- To mi się podoba jeszcze bardziej - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Wyjdź... - powiedziałam prawie szeptem
- Nie, nie mogę wyjść, bo jeszcze będziesz szła i się poślizgniesz i upadniesz i coś ci się stanie.- powiedział bez zastanowienia
- Dean... - zaśmiałam się - przynieś mi tylko sukienkę, mam ją na łóżku u mnie w pokoju, a ja za ten czas skończę się malować, dobrze? - spytałam podchodząc do niego i przytulając go.
- Dobrze - powiedział cicho z uśmiechem na twarzy i musnął mnie lekko w usta.
Zanim wrócił zdążyłam trochę się pomalować i ogarnąć włosy.
- O to chodziło?
- Tak, dziękuję. - podeszłam do niego i wzięłam od niego biało-czerwoną sukienkę i zaczęłam się ubierać.
Dean oczywiście musiał mi w tym towarzyszyć ale postanowiłam że nic już nie powiem.
- Zapniesz ? -spytałam uśmiechając się szeroko.
- Pewnie -odpowiedział z uśmiechem, podszedł do mnie i odgarniając moje włosy zapiął mi sukienkę. - wyglądasz ślicznie. -powiedział po czym przytulił się do mnie.
- Idziemy?
- Tak tak, przepraszam. -zaśmiał się.
Wyszliśmy z mojego mieszkania i ruszyliśmy w stronę garażu. Chłopcy mieli 2 auta w czym jedno było Deana a to drugie było wspólne. Wsiedliśmy do czarnego Audi Deana i skierowaliśmy się w stronę... W sumie to nie wiem czego...
- Dean, tak w ogóle to gdzie jedziemy?
- No więc chciałem zabrać Cię na kolację, ale potem Kieran zaproponował mi imprezę urodzinową naszego kumpla - Mike'a. Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko?
- Nie no, coś ty, ale mogłeś mnie uprzedzić, ubrałabym się trochę inaczej. - popatrzyłam się na chłopaka i zobaczyłam ten jego szyderczy uśmiech.
- Co cię tak śmieszy. Nie chcę wyglądać przy twoich znajomych jak jakaś no co najmniej nienormalna...
- Przecież wyglądasz prześlicznie! Nie bój się, gdybym uznał że coś jest nie tak, co wiem że zawsze wszystko jest tak jak ma być, to bym cię nigdzie nie brał!
-DEAN kochany braciszku mój ! - nie no mam zawał, po prostu mam zawał. Dean gwałtownie zatrzymał pojazd i obrócił się do tylu. Był to Kieran.
- Kiero, kurwa, co Ty tu robisz?!
- Dzięki za miłe przywitanie. Hej Olga. Co tam u Ciebie? Ślicznie wyglądasz.
Hmmm zastanówmy się co mogę robić w aucie z moim kochanym bratem i jego śliczną dziewczyną.
- Nie mogłeś wsiąść normalnie do auta tylko się składać?
- Ale to zbyt szalone... Nie chciałem was przestraszyć. A tak, to wszyscy spokojnie sobie jedziemy i miło rozmawiamy - powiedział z sarkazmem. - Co tak stoisz na tej drodze. Jedź bo tylko ruch wstrzymujesz - zakrzyczał po czym razem wybuchliśmy śmiechem. Dean co prawda był troszeczkę "załamany" ale można było zauważyć że nie jest zły i że się uśmiecha.
 - Ty chyba nie zamierzasz iść na tą imprezę tak ubrany Kiero? - spytał Dean po czym odwrócił się i spojrzał na bruneta dziwnym wzrokiem. Zrobiłam to samo, ale to jak się ubrał było dosyć śmieszne.
Miał na sobie taką koszulę więc postanowiłam że zadam mu jedno dosyć ważne pytanie...
- Kieran? Czy ta koszula, no wiesz... Nie kupiłeś jej może... W sklepie dla dziewczyn? - spytałam po czym popatrzyłam prosto w jego oczy i zauważyłam że jedna łza spływa mu po policzku. Mogłam się domyślić że było to udawane ale postanowiłam troszeczkę po wkurzać Deana.
- Nie Kieran, przepraszam nie tak to chciałam powiedzieć...
- Ale właśnie to zrobiłaś - udawał obrażonego po czym schował swoją twarz w dłonie i udawał że płacze, więc postanowiłam go "pocieszyć". Zdjęłam buty po czym zwinnie przeszłam z fotela pasażera na tylnie siedzenia.
- No już Kieranku, nie płacz - powiedziałam cicho po czym przytuliłam go jak małe dziecko.
No i tak właśnie mijała nam ta godzinna podróż. Nie obyło się oczywiście bez śmiechu i kłótni o to kto ma być przytulany, ale jakoś dało się wytrzymać. Poczułam, że coraz bardziej przywiązuję się do Deana i że Kieran jest wspaniałym przyjacielem. Co prawda nie znałam ich dość długo, na to by osądzać jacy są naprawdę, ale świetnie czułam się w ich towarzystwie i chciałam żeby to nigdy się nie skończyło.

4 komentarze:

  1. HAHAHAHA
    - No już Kieranku, nie płacz - powiedziałam cicho po czym przytuliłam go jak małe dziecko.
    Boże,skąd ty czerpiesz te teksty?! <3 Jest świetne! Czekam na dalsze losy :D @luvmytate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ja nawet nie zdaje sobie sprawy z tego co piszę haha
      dzięki bardzo za komentarze <3
      kolejny dodam chyba jeszcze dzisiaj :)) xx

      Usuń
  2. Mogła byś informować mnie na TT @zuzia90210

    OdpowiedzUsuń