Hey, hi, hello.
Kolejny rozdział yeey...
Chciałabym bardzo podziękować Wiktorii ( pozdrawiam Cię haha ) za zrobienie tego pięknego tła *o*.
Ok, a więc przejdźmy do rozdziału. :)
______________________________
Gdy dojechaliśmy już na miejsce Dean otworzył drzwi mi i Kieranowi.
- Proszę księżniczki. - powiedział wskazując ręką w stronę klubu.
- Dzię-ku-je-my! - zakrzyczał Kieran kładąc swoją rękę na mojej szyi a ja tylko uśmiechnęłam się do Deana na co on przewrócił tylko oczami. Przy wejściu do klubu stał solenizant - Mike. Nie zrobił na mnie zbyt dobrego 'pierwszego wrażenia' ale już dawno nauczono mnie żeby nie oceniać ludzi po pozorach.
* z perspektywy Deana*
- Hej Mike. - powiedziałem po czym silno uścisnąłem rękę znajomego.
- Siema siema... A co to za lalka? - powiedział z tym swoim durnowatym uśmiechem na twarzy. Nigdy nie miał zbyt dobrego podejścia do dziewczyn. Nawet parę razy o coś tam go oskarżono, więc wolałem mieć Olgę na oku.
- Moja dziewczyna.- Powiedziałem po czym Mike przybliżył się do mnie i szepnął mi do ucha:
- Niezłą dupę wyrwałeś - powiedział po czym cicho się zaśmiał
- Bez żadnych głupich numerów, jasne?
- Nie bój żaby, ja tylko doceniam Twój dobry gust przyjacielu...
Zerknąłem na Olgę która właśnie zmierzała z Kieranem w naszą stronę.
- Hej - powiedziała zadowolona.
- Witaj. No Dean, może przedstawisz mi Twoją dziewczynę?
- Mike, to jest Olga. Olga, to jest Mike. - powiedziałem od niechcenia i spojrzałem na nią z miną w stylu "uważaj na niego". Chyba zrozumiała o co mi chodzi, bo od razu schyliła głowę w dół i zasmuciła się. Widać było że się bała. Żałuję że ją tu zabrałem...
Po jakimś czasie Kieran przywitał się z Mike'm a Olga wyszła z objęć mojego brata i podeszła do mnie łapiąc mnie za rękę, po czym weszliśmy do klubu. Było tam dosyć sporo ludzi, ok.450-500.
Pomyślałem sobie że nie będzie tak źle.
- Napijemy się czegoś? - zaproponowałem.
- Pewnie.
Podeszliśmy do baru i zamówiłem 2 piwa. Nie miałem zamiaru pić jakichś tandetnych drinków, a piwo lubi chyba każdy.
- I co jak Ci się podoba ?
- Hm... Jest całkiem spoko - powiedziała gdy nagle barmanka podała nam 2 wielkie kufle.
Olga od razu za niego chwyciła i wzięła łyka.
- To jest co co mi się podoba - zimne piwo - powiedziała po czym odstawiła kufel.
Siedzieliśmy tak ok. 30 minut potem trochę potańczyliśmy po czym wyszliśmy na fajkę.
Wyszliśmy przed klub po czym odpaliłem papierosa. Po krótkiej chwili doszedł do nas Kieran i Sean.
- Siemka. - rzucił Sean podchodząc do mnie i podając mi rękę.
- Cześć.
- Ładnie wyglądasz - rzucił do Olgi stając na przeciwko nas i wyciągną papierosa i odpalił go.
- Dzięki - uśmiechnęła się i odwróciła się w drugą stronę patrząc na ławkę oddaloną o ok.100 metrów od nas.
- Pójdę tam usiąść, trochę się zmęczyłam.- było słychać w jej głosie smutek, najwidoczniej nie zrobiłem dobrze zabierając ją tutaj.
Odeszła od nas i usiadła na ławce. Zerkałem na nią przez chwilę, ale potem zagadałem się z Seanem. Gadaliśmy tak może z 10 minut i gdy odwróciłem głowę w stronę ławki na której przed chwilą siedziała, już jej tam nie zauważyłem.
- Ej Sean, Olgi nie ma.- powiedziałem dosyć spokojnie.
- Rzeczywiście. Chodź sprawdzimy...
- Olga! Gdzie jesteś ? Ej, nie żartuj sobie ze mnie. Wiem że tutaj jesteś... - zakrzyczałem dosyć głośno. Zachciało się jej takich żartów, a przecież dobrze wie że się o nią boję. Zwłaszcza, kiedy na imprezie znajduje się ten debil Mike.
* z perspektywy Olgi *
Fuck fuck fuck. Co się ze mną dzieje? Widzę jakby przez mgłę. Chwila... Słyszę coś... Jakieś krzyki, ktoś mnie woła. To Dean i... chyba Sean. Tak to Sean. Słyszę coraz ciszej i czuję że się oddalam. Ktoś niesie mnie na rękach. Coraz ciemniej... I coraz ciszej...
* z perspektywy Deana *
- No super... Nie ma jej. - powiedziałem załamany i popatrzyłem w stronę klubu. Sean podszedł do mnie i złapał mnie za ramie.
- Dean, nie chcę nic mówić, ale Mike'a też nie ma... Ani tego jego debilowatego kumpla. - powiedział po czym usiadł na ziemię i zaczął głośno oddychać.
- Ok, jadę. - ruszyłem w stronę auta gdy nagle poczułem że ktoś złapał mnie za ramię.
- Co? - odwróciłem się i nerwowo popatrzyłem przed siebie. Przede mną stał Kieran a za nim Sean i Kit. Patrzyli na mnie i nie powiedzieli ani jednego słowa. Jedyne co było słychać to fale, które obijały się o brzeg morza.
- Jedziemy z tobą. - powiedział kładąc swoje ręce na biodrach.
- Lepiej będzie jak pojadę sam. Bez zbędnych świadków...
- Właśnie po to z tobą jedziemy. Żebyś nie zrobił nic głupiego. Poza tym chyba coś piłeś, nie?
- No, a po pijanemu się nie prowadzi kochany - wtrącił Kit.- No chodź...
Nie chciałem już nic mówić, więc machnąłem tylko ręką na znak by poszli ze mną. Wsiadłem na miejsce pasażera, a Kieran prowadził.
- Więc co? Gdzie jedziemy? - spytał wkładając kluczyki do stacyjki.
- Jedź do niego, a jeśli nie tam to wiem gdzie może być... - rzuciłem bez zastanowienia, bawiąc się zamkiem błyskawicznym mojej czerwonej bluzy.
- Nie denerwuj się, będzie ok.
- Jak mam się nie denerwować, jak nie wiem co się z nią dzieje. Nagle zobaczyłem jakąś postać oddaloną od nas jakieś 50 metrów. - Zatrzymaj się! - krzyknąłem po czym szybko odpiąłem pasy i wyszedłem z auta.
- OLGA! Co Ty tu robisz?! - wyglądała okropnie. Cała zapłakana, i w paru miejscach zakrwawiona.
- Dean! - zakrzyczała i przytuliła się do mnie bardzo mocno. - zabierz mnie stąd.- powiedziała cicho, po czym wziąłem ją na ręce i zaniosłem do auta. Usiadłem z przodu i wziąłem ją na kolana.
- Co się stało? - rzucili chórem. Popatrzyłem na nią i odgarnąłem włosy z jej twarzy. Miała wielkiego siniaka na twarzy. - Co za sukinsyn Ci to zrobił? Zabiję... Nie ręczę za siebie.
- Nie, Dean spokojnie. To nic... To nie szkodzi. - powiedziała po czym sztucznie się uśmiechnęła.
- Spokojnie? Chyba sobie żartujesz... Opowiedz jak to się stało...
* z perspektywy Olgi *
No i co miałam mu powiedzieć? Że jego kumpel mnie tak urządził? Nie chciałam niszczyć ich znajomości. Czułam się tak, jakbym tylko ciągle wszystkim przeszkadzała.
- Dean, później porozmawiamy, nie mam teraz na nic siły.
- Dobrze, przepraszam... Ale powiedz tylko czy dobrze się czujesz?
- Tak, nie przejmuj się już tak...- przytuliłam się do niego i w mgnieniu oka znaleźliśmy się już pod naszym mieszkaniem. Weszłam po schodach i zaczęłam szukać kluczy w torebce. Zorientowałam się że nie mam również portfela.Czułam się okropnie po tym co się stało. Nagle poczułam ręce Deana na moim brzuchu.
- Dzisiaj śpisz ze mną.- powiedział uśmiechając się szyderczo.
- Dean, proszę Cię... Już za dużo kłopotów na was ściągnęłam Lepiej zniknę Wam już z oczu.
- Chyba sobie żartujesz, o nie nie nie, dzisiaj śpisz u nas, i wcale nie ściągasz na nas żadnych problemów. Nawet tak nie mów. - powiedział po czym złapał mnie za rękę i zaprowadził do ich mieszkania.
Od razu weszliśmy do jego sypialni po czym Dean ściągnął koszulkę i spodnie po czym podszedł do mnie i pomógł rozpiąć sukienkę. Kiedy już się rozebrałam od razu rzuciłam się na łóżko i owinęłam się kołdrą.
- Nie no spoko, nie przejmuj się mną, mi jest ciepło. - powiedział z sarkazmem.
- Też się kocham. - odwróciłam się w jego stronę i dałam mu buziaka w policzek po czym usnęłam...
* następny dzień *
Gdy się obudziłam Deana nie było już w pokoju. Wstałam i popatrzyłam na telefon. Była 8:45. Wstałam i ubrałam sukienkę ( wolałam sukienkę niż wyjść do 4 chłopaków w samej bieliźnie ) i wyszłam z pokoju udając się do kuchni. Siedział tam Kieran i Dean.
- Hej - podeszłam do Deana i dałam mu buziaka w policzek.
- A ja? - spytał smutno Kieran i zrobił minkę jak kot z Shreka.
- No dobrze - uśmiechnęłam się i pocałowałam bruneta w policzek.
- Ten Dean to szczęściarz, zazdroszczę Ci bracie - zaśmiał się.
- Sam sobie zazdroszczę - ten też się zaśmiał i popatrzył na mnie.
- Ale proszę was.. Kto normalny chce się ze mną zadawać?
- Bo wiesz, my jesteśmy nienormalni haha - powiedział Kieran wychodząc z kuchni
- Nie to miałam na myśli ! - odwróciłam się w stronę Deana i zauważyłam że coś jest nie tak.
- Ej, co jest?
- Nic. Co by miało być. Powiesz mi co się wczoraj stało?
- Dean....
- Nie... Żadne "Dean". Powiedz. Przecież wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko..
Widać że ta cała sytuacja go smuciła. Postanowiłam więc że mu powiem.
- Ok, dobrze, ale tylko pójdę do siebie i ubiorę się w coś normalnego. Daj mi 5 minut, dobrze?
- Ok czekam przed domem.
Wyszłam z ich mieszkania i pierwsze co to weszłam do mojego pokoju i przebrałam się w czarne leginsy, białą bluzkę i czerwone Vansy. Na to założyłam czerwoną bluzę L.C którą dał mi Dean.
Rozczesałam tylko włosy i byłam gotowa.
Wyszłam przed dom, on już czekał.
- Gotowa? - spytał po czym złapał mnie za rękę i udaliśmy się w stronę parku.
- Więc powiesz mi, co się wczoraj stało?
- No... Bo pamiętasz jak wtedy poszłam na tą ławkę? No to siedziałam tam sobie chwilkę i ty gadałeś z Seanem. No i... Przyszedł Mike. Powiedział coś w stylu " niezła z ciebie dupa, ile bierzesz" czy coś takiego, więc stwierdziłam że go zignoruję i przejdę się. No i kiedy wstałam z tej ławki i przeszłam jakieś 10 metrów to zza klubu wyszedł jakiś gość i złapał mnie, a Mike zatkał usta żebym się nie darła. Potem wlali mi coś do buzi i wiem tylko że słyszałam przez chwilkę jak mnie wołacie, a potem po prostu usnęłam. No i... Potem właśnie mało brakowało... No wiesz o co chodzi... Próbowali się do mnie dobierać, ale udało mi się im uciec, chociaż i tak było trochę za późno...- gdy skończyłam opowiadać popatrzyłam prosto w jego oczy i widziałam złość. Nigdy nie widziałam żeby był tak zły. Mogłam nic nie mówić...
- Nie, ja za siebie nie ręczę, jak go spotkam to po prostu nie wiem co się stanie!
- Dean uspokój się. Chodź przejdziemy się i nie myśl o tym. Było minęło...
- Ale...
- Nie, nie ma żadnego 'ale'. Zrobił co zrobił, ale nie przejmuj się tym.
I wiesz... tak z innej beczki, to mam mały problem... Ja.. Przemyślałam jedną rzecz i nie chcę już chodzić do szkoły. Mam dość tych nauczycieli i znajomych. To nie dla mnie...
- Ale co masz na myśli? Przecież nie możesz przestać chodzić do szkoły.
- Nie wiem Dean, pomyślę nad tym. A tak w ogóle... To niby jesteśmy razem, ale ja dalej nie wiem czym wy się zajmujecie...
* z perspektywy Deana *
No i nastała ta chwila której najbardziej się obawiałem. Teraz dowie się co robię... W sumie, co było złego w graniu w zespole? Co prawda często wyjeżdżaliśmy, ale to chyba nie jest jakiś wielki problem...
- Wiesz, mamy z chłopakami taki mały zespół.
- Serio? Czemu nic o tym nie wiem?
- No nie wiem, tak jakoś.
- O nie Dean, koniecznie muszę posłuchać jakiejś waszej piosenki. - rozmawialiśmy tak chwilę o naszym zespole gdy nagle zadzwonił do mnie telefon.
- No co jest?
- Dean? Mamy próbę za 20 minut, przyjdź do studia jak najszybciej.
- Ale jestem teraz z Olgą.
- Może przyjść z tobą, ale szybko !
- Ok Kiero, już idziemy, będziemy za 10 minut.
- Teraz będziesz miała okazję posłuchać nas na żywo- złapałem ją za rękę i udaliśmy się w stronę studia. Za 10 minut byliśmy już na miejscu. Gdy weszliśmy do studia poszedłem na zaplecze skombinować jakieś krzesło. Przyniosłem i postawiłem zaraz przed "sceną"? Tak, chyba tak to mogę nazwać.
- Ok, siadaj. Pooglądasz swojego mężczyznę w akcji- zaśmiałem się po czym wszedłem do studia i zaczęliśmy grać.
Breaking the rules and breaking my heart,
Our happy ever after, now its fallen apart.
Even though you did this to me,
Still dumb enough to let you take me home.

Jezu , zabilas mnie ta akcja. Myslalam juz, ze zgwalca ja ,zabija czy cos takiego ale na szczescie nie :3 czekam na next. <3 / Ala :)
OdpowiedzUsuńhaha :3 dziekuje, next dzisiaj lub jutro :3
UsuńDziękuję za pozdrowienia <3 jeju świetnie to piszesz :D lecę czytać V :D
OdpowiedzUsuńboskie na serio :)
OdpowiedzUsuńniektórzy to potrafią pisać ;) ty się do nich zaliczasz <3
czytam z wielką chęcią :D